poniedziałek, 2 czerwca 2014

Wojna o koszulki ;)

Kolejny juz w tym roku wloski dlugi weekend dobiega konca - 2 czerwca to jedno z najwazniejszych swiat panstwowych na polwyspie apeninskim. Tego dnia swietujemy bowiem Festa della Repubblica Italiana czyli swieto republiki. My dzisiejszy dzien przywitalismy dosc leniwie - mlody laskawie zwlekl sie lozka grubo po 9. Syn dzien powital wygibasami odtanczonymi w rytm wloskiego hymnu narodowego.

Po sniadaniu spakowalismy nasze tylki do samochodu i ruszylismy do LIDL'a, gdzie mama wypatrzyla (w internecie) gadzety na zblizajace sie mistrzostwa swiata.

Juz widok pelnego parkingu wzbudzila we mnie pewne podejrzenia, ktore ostatecznie sie potwierdzily wraz z przekroczeniem sklepowego progu. Oczom naszym ukazaly sie dzisiatki ludzi przebierajacych w koszach z gadzetami. W taki oto sposob zupelnie nieswiadomie wybralismy sie na wojne o koszulki :) Cale szczescie produktow byla cala masa (ktos inteligentny przewidzial, ze mundialowe gadzety beda miec wziecie), wiec obylo sie przemocy. M. na widok ludzi ladujacych do swoich koszykow po kilka koszulek dla matki, ojca, dziecia plus bluza dla kazdego z nich...no i czapeczka tez musi byc...ale jak to tak bez choragiewki?...a moze maluszek ucieszy sie z maskotki?...a noze by tak jeszcze bikini w barwach reprezentacj....tylko, ze do bikini te japonki beda wprost idelanie pasowac...a jak gaciochy dobiore do kompletu to Wlosi juz na pewno wygraja - stwierdzil, ze ludzie poglupieli.

We Wloszech zaczyna byc czuc atmosfere zblizajacych sie Mistrzostw Swiata w pilce noznej, a kazdy szanujacy sie kibic musi miec w co sie wystroic :D

Perugia natomiast wariuje, bo juz za 2 dni Azzurri rozegraja u nas ostatni mecz przed wylotem do Brazylii. Bilety rozeszly sie jak swieze buleczki. Jesli bedzie jakis otwarty trening przed meczem to planujemy Stefka zabrac aby zobaczyl w akcji Buffona i reszte :)


Ponizej nowy hymn reprezentacji Wloch, stworzony na potrzeby mundialu w Brazylii, przez znanego wloskiego prezentatora/komika - Fiorello i jego kolegow z rzymskiego kiosku ruchu :D




A na samo zakonczenie weekendu wybralismy sie na manifestacje ''Gluten free''. Na szczescie nie mamy problemow z trawieniem gluten. Pojechalismy z czystej ciekawosci i musze przyznac, iz festyn byl naprawde fajnie zorganizowany. Zainteresowani mogli uczestniczyc w wykladach lub zajeciach praktycznych bezglutenowego gotowania. Ci troszke bardziej leniwi jedynie spozywali, a wybor byl szeroki - od nalesnikow przez wyroby cukiernicze, piwo, frytki po pizze. Ponadto dla dzieci zorganizowano kilka stanowisk do zabawy - kregle, koszykowka itp...

plazing



jedna z maskotek festynu


18 komentarzy:

  1. No to intensywny dzionek...ja pamiętam jak u nas zabijali się o gadżety z euro...masakra

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani mi nie gadaj o tych koszulkach, bo szlak mnie na samą myśl trafia! Posłałam męża do Lidla, bo ja dzisiaj jestem niedysponowana i owszem, przyniósł dwie piękne bluzeczki, a do tego parę niebieskich balerinek. I wszystko byłoby piękne, gdyby nie to, że kupił rozmiar S! Dasz wiarę, dla mnie eskę- na szyję może mi wejdą! Byliśmy je wymienić, ale oczywiście wszystkie się już rozeszły jak świeże bułeczki. Podarujemy je siostrze męża, bo w jego rodzinie same chudziny są. Szkoda, bo są naprawdę ładne i jakościowo dobre, jak na tak niską cenę.
    A co do Mistrzostw, to jestem pewna, że Włosi szybko się z nimi pożegnają:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ci mezczyzni, oni maja jakis ukryty dar do robienia zakupow dla zon ;)
      Oj Ty niedobra tak zle im wrozysz ;P Szczerze powiem, iz ostatnio malo sledzilam pilkarski swiatek. Niezle sie jednak zaczyna - Montolivo zlamal noge, ciekawe co dalej, Z drugiej jednak strony w 2006 roku tez im zle wrozono, wrecz wysmiewano jak jechali na mundial, a pozniej szydercy musieli sie w jezyk ugryzc. W 2010 natomiast nadzieje byly wielkie a wrocili na tarczy! Ciekawe jak bedzie w tym roku?!

