poniedziałek, 30 czerwca 2014

Z reka w nocniku


Dysputy na temat potencjalnego wyslania syna do zlobka toczylismy juz od dawna.

Neonatolodzy przy wypisie polecili nam miec szczegolny wzglad na synowskie pluca, przynajmniej do drugiego roku zycia. Pediatra im wtorowala. Wisialo nad nami widmo dysplazji oskrzelowo-plucnej...pierwsze dwa miesiace zycia poza szpitalnymi murami syn spedzil na przymusowej izolacji. Wystarczylo by ktos przy nim kichnal a przeziebienie juz zagladalo do okien. Za kazdym razem lek przed zapaleniem pluc i atakami astmy. Mocne zaciskanie kciukow by choroba nie postepowala a w okresie zimowym synagis. O zlobku nie bylo mowy. Nie stanowilo to jednak najmnijeszego problemu, glownie dlatego, ze ja obecnie nie pracuje.

To co odradzali lekarze proponowali fizjoterapeuci i neuropsychiatra, gdyz ich zdaniem syn nasz byl malo socjalny. Nad aspekt integracyjny przekladalismy jednak stefkowe zdrowie.

Niestety syn nie ma w najblizszym otoczeniu zblizonych do siebie wiekiem dzieciakow. Wraz ze zblizaniem sie drugich urodzin powrocil wiec temat zlobka. Odpornosc wydaje sie nieco podbudowana, wiec czas zadbac o aspekt spoleczny. Ahhh gdybym miala gdzies w okolicy Studio Nie Nudno :)

M. wysunal propzycje zlobka. Mnie ten pomysl jednak nie przekonywal. Jako, ze ''z braku laku i kit dobry'' postanowilismy powaznie zastanowic sie nad poslaniem syna do wspomnianej placowki oswiatowej. Wiosna nas jednak nie rozpieszczala. Na swiatlo dzienne co rusz wychodzily nowe problemy. Nasze mysli wciaz byly zaprzatniete. I tak sie intensywnie zastanawialismy az termin skladania podan minal (dzien wczesniej), a my znalezlismy sie z przyslowiowa ''reka w nocniku''.

M. podzwonil gdzie trzeba i odkrylismy struktury, ktore odpowiadaja nam bardziej niz zlobek - Centro per bambine e bambini (Centrum dla dziewczynek i chlopcow). Ponadto czerwiec ustalono miesiacem dla spoznialskich :) Powedrowalismy na liste rezerwowa. Z naszych wstepnych obliczen wynika, iz Steffi powinien figurowac na samej gorze. Szanse nasze nie sa wiec jeszcze zupelnie przekreslone, choc znacznie ograniczone.  

Troche szkoda straconej szansy. Gdybysmy tylko ockneli sie dzien wczesniej bylibysmy praktycznie pewni miejsca. Steffi ma bowiem orzeczona niepelnosprawnosc, ktora daje mu niemala przewage nad innymi dziecmi. Tymczasem grzecznie czekamy na liscie rezerwowej liczac, iz predzej czy pozniej ktos do nas zadzwoni.

Slow kilka o samej strukturze. Centra w naszym miescie sa dwa, oba stosunkowo blisko naszego miejsca zamieszkania.Dysponuja jednak mocno ograniczona iloscia miejsc. Piecze nad nimi sprawuje miasto. Nie roznia sie one wiele od zlobka, ale w swym zalozeniu maja sluzyc rodzinom takim jak nasza. Stworzone zostaly bowiem glownie aby poglebiac aspekt spoleczny dzieci:

  • ktorych choc jedno z rodzicow nie pracuje
  • bedacych jedynakami.
Dziecko mozna u nich zostawic na maksymalnie 5 godzin dziennie 8:00 (nie pozniej niz 9:30) - 13:00. Pociechy nasze spozywaja tam jedynie drugie sniadanie.  Na probe zlozylismy podanie o 2 dni w tygodniu, by po malu wdrazac syna w zupelnie nowa dla niego perspektywe.  Miesieczny koszt przy dwoch dniach w tygodniu to 50 euro. Pozyjemy, zobaczymy.

16 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki żeby się dostał. Jak na naszą rzeczywistość to bardzo drogo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy presji by dostal sie od wrzesnia aczkolwiek fajnie by bylo gdyby Stefka przyjeli :) Co do oplat, jak na wloskie realia nie jest to malo, ale tez nie jest to suma z kosmosu.

      Usuń
  2. Pierwsze słyszę o takim centrum, ale to w sumie dobra alternatywa dla żłobka czy przedszkola. U nas póki co odpada, bo Gaja nie chodzi jeszcze dobrze sama, jednak gdy zacznie, czemu nie? Chciałabym, żeby miała kontakt z dziećmi, a wśród sąsiadów nie ma niestety maluchów. Muszę się dowiedzieć, czy w Genui też są takie ośrodki, bo jakby nie patrzeć, koszt i tak jest mniejszy niż przedszkole. Kolega męża z pracy posłał syna do przedszkola i płaci ponad 500 euro miesięcznie. Tak jak napisałaś, pożyjemy, zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawno rowniez i my nigdy nie slyszelismy o podobnej strukturze. Przyjmuja dzieci pomiedzy 18miesiecy a 3 lata. My sie zdecydowalismy zlozyc podanie niemal wylacznie ze wzgedu na aspekt socjalny, niech sie mlody integruje w spoleczenstwie :) 500 to kupa kasy - a to w przedszkolu komunalnym czy prywatnym. Wiem, ze u nas w zlobkach komunalnych oplata zalezna jest od dochodow - ISEE. W przypadku centrum stawka jest stala dla wszystkich - 2 dni tygodniowo 50euro, 3 dni - 80, a 5 - ok. 120 na miesiac.

      Usuń
  3. Stefcio napewno się dostanie, więc myślę, że nie macie czym się martwić. Kto by nie chciał takiego rozkosznego chłopczyka u siebie w przedszkolu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To moi chłopcy chodzili tylko u nas nazywa się to punkt przedszkolny wysłałam na 5 godzin ale czy był z tego jakiś pożytek nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie bedzie to cos na wzor polskiego punktu przedszkolnego. Twoi chlopcy maja siebie nawzajem, gdyby Steffi mial rodzentwo lub dzieci podbne wiekowo w okolicy to raczej bym go nie wysylala do takiego centrum. Chcemy aby nauczyl sie obcowac z innymi dziecmi, bo dzieci to on lubi.
      Czy cos to da - mysle, ze tak, bo pamietam jak rok temu prowadzilismy syna na fizjoterapie grupowa (2 razy w tygodniu na 1h) mielismy wiele watpliwosci,syn zalewal sie lzami. Po miesiacu sam kiwal nam na pozegnanie i biegl z innymi dziecmi do sali.

      Usuń
  5. Ja też trzymam kciuki by Stefka przyjęli do tego Centrum :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super sprawa. Trzymam kciuki za synka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale super rozwiązanie z tym Centrum dla dzieci. Fajna sprawa. Tak po troszku...

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń