środa, 16 lipca 2014

16/07/2014

   Dzis myslami jestem daleko, bardzo daleko. Jak daleko to dokladnie nie wiem, ale kilometrow bedzie z 1600. Duchem jestem bowiem w jednym z warszawskich szpitali, gdzie o godzinie 16:00 zostanie poddana operacji moja cudowna ciocia, a zrazem i moja matka chrzestna. 

   Nie stalo sie nic pilnego. Opercaja programowa. Pojechala do stolicy, za grube pieniadze, naprawiac to co 15 lat temu s...ieprzyli inni. Odkad pamietam ciocia mialam problemy ze stopami, haluksy itp...efekt lat noszenia ladnych, wysokich a ekstremalnie niewygodnych butow. Byla operacja, dlugi pobyt w szpitalu, 6tygodni gipsu na obu noagach i ponowna powolna nauka chodzenia. Bol jednak nie ustepowach...kolejne 2 operacje sytuacji nie poprawily, podobnie jak i wszelkie rehabilitacje i masaze. 

  Znow wisialo widmo operacji, czwartej. Ciocia byla na nie, stracila wiare i zaufanie do tych lekarzy. 

  Nascie lat zycia z ogromnym bolem stop, niemoznoscia wcisniecia butow innych od szerokich adidasow sklonily ja jednak do pojscia do ortopedy. ''Jesli chce pani chodzic operacja jest konieczna'' - totalnie sie po tym zalamala, ale namowiona przez rodzine postanowila dzialac. Szereg badan, kolejki do ekspertow i gdy zabieg byl juz umowiony na fundusz nagle pojawila sie alternatywa - Warszawa, prywatnie. 

Ciocia z moja siostra pojechaly na konsulatcje - lekarz zlapal sie za glowie. Wszystkie 3 dotychczasowe operacje spartaczone. Powiedzial, iz cudow nie obiecuje. Stopy sa w fatalnym stanie, operacja konieczna, ale stopy nie beda jak nowe...bol bedzie mniejszy ale bedzie. I moze wlasnie profesjonalizm i ta jego uczciwosc, nieobiecywanie gruszek na wierzbie zdecydowaly, iz siostra moja zdecydowala, ze operacje robimy prywatnie a ona pokryje koszty. 

  Ciocia jest samotna tzn. jej jedyna rodzina jestemy my.  Wiele nam poswiecila, przez dlugie lata opiekowala sie babcia i z checia zajmowala sie dzieciakami mojej siostry oddajac im caly swoj czas, milosc i cierpliwosc. 

   Chcialabym tam teraz byc by dodac jej otuchy. Wiem, ze panicznie sie boi, ale postanowila zaufac Bogu i raz jeszcze oddac sie w rece lekarzy.  
   Marze teraz aby operacja sie udala a moze i zdarzy sie cud i bedzie lepiej niz obiecywali lekarze. Najwazniejsze by mogla chodzic i zyc normalnie, by kazdy kolejny krok nie sprawial ogromnego bolu przyprawiajacego o zawroty glowy!!

17 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za Twoją ciocię!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze... Trzymam kciuki.
    A za tych co spartolili to... no dupę to co najmniej bym im okopała!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby wszystko było w porządku i żeby jednak bólu nie czuła...

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie dobrze musi być, nie ma innej opcji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jejkuuu, bardzo przykre! Wierzę, że po tej operacji będzie lepiej! Z całych sił trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bedzie dobrze! Trzymam kciuki za Ciocie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki i oby wszystko skończyło się dobrze. Twój wpis po raz kolejny przekonuje mnie o tym, że polska służba zdrowia niestety kuleje. Co gorsza, lekarze są traktowani jak święte krowy i rzadko kiedy odpowiadają za spartolenie operacji. Tak nie powinno być, tak samo zresztą jak chore jest korzystanie z prywatnej opieki w razie konieczności. To po co płacimy te składki?

    OdpowiedzUsuń
  8. Zatem cóż - pozostaje nam trzymać kciuki. Będzie dobrze !

    OdpowiedzUsuń
  9. 3mam kciuki, będzie dobrze! musi być!

    OdpowiedzUsuń
  10. Haluksy i te sprawy.... brr... aż gęsiej skórki dostaję na myśl o tym jak to musi boleć. Życzę zdrowia dla cioci!

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia i udanej operacji. Często pluje na tych konowalow i mam rację.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, że wszystko dobrze poszło.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję ze wszystko poszło dobrze. Zdrowia dla cioci.
    Moja mama też niestety zmaga się z haluksami..

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :)
    Moja mama jest po drugiej operacji kolana- pierwszą oczywiście schrzanili ... teraz jeździ na rehabilitację i kolana nie może zgiąć :(
    Ile to człowiek musi się w życiu namęczyć...

    OdpowiedzUsuń
  15. fajny blog zapraszam do mnie http://poeta112.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana Adula powoli nadrabi ( duże tego wszystkiego) mam nadzieję że operacja cioci się udała!
    Czytam dalej

    OdpowiedzUsuń