piątek, 27 czerwca 2014

Ewiczka świętuje

        ''Nadejszla wiekopomna chwila...''

Mijajacy tydzien wloczyl sie nieslychanie. Stres towarzyszyl mi na kazdym kroku, nie odpuszczajac ani na chwile. O zblizajacym sie czwartku przypominal zoladek - niezawodny ''przypominacz'' w nerwowych sytuacjach. Chyba i synowi sie udzielilo, bo nocki mial naprawde kiepskie. Jak nigdy budzil sie w nocy z placzem i ani myslal o kontynuowaniu snu w swoim lozku. 

Wstalam wczesnie. Wepchnelam w siebie sniadanie, choc scisniety zoladek mocno prostestowal, i kilka minut po godzinie 8:00 stawilam sie na umowionym spotkaniu. Nie liczylam na wiele, choc iskierka nadzieii gdzies tam w srodku sie tlila.
Ok. 9:40 ruszylam. Serce walilo jak mlot...odwrotu nie bylo!!

Czterdziesci minut pozniej podpisywalam najbardziej wypocony, wymeczony psychicznie dokument, o jaki przyszlo mi sie starac - PRAWO JAZDY - moje prawo jazdy!!
Zdalam za pierwszym podejsciem...wciaz nie wierze, ze to prawda. Piszac powyzsza notke jednym okiem zerkam na lezacy na stoliku swiezutki, rozowiutki kawalek plastiku.

Ile mnie to kosztowalo to wie jedynie Najwyzszy i moi najblizsi. O prawo jazdy staralam sie juz dobrych kilka lat temu (dokladnie 8) w Polsce. Nic z tego nie wyszlo - cholerny stres, potegowany niechlubna slawa gdanskich egzaminatorow. Stres byl i tutaj, bo w koncu to egzamin, ale nie ma porownania. 

Slow kilka o samym egzaminie. Na egzamin praktyczny przyjezdza sie ''swoim'' samochodem tzn. samochodem ze szkoly jazdy czyli tym na ktorym sie przygotowywales. Moim zdaniem jest to duzy plus, odpada bowiem faktor nieznajomosci samochodu, wyczucia pedalow itp. Egzaminator siedzi na tylnym siedzeniu, dyktuje trase i obserwuje. Miejsce pasazera zajmuje instruktor ze szkoly jazdy. Ponadto we Wloszech nie ma tzw. ''placu''. Wszystkie manewry wykonuje sie na miescie i jedynie od egzaminatora zalezy o co Cie poprosi. 
 Nie wyjechalismy jeszcze dobrze na droge a juz pierwsze problemy - brakuje dokumentu, ktory potwierdza, iz odbebnilam 6 przewidzianych przez prawo (czytaj obowiazkowych) godzin jazdy z prefesjonalnym instruktorem. 
Jak to? Czyzby zgubili? 
Spokojnie, tylko spokojnie...znajdzie sie. Musi!! 
Pierwsze kroki pokierowalismy wiec do biura w poszukiwaniu ''zaginionego''. Droge znalam na pamiec...dojechalismy bez problemu, ale czas na moja ''piete achillesowa'' - parkowanie. 
Gleboki wdech...kierunkowskaz...wteczny...ruszylam...lusterka, glowa mi chodzila z predkoscia swiatla...prawo...lewo...prawo...''dupsko jest w srodku'' - jedynka, delikatnie do przodu, prostujemy i ponownie wsteczny. Stoimy...instruktor poszedl szukac dokumentu a ja zastanawialam sie czy aby zmiescilam w wyznaczonych granicach?! Nie wiem czy takie samo pytanie zadawala sobie egzaminatorka czy moze po prostu duszno jej sie zrobilo, ale otworzyla drzwi...a ja z dusza na ramieniu lekko obrocilam glowe i ...''jest linia'' - dziewczyny, wyszlo mi cudenko, stalam dokaldnie na srodku miejsca parkingowego...Cisnienie nieco zeszlo, gdyz mialam nadzieje, ze o kolejne parkowanie mnie nie poprosi. Nie mylilam sie!! Niestety nie obylo sie bez wpadki, gdyz naturalnie jakis inteligentny inaczej wyjechal mi na wstecznym na glowa droge...nie mogac go wyminac zahamowalam a samochod zgasl.  Cisnienie znow nieco  podskoczylo, ale egzaminatorka nie odezwala sie ani slowem...po kolejnych 20 minutach krazenia po ulicach Perugii padlo ''wracamy na plac''. W duchu powiedzialam sobie wtedy ''Ewa, jesli teraz nic nie zawalisz ani nie spotkasz na drodze jakiegos wariata to moze cos z tego bedzie''.