      Usuń
    2. Jestem fanką piłki, choć oglądam ją tylko przy okazji mistrzostw, bo moim zdaniem to już nie to samo co kiedyś. Teraz wszyscy są nastawieni wyłącznie na kasę, biedniejsze drużyny nie mają szans na europejskie puchary, a nażelowani piłkarzyki działają mi na nerwy. Moim ulubionym klubem piłkarskim od zawsze jest AC Milan, którego mój mąż nienawidzi ze względu na nazwisko właściciela. On sam kibicuje Juventusowi, więc w domu czasem się ścieramy. Zamierzam kupić Gai koszulkę rosso-nerich, a mąż powiedział, że do tego nie dopuści. Zobaczymy ha ha:). Ogólnie piłka straciła dla mnie swój dawny urok, ale niektóre mecze na Mundialu będę oglądać, a moim faworytem jest Argentyna, chociaż jestem przekonan, że zwyciężą gospodarze!

      Usuń
    3. AC Milan to kiedys byl i moj ulubiony klub, za czasow Maldiniego (Paolo).
      Nie ma to jak pilkarskie spory w domu, Brat meza rowniez kibicuje Milanowi a jego zona Interowi - do dopiero jest para :)

      Usuń
  3. Ja nawet nie wiem, że mistrzostwa mają być. Coś widziałam, że Brazylijczycy wcale nie chcą mistrzostw u siebie, ale nie zagłebiałam się w temat. U mnie w rodzinie nie ma żadnego piłkarskiego kibica. A co do wojen o gadżety to widziałam filmik z polskiego Lidl'a gdzie była walka o buty crocksy... Kosmos jak dla mnie takie wojny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos mi sie obilo o uszy na temat croksow, ale filmiku nie widzialam.
      My pojechalismy, bo chcielismy synowi sprawic symboliczna koszulke reprezentacji...w ostatecznosci matce tez cos skapnelo :)

      Usuń
  4. U nas też w Lidlu od przyszłego poniedziałku będą dostępne gadżety na Mistrzostwa Świata w Brazylii, ale z akcentem Brazylii bo Polska jak wiemy nie wystartuje. A ludzie widać łasy na okazje w każdym zakątku świat bez względu na narodowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze i u nas w LIdlu byly koszulki reprezentacji Brazylii - lol. Wziecia jednak nie mialy, ciekawe dlaczego?!

      Usuń
  5. A mnie to wcale nie interesuje. Pomyśleć, że jak byłam dziewczynką to ciągle oglądałam mecze w TV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako mala dziewczynka/nastolatka interesowalam sie footballem, do tego stopnia, ze kupowalam sobie gazety sportowe. Ostatnio czasu nie mam na takie przywileje, ale Mistrzostawa Swiata/Europy lubie ogladac :)

      Usuń
  6. Ja pamiętam jak w Biedronce rzucili przepiśniki. Mąż mi chciał kupić jeden z okazji... jakieś tam święto było, no i się okazało, że wszystkie zeszły, a jeden który został był tak podarty, że szok. Ludzie jak widzą promocje, lub coś fajnego w sklepie to dostają małpiego rozumu.

    OdpowiedzUsuń
  7. U Nas w Lidlu byly koszulki reprezentacji kilku krajow (w tym Wlochy tez). Irlandia nie weszla, Polski tez nie ma...
    W pracy placilam 5 euro za los, dzieki ktoremu wylosuje kraj I bede modlic sie, ze wygra, bo wraz z nim wygralabym 100 euro . Bylo by milo :) Mistrzostwa wiec ogladac bede z przyjemnoscia ;) moze trafia mi sie Wlochy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno były w lidlu ubrania ciążowe. Widok walczących ciężarówek - bezcenny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. A dajta spokój. Mój chłop też chory " na nogę" ja nigdy tego nie zrozumiem... Ale zabijać się o jakieś koszulki? No może... Jakby były ze złota ;D U nas w weekend niedaleko też był festyn, napaliłam się jak głupia i du... Chłop jak zawsze miał ważniejsze sprawy :/ ehhh...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, zaległości mam:) Mam nadzieję, że nadrobię szybko!
    Kiedy byłam mała, ideałem mojego mężczyzny był piłkarz...Ronaldo;) Tyle co do mojego zainteresowania piłką nożną, mistrzostwami itp:)

    Stefcio w okularkach super:*

    OdpowiedzUsuń
  11. U Was walka o koszulki, a w Polosce walka o croksy ;) filmik krąży po necie ;)

    OdpowiedzUsuń