środa, 30 lipca 2014

Chcecie bajke, oto bajka...byla sobie...BIUROKRACJA!!


Rece opadaja. Doslownie!!

Tym razem halo o kawalek niebieskiego plastiku - tessera sanitaria czyli karta ubezpieczenia zdrowotnego. Scisle powiazana jest z rejestracja w SSN (wloski odpowiednik NFZ), ktora uprawnia jej posiadacza do korzystania z publicznej opieki sanitarnej.

  Jako, ze nie jestem obywatelka Wloch to tessera sanitaria wydawana jest mi na czas okreslony. Gdy zbliza sie termin jej wygasniecia w moim intereseie lezy odnowienie wpisu do SSN.

   Kazdy z nas wie jak wazne jest posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego. Dlatego tez staram sie odnawaic TS z odpowiednim wyprzedzeniem.

W polowie maja, wraz z mezem, odtworzylismy scenariusz, ktory powtarzamy co dwa lata. M. z zebranymi dokumentami ruszyl do odpowiedniego biura by przedlozyc dowody, iz nic sie nie zmienilo i opieka sanitarna nadal mi przysluguje. (Niestety pomylilam dwa zaswiadczenia, w rezultacie czego nowa karte wydano mi jedynie na 6miesiecy).

W oczekiwaniu na wlasciwa TS (przychodzi poczta z Rzymu) dostalam tymczasowa ''karte sanitarna'' - nie mniej nie wiecej jak zadrukowany swistek papieru z pieczatka. Mijaja tygodnie, minal miesiac, dwa, trzy - karty jak nie bylo tak nie ma...Zaczelam sie niepokoic, iz moze wpadla w niepowolane rece...poszperalam po necie i na stronie organow odpowiedzialnych za jej emisje znalazlam sposob kontroli ''zywotu TS'' - wbilam moj Codice fiscale (wloski odpowiednik PESEL) i wyswietla sie historia mojej karty...trzy poprzednie wydane i wyslane regularnie. O ostatniej ani slowa...brak jakiejkolwiek informacji na temat jej wydania.

Drrryn....drrryn....czerwona lampka zapala sie w glowie. Dzwonimy na infolinie - uprzejma pani informuje nas, iz karta nie zostala wyslana. Dziekuje, wiemy!! W bazie nie ma informacji na temat jej emisji. SURPRISE - najprawdopodobniej od 3 miesiecy stapam po ziemi bez ubezpieczenia sanitarnego!! Spokojnie...nie wyzywamy sie na boguducha winnej kobiecie...W lapie mam ten swistek papieru, ktory potwierdza, iz podanie przyjeto...najprawdopodobniej jednak ''pan z okienka'' nie przeslal go dalej.

Nic tylko sie zalamac...Nie wspomne nawet, iz czekam wlasnie na telefon ze szpitala o terminie operacji...Nie chce nawet myslec o problemach z jakimi przyszloby mi sie zmierzyc gdybym na zabieg poszla w czerwcu (nie mogl sie odbyc ze wzgledu na miesiaczke). W innym wypadku, zapewne na sali operacyjnej dowiedzialbym sie, iz moje ubezpieczenie nie ma pokrycia lub po prostu przyszedlby mi do domu rachunek za uslugi medyczne.

Winnego oczywiscie prozno szukac.