Wrocilismy na plac motoryzaccji cywilnej. Myslalam, ze sie rozbecze ze szczescia gdy pani podala mi rozowy prostokacik, na ktorym brakowalo jedynie mojego podpisu. We Wloszech prawo jazdy (podobnie jak i dowod osobisty) wydaja od reki.  Prawo jazdy B uprawnia mnie rowniez do smigana na motorze do pojemnosci 125cm3 - jedynie na terenie Wloch. Czy bede jezdzic samochodem - pewnie tak. Maz sie odgraza, ze od tej pory prowadze jedynie ja...Przed dalszymi podrozami ratuje mnie jedynie fakt, iz przez pierwsze dwa lata mam ograniczenia predkosci 100km/h na autostradzie i 90 na ekspresowej i absolutnie nie wolno mi wypić nawet łyka wina, gdyż limit mam równy 0 promili.

Mialo byc krotko a sie rozpisalam. 




32 komentarze:

  1. No to gratuluję!!!!
    Ja prawko zrobiłam jakies 4 lata temu, również za pierwszym razem i to był jeden z ostatnich moich razów za kółkiem, blokada na mózgu mi sie zrobiła po pewnym mini wypadku i od tamtej pory mąż wołami nie może mnie zaciągnąć na miejsce kierowcy.
    Także jeżdzij od razu jeśli tylko mąż chce Ci dać samochód, w przeciwnym wypadku też się zablokujesz jak ja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie marzylam o prawo jazdy - siedzene ze kolkiem to nie moja pasja. Blokade niestety juz mam od dawna - wypadek z dziecinstwa skutecznie mnie zniechecal do prawka.

      Usuń
  2. Gratuluję kochana!
    Chyba się do Włoch wybiorę, może tam u Was uda mi się zdać? Bo tu w Polsce... no tak jak pisałaś - stres i podejście egzaminatorów zabija.

    A w konkursie chętnie wezmę udział :) Zaraz wrzucę banerek na bloga. Jak dla mnie mogą też być próbeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) W Polsce jeden to nawet nie dal mi wsiasc do samochodu. Oblal mnie przy sprawdzaniu poziomu plynow mimo, iz dobrze wskazalam. No, ale jego slowo przeciwko mojemu.

      Usuń
    2. Też mi się coś podobnego trafiło... Zostałam "oblana" po tym jak powiedziałam, że nie dotknę gorącego silnika (samochód chwilę przed wrócił z trasy) - pokazywałam z niewielkiej odległości to co mi kazał.

      Usuń
  3. Zazdroszcę i gratuluję! Zmotywowałaś mnie moja droga! Teraz ja muszę w końcu zrobić prawko, bo zabieram się do tego lata i prędzej się chyba zestarzeję! Fajna bransoletka, ale ja mam jakieś uczulenie na biżuterię, więc dam szansę innym:).
    P.S. Teraz możesz zdobywać ulice Perugii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) No jesli Cie zmotywowalam to tym bardziej sie ciesze :)
      I ja sie do tego dlugo zbieralam, przekladalam, ale los wymusil na mnie taka a nie inna decyzje...gdy slowo sie rzeklo ruszyly terminy i trzeba bylo sie spinac. Od momentu zlozenia papierow masz 6 miesiecy na zdanie teorii, a pozniej kolejne 6 na egzamin praktyczny (dwie proby).

      Usuń
  4. Gratulacje! Ja moje prawko kat B zdawałam 11 lat temu ale stres był taki, że pamiętam ten dzień dokładnie do dzisiaj! Potem oszalałam i zapisałam się na kat C i C+E. Marzyło mi się zostać kierowca Tira!!! Po oblaniu 5 egzaminów odpuściłam. Ale dobrze znam ten stres. Maruta, ślub to pikuś w porównaniu z egzaminem na prawko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być na dole Matura :)

      Usuń
    2. Zgadzam sie, iz matura w porownaniu z egzaminem na prawko to pikus. Moze nie dla wszystkich, dla mnie na pewno. Uwazam to za moj sukces :)
      p.s. C+E - to Ty szalona jestes :)

      Usuń
    3. No miałam taki szalony okres w moim życiu...

