wtorek, 13 maja 2014

Wirtualny swiat

Wirtualny swiat, wirtualne znajomosci . Na dzien dzisiejszy nie wyobrazam sobie zycia bez internetu. Tak na dluzsza mete bo ostatnimi czasy zdarzylo mi sie kilka blogich detoksow i wcale na brak wrazen nie narzekalam. Swiat wirtulany nie zastapi realu, ale odpowiednio dozowany moze go pieknie wspomoc.

Internet niesie ze soba wiele zagrozen. Trzeba umiec go uzywac i nie wierzyc slepo we wszytsko co widzimy na ekranie monitora. Mam raczej pozytywne doswiadczenia z tym wynalazkiem ludzkosci, choc chwilami zastanawiam sie czy w zyciu mym nie mialam, w tej kwestii, wiecej szczescia niz rozumu?

Diego, poznalam na chacie - nie, nie zero romantyzmu w tym. Chat byl o tematyce footbalowej, a ja nie obnosilam sie z tym, iz jestem osobnikiem plci pieknej. W ten sam sposob poznalam jeszcze kilka innych osob. Z kilkoma kontakt utrzymal sie dosc dlugo, z innymi, z czasem umarl smiercia naturalna. Diego to chlopak, z ktorym mialam przyjemnosc spotkac sie kilkukrotnie - goscilam nawet w jego rodzinnym domu. Dobry kolega, ktory do dzis dnia chlubi sie tym, iz to posrednio dzieki niemu jestem teraz zona mojego meza i matka mojego syna :)

Hassan, jego rowniez poznalam przez internet. Libanczyk. Wiele nas dzielilo. Ja gorliwa katoliczka, on muzlumanin. Super kolega, przez pewien czas prawie przyjaciel, zawsze sluzyl dobra rada. Gdy mialam gorsze chwile bo na przyklad poklocilam sie z chlopakiem potrafil zadzwonic o kazdej porze dnia czy nocy aby podniesc moje morale. Uczyl sie w Szwajcari w szkole hotelarskiej. Dnia pewnego, gdy szybko uporalam sie z seja zimowa, wpadlam na genialny pomysl aby jechac go odwiedzic. Rodzicow przekonac nie bylo latwo, ale ostatecznie spedzilam tydzien w Genewie. Gdy teraz sobie o tym mysle pytam sama siebie czy ja wtedy decydujac sie na takie wojaze rozum gdzies zgubilam czy co?! Jakis czas temu nasze drogi sie rozeszly, on jest szczesliwym mezem zamieszkalej w Szwecji polki a ja to juz wszyscy wiecie.

W wymienionymi powyzej osobami kontakt jest bardzo sporadyczny - ogranicza sie praktycznie do zyczen swieteczno-urodzinowych. Kazde z nas ma swoje dorosle zycie.Licze jednak, ze pierwszego z wyzej wymienionych uda sie naciagnac na wspolny obiad w czerwcu. Wszak jedziemy nad moze 50km od jego rodzinnego domu!

W pewnym momencie mojego zycia odkrylam blogowanie. Zupelnie przez przypadek. Szukajac inspiracji slubnych trafilam na blogislubne.pl - spodobalo mi sie. Dlugo nie myslalam i spotanicznie zalozylam bloga...ciaza i macierzynstwo sklonily mnie do przeniesienia sie na blogmamy, a blogspot byl naturalna koleja rzeczy. Tutaj bowiem odnalazlam duszyczki jeszcze z blogowslubnych. Do ''starych'' znajomych stopniowo dolaczaly nowe co bardzo mnie cieszy.
Odwiedzam Wasze blogi regularnie, czytam wszystko, komentuje nie zawsze, ale jestem. Jestem bo lubie...bo jestem ciekawa co u Was....bo szukam inspiracji itp... Blogi, ktore odwiedzam sa szczegolnie bliskie mojemu sercu...

Mimo, iz nigdy sie nie spotkalismy jestescie mi bliscy. Jasne jedni bardziej, inni nieco mniej...Niespodzianki, ktore ostatnio mnie spotkaly tylko utwierdzily mnie w moim skromnym zdaniu.

O kartce swiatecznej od Alicji juz wspominalam. A to ja Jej obiecalam pocztowke!! Ociagam sie jednak strasznie...wstyd!! Szukam jednak godnej wyslania kartki, a na naszym osiedlu takowych brak :(

Tydzien temu nadzeszla jeszcze jedna niespodzianka. Przecieralam oczy ze zdziwienia, gdy nadzeszla paczuszka z UK. Toto i jego mama sprawili nam niesamowita radosc. Sami zobaczcie co znalezlismy w srodku:


Biedroneczka zagoscila na naszej lodowce :)

Cos dla mamy. Zdjecia, nawet w polowie, nie oddaja uroku tym cudenkom.




Cos dla syna.




Lizaki byly dwa, ale nim sie matka spostrzegla tzn. skonczyla podziwiac bizueterie hand made to pierworodny juz zdarzyl marsmallowego krolika  pozbawic glowy :) Dziekujemy raz jeszcze. Cmok.
Teraz zastanawiamy sie jak my sie bedziemy mogli odwdzieczyc za te cudne podarki?!

