środa, 6 sierpnia 2014

PRALNIA

   W planach na dzis byly muffinki z jagodami, gdyz mama, po prawie tygodniu, poszukiwan znalazla w supermarkecie owoce lesne. I do tego w promocji, 125g za niecale 2 eurosy, wiec nie moglismy sobie (mama z synalem) odmowic zakupienia od razu 4 opakowan (2 malin i 2 jagod).

Mialy byc, ale nie bedzie!!Synus bowiem zrobil matce ''cudowna'' niespodzianke. Otoz w malej jego lepetynie narodzil sie dzis w nocy/rano ''genialny'' pomysl by pozbyc sie pieluchy. W rezultacie czego znalazlam go dzis rano jak go matka natura stworzyla, pampers w dolnym rogu lozeczka a centralnie na srodku  materaca mokra plama. Wdech...wydech... Takie oto atrakcje zafundowal mi syn jeszcze przed sniadaniem!! Jak widac w temacie odpieluchowywania jak juz jest krok do przodu to chwile pozniej musze byc dwa do tylu.

Sierpien przywital Perugie upalami. Po krotkim spacerze czuje sie bynajmniej konfortowo - pod splywa gdzie tylko sie da. Krolewicz wciaz kaze sie wozic, wyraznie sie oszczedza. Utykania nie zaobserwowalismy juz od dwoch dni, wiec jest nadzieja, ze Nurofen zdal egzamin i zapalenie stawu biodrowego juz nie wroci.  W porozumieniu z pediatra zdecydowalismy sie jednak na USG bioderek. Lepiej dmuchac na zimne, tym bardziej, iz w rodzinie meza mialy miejsca jakies (blizej nieokreslone) problemy ortopedyczne.

Wczoraj ukarane zostalo moje lenistwo. Zamiast zdjac z linek pranie postanowilam kawe wypic. Po poludniu mielismy kilka spraw do zalatwienia...jako, ze z nieba spogladalo na nas cudowne slonce wyszlismy zostawiajac otwarte wszystkie okna. Niespodziewanie zaskoczyla nas letnia burza - trwala z 30minut, ale i tak po powrocie do domu zbieralam z balkonu usyfione mokre ciuchy  a w sypilani podloga sama sie umyla - ehhh.

Pierwsza pralka juz chodzi...w planach jeszcze dwie. Do wieczora musi byc wszystko poschniete, gdyz dzis w nocy miasto wytacza na naszym osiedlu wojne komarom i prania nie nalezy rozwieszac na zewnatrz. Dzien wiec zapowiada sie pracowicie a i nosem wyczuwam ciezka noc, bo kazano okna pozamykac a juz przy otwartych niezle sie kisimy.

Pozdrawiam z pralni ;)

Ewiczka

23 komentarze:

  1. Dobrze zrobiliście, że zdecydowaliście się na badanie. Jest ono bezbolesne i wyjaśni wszystko. Mam nadzieję, że będzie dobrze!

    Też czasami zbieram mokre pranie, ostatnio w środku nocy przeszła burza z piorunami, a rano nasz bielizna nieźle wyglądała:).

    U nas dzisiaj dla odmiany ciepło, więc na razie się kisimy w domu, mimo otwartych okien. Wszystko więc wróciło do normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badanie moze byc bolesne i grozne dla lekarza wykonujacego USG, bo nie recze za syna - lol. A szczerze to mam nadzieje, ze syn da sie zbadac, bo on nienawidzi jak go sie trzyma. No, ale mamy na swoim koncie juz wiele bardziej nieprzyjemnych badan jak np. USG watraby lub serca, wiec jest nadzieja, ze mlody nie zdemoluje gabinetu.

      U nas dzis uplanie :)

      Usuń
  2. Eh z tymi komarami... No to Ewcia masz co robić a Stefi się w końcu nauczy, spokojnie, cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, ale chwilami to mnie za przeproszeniem cholera bierze ;)

      Usuń
  3. Łączę się w bólu :) my po 4 nocach z zamkniętymi oknami dzisiaj mogliśmy wreszcie wyspać się przy otwartych i normalnie full wypas, aż zapomniałam jak to było ;) a u nas dzisiaj termometr pokazuje 43 stopnie. 5 minut temu wyszłam spod zimnego prysznica i już czuję pot na czole...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku wloskie lato jest nieco chlodniejsze niz zwykle i mimo, iz mieszkam w jednym z najgoretszych miast Wloch (w okrese letnim) slupki rteci nie skacza jakos drastycznie w gore. Jest upalnie, czasami powietrze stoi, ale mniej wiecej da sie wytrzymac :)

      Usuń
  4. Z pielucha i mokra plamą na materacu głowa do góry nie jesteś sama ostatnio Lulcia chyba ma cofnięcie w tym temacie i 3-cią noc z rzędu budzi się mokra i wszystko do wymiany eh :/
    Co do oprysku komarów pamiętam jak byłam we Włoszech w Lido Di Spina, co drugi dzień na kampingu robili opryski przeciwko komarom i trzeba było zamykać się w namiotach na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za pechowy dzionek ale po letniej burzy wszystko rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że u Was władze walczą z komarami, bo my walczymy sami w myśl zasady, że najlepszy środek na komary to środek kapcia:D
    Trzymam kciuki za pozytywny wynik badania bioderek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez kiedys stosowalismy srodek owadobojczy pt. ''kapec'', ale plamy na scianach nie byly zbyt estetyczne. Od kilku lat jetesmy sadystami i traktujemy je rakieta elektryczna :)

      Usuń
  7. No tak to jest mamuśka jak sie nie myśli :) współczuje zalanego prania, znam ten ból :)
    Dobrze, że idziecie na badanie bo jak sama mówisz, lepiej dmuchać na zimne

    OdpowiedzUsuń
  8. Na poprawę humoru powiem ze 6.08 uwielbiam bo... Nasza 3 rocznica ślubu:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam pamietam, spoznione zyczenia skladam :)

      Usuń
  9. Też mi się wczoraj zapomniało prania zdjąć... Na szczęście nie padało.
    Swoją drogą fajnie z tym odkomarzaniem - u nas chyba takich cudów nie robią :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe tylko czy te opryski cos dadza? Osobiscie mam nadzieje, bo nie cierpie smarowania sie antykomarowymi specyfikami od stop po czolo, bo komary palaja do mnie wyjatkowa miloscia :(

      Usuń
  10. Jest plus mieszkania w "ciepłych krajach" - w lecie pranie schnie "raz-dwa"... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lepiej zrobić USG, dla pewności i spokoju ;)
    Ojj ja też często zapominam zdjąć pranie.. lenistwo bierze górę czasem;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mocno trzymam kciuki za nóżkę Stefcia. Rety, dopiero teraz nadrabiam, zobaczyłam komentarz. Będzie dobrze!
    Jak wiesz, u nas też był problem z nogą, na szczęście wizyta u specjalisty uspokoiła.
    Cieplutko Was pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do prania - ile to razy ''moje'' zalało:) Też mam takie ''szczęście'' ;-)

      Usuń