      Usuń
  5. Gratuluję zdania egzaminu :) to opic to trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opite i ''objedzone'' wczoraj - maz do restauracji nas zabral :)

      Usuń
  6. Gratulacje! Ten edit z czekoladkami to chyba z myślą o mnie ;) jak są czekoladki to się piszę, bo bransoletek mało noszę. Książeczke nie wiem czy mam komu dać. Znaczy mam maluchy wśród znajomych, ale nie wiem czy by chcieli uczyć maluchy po włosku... Także udział biorę jeśli można w walce o te czekoladki ;) banerek jakoś pod wieczór spróbuje u siebie wstawić bo nadal mam kłopoty z bloggerem. Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) Niech bedzie, ze edit dla Ciebie ;) Banerek tak jak napisalam nie jest warunkiem koniecznym!!

      Usuń
  7. No i brawo! Ciesze się i witam wśród zmotoryzowanych ;) Mamilla prawo jazdy ma już ee yyy 10 lat a nie jeździ bo tchórz :/ Więc szybko wsiadaj za kółko i się przyzwyczajaj bo po przerwie jest trudno :(
    Jakoś mi umknął konkurs :( Ehhh ale skoro jeszcze mam szansę ;) Z chęcią powalczę o próbki :) A banerek też z chęcią podlinkuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje!
    Szerokości i pustych dróg życzę ;)
    ja mam prawko, ale jeżdżę rzadko niestety, tak że korzystaj jak możesz :)


    Do konkursu się zgłoszę a co :D zaraz wkleję banerek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, tylko gdzie ten banerek, który mam wkleić? :D

      Usuń
    2. O tak, pustych drog. dziekuje :)

      Usuń
  9. p.s. Bo ja madra glowa jestem i wlasnego banerka nie podlinkowalam :D

    Juz poprawilam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo Ci gratuluje... I juz zycze szerokiej drogi na zapas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam jak ja zdawałam prawko... mało na zawał nie zeszłam jak mi pogratulował instruktor- oczywiście ryczałam ze szczęścia (to było 7 lat temu).

    Czytając Twój post, aż powróciły wspomnienia- jaki to stres...

    Gratuluję Ci :*

    Na konkurs się oczywiście piszę z chęcią :) Zaraz zamontuję banerek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem co czułaś odbierając ten plastikowy kartonik uprawniający do kierowania pojazdem, czułam to samo. Bo moja walka z prawkiem trwała naprawdę długo i miałam wiele podejść tym bardziej gratuluję za pierwszym razem zdania i tera życzę szerokiej drogi, a mnie pyknie w październiku 3 latka.
    Udział w rozdawajce biorę, a co !

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję prawa jazdy!
    Na pewno kamień spadł Ci z serca. Nareszcie!
    To Twój mały wielki sukces. Cieszę się razem z Tobą.

    I dopisuję się do rozdawajki, kocham biżuterię!

    OdpowiedzUsuń
  14. Noooo, moje gratulacje Ewiczko!! :-) Brawo!
    Ja również chętnie udział w rozdawajce wezmę :-) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Serdecznie gratuluje! Mnie sie udalo za pierwszym razem ale tylko dzieki temu, ze trafilam na fajnego egzaminatora. Poza tym zdawalam w czasach, gdy nie trzeba bylo jeszcze grzebac pod maska ;P szerokiej drogi! Zasluzylas na samotna przejazdzke o zachodzie slonca w rytm swojej ulubionej piosenki! :)
    Lahana

    OdpowiedzUsuń
  16. Super ale ja nie jestem zdolna do prowadzenia auta :) A kiedys trzeba zrobić
    Gratuluję :)
    Jakoś tu się zmieniło :D

    OdpowiedzUsuń
  17. moje odp. się nie dodają :(
    gratuluję prawka!!:)coś wiem o gdańskich egzaminatorach - myślałam że nigdy nie zdam tego cholernego prawka!!!!! zwłaszcza, że pewien egzaminator oblał mnie za "zbyt dużą ilość drobnych błędów" nosz qurwa....ale czarę goryczy przelał fakt, że następnym razem jechałam z tym samym kolesiem! woził mnie chyba 40min po mieście, bo wcześniej nie zdążyłam popełnić błędu który mnie dyskwalifikuje!! kiedy miałam już totalnie dość, podeszłam do prawka ostatnim razem, z myślą że jak nie zdam, to mam ... w ten dokument - nie będę kierowcą. o dziwo zdałam, egzaminator informując mnie powiedział "nie wiem dlaczego pani jeszcze nie zdała".
    od tego czasu minęło ponad 10 lat a ja pamiętam tą traumę zdobycia prawka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratulacje!!!
    Oczywiście piszę się na rozdawajkę a w rewanżu zapraszam na rozdanie u mnie:D
    Zaraz zamontuję banerek.

    OdpowiedzUsuń