czwartek, 19 czerwca 2014

Jezykowe potyczki

Post wakacyjny jest w przygotowaniu. Problem w tym, ze czasu niewiele, leci jak oszalaly. Po urlopie nie bylo czasu na spokojne, stopniowe wdrazanie sie w codzienne obowiazki...zostalismy od razu rzuceni na gleboka wode: M. do pracy, ja kontynuuje kurs na prawko a Steffi juz zdarzyl odwiedzic logopede. Jednym slowem, dla kazdego cos ''milego''.

Nie bede sie rozpisywac o mezowskiej pracy, ani o moich kursie na prawo jazdy. Chcialabym sie jednak na chwile zatrzymac przy logopedzie. Wspominalam juz kilkukrotnie w komentarzach na Waszych blogach, iz syn nasz gadula nie jest. Mowi  naprawde niewiele tzn. klepie cos tam po swojemu, ale w swiadome slowa repertuar pierworodnego jest naprawde ubogi.

Doczekalam sie w koncu swiadomie wypowiadanego ''mamma'' - muzyka dla mych uszu :)

Czesto zaznaczam, iz tesknie za Ojczyzna...za rodzina, za znajomymi. Czasami marzy mi sie by wrocic do ''Polski z ziemii wloskiej''. Sa jednak takie chwile gdy ciesze sie niezmiernie, ze jestem wlasnie tu i nie zamienilabym tego miejsca na zadne inne. Refleksja taka nachodzi mnie zwykle gdy mam do czynienia ze sluzba zdrowia. Nie, wloska sluzba zdrowia nie jest idealna i nekaja ja rozne choroby wewnetrzne, ale nigdy jeszcze mnie nie zawiodla (co polskiemu NFZ zdarzylo sie juz nie raz). Podoba mi sie to, iz moje dziecko jako wczesniak ogladany byl pod lupa z kazdej mozliwej strony...ze nie musialam stac w kolejkach, prosic, wykladac grubych pieniedzy. Podobnie bylo i tym razem. Miesiac temu zadzwonila do nas pani z centrum, do ktorego kiedys uczeszczal Steffi, z prosba o przywiezienie syna na kontrole logopedyczna. Pozytywnie zaskoczona przystalam na propozycje.

Ste w mowie jest bardzo oporny. Nie martwi to nas za bardzo. W pamieci mam moja obecnie piecioletnia siostrzenice, ktora do drugich urodzin to praktycznie ani be ani me ani kukuryku, a teraz buzia jej sie nie zamyka :) Poza tym chlopakom ponoc mowa idzie bardziej opornie niz dziewuszkom...do tego dwujezycznosc. Dajemy mu czas. Skoro jednak sami sie prosza to czemu nie?! Bylismy juz dwa razy. Za pierwszym razem klapa totalna, bo Ste ma alergie na gabinety lekarskie. Mimo, iz pani nie nosi bialego fartucha a caly pokoj zawalony jest zabawkami, syn czul podstep nosem...stanal przy drzwiach i ani myslal o zabawie. Dostalismy formularze do wypelnienia (co syn wykazuje, ze rozumie...co mowi...co pokazuje itp.).
Wczoraj poszlo znacznie lepiej. Na wejsciu oczywiscie pojawila sie syrena...byla rowniez proba dezercji (o zgrozo syn dosiega do klamki). Zafascynowalo go jednak pewne pudelko a w nim akcesorja kuchenne dla dzieci - stawial garnek na palnik, mieszal lyzeczka, karmil lalke.

 Wyszlo, iz Stefek ma bardzo bogate slownictwo - zna duzo czasownikow, rozumie ich sens. Jest jednak za bardzo samodzielny - Ste chce pic, nie prosi o to nikogo, idzie i sam sobie wezmie, gdyz doskonale wie co jak i gdzie. A jak nie znajdzie to pokaze. Nie odczuwa wiec potrzeby werbalnego porozumiewania sie. Wystarczaja mu gesty...badz co badz to w polowie wloskie dziecko ;)
Nie wspomne juz o tym, iz zdaniem logopedy pierworodny nasz wypowiada znacznie wiecej slow niz nam sie wydaje...mamy probowac nadac im sens. Ja tam moge i probowac, ale dla mnie to chinszczyzna, a po chinsku nie gadam :D
Test na pokazywanie obiektow na obrazku synowi zdecydowanie nie przypadl do gustu. Kazda kartka przedstawiala dwa przedmioty, Stef mial wskazywac ten o ktory prosimy. Cos tam laskawie pokazal, ale generalnie byl na nie. Szczerze mowiac to mu sie nie dziwie - byly to malo zachecajace biale kartki papieru z na czarno zaznaczonymi konturami przedmiotow. Pilka to bylo nic innego jak czarny okrag i syn, ktory pilke uwielbia spojrzal na kartke i dezaprobata rozlozyl rece, ze nie ma!! Myslalam, ze wybuchne glosnym smiechem ;)