Problem na szczescie udalo sie dosc sprawnie rozwiazac, choc byly to jedne z najdluzszych 24 godzin jakie przyszlo mi odczekac na otwarcie odpowiedniego biura. Wytlumaczylismy o co chodzin, Pan wbil w komputer wszystkie dane po czym stwierdzil, ze w systemie moja karta nie zostala odnowiona...cos tam poprawil i nim zdarzylismy cokolwiek powiedziec wydrukowal mi nowa, tym razem prawdziwa tymczasowa karte. (Nie udalo nam sie zakumac jaki byl moj status do tej pory). Za ok. 20 dni moge zaczac szukac tej rzeczywistej w skrzynce pocztowej. Cool...tyle, ze w konsekwencji zaistnialej sytuacji karta ta traci waznosc juz za 3 miesiace...zanim do mnie dojdzie zostana zapewne niecale 2 i znow przyjdzie mi latac po urzedach i skladac kolejny wniosek o jej odnowienie. Stwierdzilismy wiec z mezem, ze skoro odnalazlam zapodziane zaswiadczenie o zameldowaniu to najlepiej bedzie zalatwic wszytsko od reki i miec spokoj na nastepne dwa lata.
Nie da rady...poszla juz prosba o wyslanie karty, wiec najpierw musze czekac az sie laskawie u mnie pojawi a pozniej ewentualnie skladac podanie o nowa. PARANOJA!!





19 komentarzy:

  1. Widzę Ewiczka, że nie tylko w Polsce taki bałagan:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze Cię rozumiem- też mamy kłopoty z różnymi instytucjami. Myślałam, że gorzej niż w Polsce to już być nie może, ale widocznie się pomyliłam. Nam raz baba na poczcie zablokowała konto, gdy mąż poszedł odblokować nową kartę, bo się biedaczce pomyliło! Pal sześć, że na następną czekaliśmy ponad dwa miesiące, a rachunki, które płacimy przez neta, musieliśmy latać płacić na poczcie (i stać w kolejce jak durni). Kartę sanitarną też muszę sobie wyrobić, a ciągle odkładam wizytę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wloska poczta to temat na osobna notke - dreszczy dostaje na sama mysl udania sie tutaj na poczte.

      A wiesz co jest najlepsze - niedoinformowanie pracownikow. Wiem, iz czesto rzuceni sa na gleboka wode bez jakiegokolwiek szkolenia. W maju ponformowalam meza, iz konczy mi sie termin waznosci TS - aby nie latac 10 razy chcielismy sie upewnic jakie dokumenty musze przedstawic, dzwonimy na specjalny numer informacyjny a tam pani stwierdzila, iz nic nie musze robic gdyz karta sama przyjdzie do domu. Tlumacze, ze jam cudzioziemka, wiec karta sama nie przyjdzie a ona swoje. M. jej prawie uwierzyl, naiwnie twierdzac, ze moze sie przepisy zmienily - ehhh.
      Przelala sie u mnie czara goryczy, dosc mam uzerania sie z biurokracja - skladam podanie o obywatelstwo i przynajmniej nie bede sie musiala martwic o termiz waznosci TS i inne takie. Mam juz nawet wszystkie niezbedne dokumenty, czekam jedynie az przyjda ostatnie zalegalizowane z polskiego MSZ i dzialam. A Ty nie myslalas by ubiegac sie o wloskie obywatelstwo?

      Usuń
    2. Myślałam, ale to podobno dopiero po dziesięciu latach (o ile dobrze pamiętam, chyba że mnie też źle poinformowano) po zawarciu małżeństwa, a ja dopiero drugi rok po ślubie, więc jeszcze mam czas. A jak to jesz z Tobą? Gdzie się dowiadywałaś, bo mi powiedziano w urzędzie, gdy załatwialiśmy formalności po narodzinach Gai. Z drugiej strony, oni na niczym się tam nie znają i mogli się pomylić. Obywatelstwo ułatwiłoby nam życie tutaj:).

      Usuń
    3. Rzetelnosc informacji Wam udzielonej pozostawie bez komentarza bo szkoda gadac.

