poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Weekend z wariatami

  Czy ja koniecznie musze wchodzic w droge wszystkim idiotom jakich stworzyla matka ziemia albo czy to oni musza wchodzil w droge mi. W sumie mniejsza o to kto komu, ale czasami wydaje mi sie, ze spotykam wszytskich pomylencow stopajiacych po naszej cudownej planecie??


Piatek,rodzinny spacer po osiedlu. Stef drepcze obok mnie,  M. trzy metry przed nami popycha wozek. Przed jednym z blokow, sposrod drzew wylnia sie postac, mamroczacej pod nosem kobiety, na ktora najprawdopodobniej nie zwrocilibysmy nawet uwagi gdyby nie jeden maly fakt. Ponaglam syna, ktory zostal w tyle...Odwracam sie i centralnie na srodku chodnika stoi pies...ani obrozy, ani smyczy o kagancu juz nawe nie wspomne.Pierwsza mysl - bezpanski. Nie za wielki, ale tez nie za maly...nie wyglada groznie, ale nie znam skubanca, wiec nie wiem co mu w glowie siedzi. Stefek bacznie mu sie przyglada, nie chce podac reki a wlasnie mamy przechodzic przez ulice, wiec niewiele myslac biore syna na rece i w chwile pozniej slysze zza drzew aroganckie ...psa nigdy nie widzial. Odwracam sie, nikogo nie widze. Najpierw wiec pytam w duchu sama siebie a nastepnie szeptem meza czy to do mnie bylo. M. spoglada we wskazanym przeze mnie kierunku a tam babsztyl wretny bezprecedencjonalnie wymahuje w nasza strone lapami...i pada caly potok niecenzuralnych slow wlacznie z Vaff...(spierd...). Moj maz jest czlowiekiem nad wyraz spokojnym , ciezko go wyprowazic z rownowagi, ale bezpodstawne atakowanie jego zony z dzieckiem sprawia, iz cisnienie mu podskakuje, wiec wola za babskiem, ze jesli ma cos do powiedzenia to niech podejdzie i mu to w twarz powie...Poza tym pies puszczony samopas, wiec jesli ktos chcialby sie skarzyc to na pewno nie ona...w odpowiedzi otrzymujemy kilka kolejnych dawek spierd... 
A wszystko to tylko dlatego, ze ja matka pozwolilam sobie moje dziecie wziac na rece. Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze wzielam go na rece nie z powodu psa, nie bezposrednio!!


Sobota, wieczorny kebab w centrum, ktory jak zwykle w spokoju spozylismy na katedralnych schodkach. Zbieramy sie juz do marszu gdy nadchodzi grupa ludzi z dwoma luzno puszczonymi psami. Tak, tak znowy o psach bedzie. Jeden duzy, drugi nieco  mniejszy. Ruszamy a mniejszy z czworonogow, z otwarta paszcza, rusza w pogon za  nami ukazujac zarazem swoj bogaty zgryz i jezyk. Wspominalam juz wielokrotnie, iz panicznie boje sie psow (tych ktorych nie znam w sposob szczegolny), wiec staje za wozkiem...a M. staje miedzy wozkiem a psem i slownie probuje zwierze odpedzic. Nagle znalazl sie ''zatroskany'' wlasciciel psa, nie wiem czy bardziej pijany czy bardziej pod wplywej srodkow odurzajacych, ktory zdobyl sie na jakze inteligentne stwierdzenie Uwazaj, bo za idz sobie...uciekaj to juz jeden zginal. Mi serce zaczelo walic jak mlot, bo to nigdy nie wiadomo z kim masz do czynienia, czy zaraz nie wyciagnie noza z kieszeni a moj maz idzie w jego strone. Przerazona wolam: Massi, prosze daj spokoj choc tutaj.  M. podszedl do osobnika i spokojnie oznajmil mu, iz Kolego, psy nie powinny biegac samopas wsrod ludzi...I zeby wszystko bylo jasne, nikt tu sie nie chce klocic. Wlasciciel czworonoga o dziwo przyznal mezowi race i odpuscil. Bylam z meza jednoczesnie dumna, ale i zla!!

Niedziela, polski akcent na koniec weekendu :) Pojechalismy do pobliskiej miejscowosci w celu odkrycia nowego placu zabaw dla syna. Samochod zaparkowalismy nieco w oddali, gdyz stwierdzilismy iz spacer nam zle nie zrobi. Ledwo ruszylismy a uszu mych doszly swojsko brzmiace slowa ''niezle jak na pierwszy wieczor, upierd...my sie jak swinie'' M. spojrzal na mnie pytajaco, a ja stwierdzilam jedynie, iz takich eleokwentnych slow przetlumaczyc sie nie da.  Normalnie, w takich momentach az mnie ''duma rozpiera'' z powodu bycia polka - nic tylko zapasc sie pod ziemie!!