Pani logopeda skonsultuje nasz przypadek z neuropsychiatra, ktora Stefka zna od pierwszych godzin zycia, po czym zaproszona nas na mala pogadanke.


Nasz slownik:


  • mamma lub mama - mama
  • mammo - Massimo (tak najczesniej Stefek zwraca sie do taty), choc maz stawia, iz to mama w wersji meskiej ;)
  • pa - papà (tata)
  • tat - tata
  • acje - grazie (dziekuje)
  • osie - prosze
  • bum - gdy zaliczy glebe lub cos mu spadnie
  • alo - halo do sluchawki
  • ne - nie
  • yh - tak
Sa to slowa dla nas rodzicow (i nie tylko) zrozumiale. Jest cale mnostwo innych, ktorym nie potrafimy dac konkretnego znaczenia. Jak sami widzicie wiele ich nie ma, ale nie nalezymy rowniez do rodzicow, ktorzy nawet najmniejszemu dzieciecemu piskowi probuja na sile znalezc jakies konkretne znaczenie.

p.s. Zazdroszcze Wam dlugiego weekednu!!

25 komentarzy:

  1. Jejku, nie wiedziałam, że tutaj tak cię dopieszczają z logopedią... Kupiłam w internecie fajną zabawkę stymulującą rozwój mowy u dzieci dwujęzycznych "Zabawy Tutusia, Gdzie jesteś", Wydawnictwo WiR. Mnie się ona zbytnio nie podoba, ale nicko jest nią zachwycony, a to najważniejsze. No i działa! Więc w sumie polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze na naszego brzdaca tak patrza ze wzgledu na wczesniactwo. Jak juz raz wzieli go pod swoje skrzydla to tak szybko mu nie odpuszcza. Ksiazke musze sobie koniecznie przegooglowac, dzieki :)

      Usuń
    2. Wcześniactwo nie wcześniactwo, ale taka opieka jest suuuuuper! Daj mi znać, co myślisz o książce :)

      Usuń
  2. O to może mały kucharz rośnie :D co do mowy, to od teściowej wiem, że mąż nie mówił prawie nic ponad dwa lata, a potem nagle zaczął od razu pełnymi zdaniami nawijać. U mnie w rodzinie też był przypadek (córka kuzyna) że nie mówiła długo, tylko jakieś swoje dźwięki wydawała, a po skończeniu trzech lat rozgadała się na dobre. Także Stefek pewnie się też rozkręci. Poza tym wiesz może on jest już na tyle mądry, że bez sensu języka nie strzępki, tylko mówi jak jest potrzeba, a nie dla samego gadania ;) Wracamy po urlopie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzępi* głupi słownik mi zmienia czasem słowa w trakcie pisania...

      Usuń
    2. I jeszcze mi dorzuciło jakiś tekst z kosmosu o urlopie... Sorry...

      Usuń
    3. A juz myslalam, ze naprawde jedziecie na urlop :)

      Usuń
  3. Powiem Ci ze Niuniek dopiero po drugich urodzinach zaczął mówić tak to było tylko tata i mama i nic więcej, co przy Daśku jako poltorarocznym brzdacu mówiącym zrozumiale pełnymi zdaniami było dla nas szokiem, ale dzieci rozwijają się w swoim tempie. Niko dużo nie mówi mama,tata,dzadzia,ewa,baba,dadam (Adam) ajek, bobo, tak, nie, daj, am a powinien więcej przy rozwijaniu się wśród rodzeństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama w rodzinie mam przyklad, ze kazde dziecko rozwija sie swoim tempie. Siostrzenica bardzo szybko i ladnie mowila. Jej mlodsza siostra do drugiego roku zycia nic...potem z dnia na dzien sie odblokowala i nadaje rowno, ze az uszy puchna :)

