środa, 24 września 2014

Geniusz, toz to prawdziwy geniusz jest :D

Mam meza geniusza :)

M. polaczenia telefoniczne do mnie na komorke ma za darmo. Gdy potrzebuje z nim porozmawiac, skonsultowac sie na jakis temat lub o czyms Go poniformowac to po prostu puszczam mu sygnal a On do mnie oddzwania. Proste? Proste!! Podobnie bylo i tym razem.

 Wychodzac z marketu przypomnialam sobie o pewnej sprawie, nie bedac jednak pewna czy dobrze pamietam postanowilam skonsultowac sie z malzonkiem. Puszczam sygnal...Nie oddzwania. Czekam,...Nic!!  ''OK, niewazne, skoro nie oddzwania to zrobie po swojemu'', mysle sobie. Po kilku minutach, gdy bylo juz po sprawie, moja komorka oznajmia, iz ktos mnie szuka. Maz, a jakze by inaczej :)

- Slucham?
- smiech....
- A temu co? Na mozg mu padlo, mysle sobie. Totalnie nie kumam o co chodzi. Pytam wiec co wprawilo Go w tak doskonaly humor?
- ''Idota jestem'' krytycznie, ale z nutka ironi oznajmia M.
- ''tzn''

Ciekawi jestescie, co tak bardzo rozsmieszylo mojego slubnego a zarazem doprowadzilo do wyciagniecia powyzszego wniosku? Juz tlumacze.

M. uslyszal sygnal, ktory mu puscilam. Nie mogl jednak natychmiast oddzwonic, gdyz zwyczajne w swiecie nie wiedzial co sie stalo z jego komorka. W celu identyfikacji swojego smartfona, z numeru domowego wybral numer swojej komorki...Myslicie, ze juz wiecie co sie stalo? Nie,  nie...tez stawialam, ze odebral, ale to nie to ;)
Telefon sie znalazl, wiec czas oddzwonic do zony, ale do cholery ''a niech to szlak, domowy dzwoni zawsze w najmniej odpowiednim momencie''. Przekonany, ze to jego rodzicielka odbiera ''pronto'' Cisza! Powtarza wiec glosniej ''pronto?'' Chwileczka, co to za dziwne echo? ''Pronto'', juz prawie krzyczy M. i nagle go olsnilo, iz gada sam ze soba :D

Jak to sie stalo? M. wybierajac z domowego numer swojej komorki znalazl na jej wyswietlaczu moje imie Ewa O. (w ksiazce telefonicznej komorki numer ten ma wpisany jak moj  numer domowy). Nie wiele myslac wybral opcje oddzwon i co prawda oddzwonil., tyle, ze nie do mnie a sam do siebie D

14 komentarzy:

  1. Hehe no geniusz pierwsza klasa Hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehehehe, czasami zdarzają się takie śmieszne sytuacje, sama od czasu do czasu się na takich łapię :P
    Co do puszczania sygnałów i oddzwaniania przez męża, u mnie jest tak samo ;)

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi sygnałami to chyba wszystkie tak mamy:). Biedni mężowie, ciągle są pod kontrolą! Twój mąż to naprawdę geniusz, choć obstawiam, że mój zrobiłby podobnie:).

    OdpowiedzUsuń
  4. I sygnały u nas tylko u nas na odwrót mąż puszcza sygnał ja oddzwaniam :) A z Twojego M. geniusz nie ma co pomysłowy Dobromir :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :D Ja też bywam taka błyskotliwa :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się - to było genialne posunięcie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie, hahha, ale mnie rozbawiłaś, hehehhe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem trochę atechniczna i przyznam, że nie wiedziałam nawet, że takie coś jest możliwe :-] ale tak, to niezłe osiągnięcie.

    OdpowiedzUsuń
  9. heh u nas podobnie :D ale sama do siebie jeszcze nie zadzwoniłam :D

    OdpowiedzUsuń