13 komentarzy:

  1. Maila dostałam dziękuje :) Weekend psiurowy mieliście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, iz nie za bardzo moglam pomoc, ale polecam sie na przyszlosc :) Jesli zdecydowlaibyscie sie na przyjazd na polwysep to chetnie Wam zostawie numer telefony w razie jakichkolwiek problemow.

      Usuń
  2. Masz szczęście to tych zwierzaków i " miłych" ludzi to fakt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy psami, one tu najmniej winne - problem tkwi w ich wlascicielach!

      Usuń
  3. Fakt, nie powinno sie beztrosko puszczac psow. U Nas za miastem jednak psy biegaja bez smyczy, baaa nie widac nigdzie takze ich wlascicieli. Tutaj w IE gdy pies ugryzie to jest natychmiastowo usypiany - bez ale. Poki co znamy te psy i cieszymy sie,gdy przybiegna sie pobawic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas przed domem tez jest kilka psow biegajacych praktycznie caly dzien samopas i mimo, iz panicznie boje sie psow to tych sie przyzwyczailam i nie stanowia one dla mnie problemu, podchodza do nas sie przywitac a my do nich. No, ale tak jak napisalas znamy te psy i wiemy jak zachowuja sie w stosunku do dzieci. Co innego jak zwierzak biegnie w moja strona dyszac z wywalonym jezorem.

      Usuń
  4. No cóż, ciekawe doświadczenia :) Ja na takie teksty Polaków za granicą najczęściej reaguję zawstydzającym "dzień dobry", a jeżeli mi naprawdę wstyd, to się po prostu nie odzywam :) mój mąż na początku nie mógł się temu nadziwić, bo kiedy mieszkaliśmy w Polsce wyłapywał każdego Turka na ulicy i zagadywał, mnie jakoś nie jest to potrzebne do szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Idiotów nie sieją, sami się rodzą. Współczuję spotkania ich na drodze :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Też miałam ostatnio przygodę z psem. Wracałam ze spaceru z małą, a naprzeciwko nas szła dziewczyna z dużym psem bez kagańca. Ani się obejrzałam, a pies zaczął obwąchiwać Gaję i byłam pewna, że za chwilę ją ugryzie. Na szczęście nic się nie stało, ale właścicielka postąpiła trochę bezmyślnie. Zamiast skrócić pasek lazła w naszą stronę, a ja nie miałam gdzie się cofnąć. Potem mnie oczywiście wylewnie przepraszała.
    A tutaj ludzie mają bzika na punkcie psów- żeby do mięsnego z nimi wchodzić, to już trza mieć beret zryty. Za to sprzątać po nich im się nie chce i chodniki są pełne psich odchodów.
    Niezłe mieliście przygody- teraz to lepiej się nie odzywać. bo ludziom niestety odbija. Jak to jest, że gdy słyszy się tutaj polski, zawsze w ruch idą przekleństwa?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic nie poradzisz, są na świecie ludzie i ... ludziska. Sama się boję obcych psów i wpadam w panikę, gdy widzę jakiegoś w pobliżu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Eh te zwierzaki. Ja naszego trzymam na smyczy, a gdy.nawet idzie spyszczony gdy widzę dziecko to go wołam, kawał bydlaka z niego choć łagodny to jednak ja nie mam zaufania do tych zwierząt

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas kochana takie psiska to na każdym kroku, najgorzej sie z Tolą bo ona pierwsza leci i chce głaskać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że jesteście bardzo ostrożni.
    Ja co do psów mam inne zdanie, bo lubię bardzo wszystkie. I te bezdomne również. Mamy z mężem niezwyklą slabość do ssow i smai jestesmy w posiadaniu 5! Mąż marzy o wlasnej hodowli i z tego co widze, to pomału do niej daży.
    Ale to nie znaczy, że z bezpańskimi psami się bawię, obściskuję i zbliżam do nich. Czasem sama nad bezpańskim się zatrzymam i jeśli mam coś do żarcia pod ręką, to mu rzucę z daleka. Kalina uwielbia psy równiez. Pewnie dlatego, że się z jednym domowym wychowuje.

    Ale w tym wszystkim mam żelazną zasadę. "pies to zwierze" i zeby nie wiem jaki byl cudowny i jak dobrze bym go znala i jak bardzo mu ufała - od dziecka z daleka. Kalina nasze duże psu uwielbia, ale oglada je z bezpiecznej odleglosci. A mały domowy pyrdek - niby niegroźny, ale tez nie wie się, co może mu kiedys strzelic do glowy, więc Kalina urzęduje po podłodze, MAx idzie do drugiego pokoju, albo stoi przy mnie.

    Przezorny zawsze ubezpieczony - więc Wy, skoro na dodatek nie pałacie taką miłością do psów, tym lepiej, że dbacie o dystans i bezpieczeństwo.

    OdpowiedzUsuń