      Usuń
  4. Coś w tym jest, że chłopcy później zaczynają gadać- synek kuzyna męża jest w wieku Stefano, a też niewiele mówi. Natomiast Gaja bebla cały dzień, oczywiście po swojemu i buzia jej się nie zamyka. Ostatnio skraca słówka- na Peppę mówi Pe, na Pimpę Pi, tylko na tatusia zawsze papa. Ja też chyba nie doczekam się mamy, bo na mnie jeszcze tak nie woła. Czasami nieświadomie krzyczy "mama", ale nie do mnie. Zawsze jestem poszkodowana ha ha:). A "grazie" mówi tak samo jak Stefano!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefano tez nadaje po swojemu, ale ciezko mi ta peplanine przypisac do konkretnych rzeczy. On zdecydowanie bardziej woli gestykulacje ;)

      Usuń
    2. W końcu Włosi są mistrzami gestykulacji:). Gaja również to uwielbia, a i ja sama coraz częściej gestykuluję:).

      Usuń
    3. I ja - gestykulacja jest zarazliwa ;)

      Usuń
  5. gdzieś czytałam, dwulatek powinien mówić bodajże 200 słów, z tym że niezrozumiałe/niepełne słowa przypisane do jednej rzeczy/wydarzenia też się liczą. czyli jak dziecko mówi "ka" na łyżkę i tylko na łyżkę to jest ok. my mamy bardzo rozgadane dziecko. ostatnio myślałam że padnę, bo chciała mi coś powiedzieć, ja nie rozumiałam a Ątusia " Mama nie rozumiesz?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atusia wymiata :) O tych 200 slowach pierwsze slysze...zaraz okaze sie, ze Steffi to rozgadany chlopak tylko rodzice jacys malo rozgarnieci ;)

      Usuń
    2. wiesz ale skoro specjaliści orzekli, że on zna znaczenie ale sobie świetnie radzi bez opowiadania innym o swoich potrzebach to nie ma co się stresować :)

      Usuń
  6. Moja Pati też późno zaczęła mówić. Płeć chyba nie ma większego znaczenia, bo Kuba mówił bardzo ładnie i bardzo szybko zaczął.
    U Was też się rozgada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widac zdarzaja sie i wyjatki!! Nam czesto powtarzano, ze dwujezyczne dzieci nieco pozniej zaczynaja mowic, gdyz musza sobie wszystko w glowie poukladac...tak wiec spokojnie czekamy :)

      Usuń
  7. To można pozazdrościć służby zdrowia. Wiadomo, może idealnie nie jest ale ceni się to, że sami dzwonią, proponują terminy, jest łatwy dostęp do specjalistów. W Pl, chcesz do specjalisty czekaj na nfz kilka miesięcy, prywatnie masz od ręki. Zresztą jest jeszcze wiele innych drazniacych rzeczy, ale to nie czas i miejsce ;-) Steffi to bystry i mądry chłopczyk myślę, że niebawem rozkreci się na całego z gadaniem, dobrze, że nie schizujecie na tym punkcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj dalecy jestesmy od schizowania, na szczescie :)

      Lece nadrabiac czytanie Twojego bloga, bo znwou nie pokazuje mi nowych wpisow :(

      Usuń
  8. "Wystarczaja mu gesty...badz co badz to w polowie wloskie dziecko" :D

    Myślę, że Steff ma jeszcze czas na rozgadanie się ;) Bratanek Męża do 3,5 roku mówił bardzo mało, aż nagle jakby z dnia na dzień zaczął mówić - każdy przypadek jest inny. Choć to nie znaczy, że macie teraz czekać - super, że Steff już ma wizyty kontrolne u logopedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mammy jakiegos specjalnego cisnienia na mowienie. Poki mowia nam, ze wszystko jest w normie spie spokojnie i nie zamartwiac sie niepotrzebnie :)

      Usuń
  9. Podoba mi się taka troska o pacjenta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje mi to swego rodzaju poczucie bezpieczenstwa. Te wszytskie kontrole byly/sa nieco uciazliwe, ale ciesze sie, ze sa i ze syn jest pod stala opieka!!

      Usuń
  10. I kolejny plus dla włoskiej służby zdrowia. U nas logopeda i wizyty u niego bardzo na plus Lulcia co raz bardziej się rozkręca z mową, a podobnie było jak u Was 2 latka i nic nie mówiła, też tak myśleliśmy, a okazało się, że mówi :)

    OdpowiedzUsuń