      Ja informowalam sie na stronie ministerstwa spraw wewnetrznych (a pozniej skontaktowalam sie mailowo z prefettura w Perugi jak dokladnie maja wygladac dokumenty). Obywatelstwo wloskie przez malzenstwo: - w wypadku zamieszkania na terenie Wloch, 2 lata legalnego pobytu od zawarcia zwiazku malzenskiego z obywatelem Wloch (jesli mieszkasz za granica 3 lata). Terminy te ulegaja skroceniu o polowe w wypadku posiadania lub adoptowania dzieci. Poszukam link i zaraz wrzuce :)

      Usuń
    4. http://www.interno.gov.it/mininterno/export/sites/default/it/temi/cittadinanza/sottotema002.html

      Oczywiscie za podanie trzeba zaplacic, ok. 200euro. Jak juz uda mi sie wybrac do urzedu by zlozyc wniosek napisze Ci dokladnie co i jak :)

      Usuń
    5. No popatrz, w szoku jestem! Nie interesowałam się tym, bo skoro urzędniczka wyraźnie powiedziała, że 10 lat trzeba czekać, to sobie tym głowym nie zawracałam. Nieźle, co za niekompetencja tutaj panuje! Wygląda na to, że i ja się kwalifikuję już na obywatelstwo, tak więc jak mąż wróci do domu, przerobimy te dokumenty. Dzięki za wiadomość, nie ma to jak blogowa koleżanka (a nie jakaś baba w okienku, która i tak nic nie wie:)!

      Usuń
    6. Majac na uwadze to co zafundowali nam tutejsi urzednicy przed slubem, taki brak kompetencji nie powinien mnie nawet dziwic a jednak...Po tamtych przejsciach zawsze przynajmniej dwa razy potwierdzam udzielone mi informacje - przed slubem pomocy szukalam nawet w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (Chyba nie musze Ci mowic jak wielkie bylo moje wielkie zdzwienie gdy kompetentna odpowiedz przyszla w niecale 24h).

      Usuń
  3. Paranoja nie ma jak biurokracja ech :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję. Bieganie po urzędach w takich temperaturach i użeranie się z urzędnikami to tortura. Ja też przygotowuję się na taki maraton, bo właśnie zbieram dokumenty by złożyć wniosek o przyznanie obywatelstwa tureckiego. Niestety już teraz wiem, że będzie problem, bo jakiś ograniczony urzędnik wpisał moje nazwisko do systemu błędnie, tzn. tylko po mężu, a mam dwuczłonowe i co gorsza, ich 'system" jest dla nich bardziej wiarygodnym źródłem niż mój paszport i odpis aktu małżeństwa :/ Teraz przyjdzie mi ich przekonywać, że jednak nie mają racji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wspolczuje!! Ja nie zmienilam po slubie nazwiska wlasnie w celu unikniecia tego typu problemow...na szczescie!!

      Usuń
  5. O rajusiu jakbym czytała o naszym funduszu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak widze to wszędzie taki bałagan ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kucze, ale straszne problemy. Tak jak czytam co piszecie obie TY i Sabina, to się nie dziwię, że ten kraj ma takie problemy. W Polsce nie jest dużo lepiej, ale chyba nie jest aż tak tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozostaje mi w takim razie życzyć dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja wierzyłam, że za naszą zachodnią granicą to porządek i biurokracja przyjazna... Widać wszędzie taki sam burdelik :/

    OdpowiedzUsuń
  10. To naprawde dziwne, moja karta przyszla sama. Poprzednia miala kilkuletnia waznosc i odnowila sie sama.. zaznacze, ze nie mam obywatelstwa wloskiego. Zzawsze mowilam, ze Italia to moje miejsce na ziemi :) la

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi sie, ze TS przychodzi sama gdy wpis do SSN jest na czas nieokreslony typu po 5 latach legalnego pobyty. Teoretycznie tez powinnam taki miec bo gdy zapisywalam sie do SSN mialam umowe na czas nieokreslony i zgodnie z prawem nalezalo mi sie. M. jednak nie chcialo sie uzerac z urzednikami i dalismy sobie spokoj a teraz cierpie.
      p.s.Mimo wszytsko mysle, iz Italia to rowniez moje miejsce na ziemi :)

      Usuń
  11. Biurokracja to i mnie czasem przeraża. Zwlaszcza gdy co jeden urzędnik to inne zdanie na jeden i ten sam temat.

    OdpowiedzUsuń