29 komentarzy:

  1. Też mam wielu znajomych poznanych przez internet. Głównie z bloga, którego prowadziłam jako nastolatka. Z mężem też kontakt dzięki portalowi społecznemu załapałam (kit, że chodziliśmy razem do podstawówki i gimnazjum - tam to nawet słowa ze sobą nie zamieniliśmy xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kumpela rowniez poznala swojego meza przez internet i sa szczesliwym malzenstwem :)

      Usuń
  2. Nie sadzilam,ze zwykla kartka moze tyle radosci dac :) O ja tez teraz czasem sie zastanawiam, gdzie mialam rozum przy niektorych akcjach z ludzmi z netu. Ale mloda bylam i glupia wtedy ;) i podobnie jak Ty chyba wiecej szczescia jak rozumu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zappewniam Cie kochana, ze nawet zwykla kartka moze dac wiele radosci - w dobie internetu tradycyjny sposob komunikacji odchodzi do lamusa...nie pamietam juz kiedy dostalam zwykly list odrecznie pisany. Niewiele jest rowniez osob, ktore jeszcze sla kartki pocztowe. A szkoda bo to taki fajny zwyczaj :)

      Usuń
    2. To mówisz, że list można Ci napisać :>?

      Usuń
    3. A pewnie, ze mozna :)

      Usuń
    4. Ja również byłam taaaak mile zaskoczona świąteczna kartka od Ali :* Listonosz na ogół przynosi różne paczuszki, ale co? Kartka? Do mnie? To chyba pomyłka. Patrzę na dane nadawcy :) I taaaaaki banan na ustach :) To było bardzo mile :) I również czekam na specjalną okazję by się zrewanżować :)
      Aaaa żałuję, że tak szybko otwieralam paczuszke od Ciebie z wygraną, bo w tym całym szale straciłam adres Ewus do Ciebie :(

      Usuń
  3. Fakt znajomości wirtualne są inne niż te na co dzień w realu. Lubię je bardzo i jedyna rzecz jaka mi się marzy to móc się kiedyś spotkać z Wami wszystkimi w jednym miejscu na długie plotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by bylo - tylko jak to zorganizowac?

      Usuń
  4. Internet moze laczyc ludzi, ale I dzielic. Staram sie nie siedziec za dlugo na necie, ale chyba jestem uzalezniona ... na wakacjach bedzie odpoczynek od neta czyli juz za miesiac !!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram sie jednak aby w moim wypadku internet bardziej laczyl niz dzielil :) p.s.Ja juz czekam na relacje z podboju Portugalii, bo relacja bedzie, prawda? :)

      Usuń
    2. Mała rzecz a cieszy:) Miniu, właśnie mnie oświeciło... My tez za miesiąc jedziemy na wakacje do Portugalii hihi:) Więc liczę na piękną pogodę:)

      Usuń
    3. Ewciu - tak , relacja jakas bedzie na pewno ,
      Aga - oooo to w tym czasie bedziemy odpoczywac ;) a pogoda mnie tam nigdy nie zawiodla...musj byc..no musi byc pieknie !!!!

      Usuń
    4. Będzie pięknie :)

      Usuń
  5. Z wirtualnymi znajomościami (tymi damsko-męskimi), trzeba uważać. Też mi na rozum kiedyś padło, pojechałam spotkać się z takim znajomym na Sycylię i do dzisiaj czkawką mi się to odbija...Podobnie jak Ty, zadaję sobie pytanie jak mogłam być tak głupia...Co do reszty, sama prawda! Blogowanie sprawia mi nie tylko przyjemność, ale powoduje, że nie czuję się samotna. Regularnie zaglądam na blogi dziewczyn i cieszę się, że chociaż w taki sposób mogę z kimś porozmawiać. Poznałam wiele fantastycznych matek, a nie wiem, czy w realu miałabym tą możliwość. Wszystko ma swoje plusy i minusy:). A komplecik bardzo fajny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje spotkania z wirtualnymi znajomymi, na cale szczescie, obyly sie bez przykrych niespodzianek. Zaciekawilas mnie ta wyprawa na Sycylie, moze kiedys o tym opowiesz? A z Polski na te Sycylie jechalas?
      Dodalabym jeszcze, iz blod to dla mnie najwiekszy ostatnio kontakt z jezykiem polskim, pisany tak naprawde jedyny!!

      Usuń
    2. Fatalna historia miłosna, o której nawet nie chciałabym pamiętać. Cóż mogę powiedzieć, byłam młoda, naiwna i uwierzyłam w bajeczki o pięknej miłości. Pojechałam w ślepo i byłam pewna, że będziemy żyć długo i szczęśliwie...akurat! Później poznałam męża, lecz kiedy się dowiedziałam, że też jest wyspiarzem, chciałam zerwać znajomość, ale coś mnie powstrzymywało. Nie wszyscy są tacy sami, a Sycylijczyków nie cierpię do tej pory.
      Dla mnie blog to również jedyny kontakt z językiem polskim, mamy wiele wspólnego ze sobą:).

      Usuń
    3. Jak widac mamy ze soba wiecej wspolnego niz myslimy :)

      Usuń
  6. Śliczne rzeczy...
    Ja mam jednego kolegę już od 5 lat w wirualnym swiecie...ale odkąd zaczął się spotykać z jedną panną (która w ogóle nie toleruje znajomości jakichkolwiek z kobietami) zatraciliśmy kontakt, zostały tylko smsy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda i tak sie zdarza :( Moj maz cale szczescie nie nalezy do zazdrosnikow, przynajmniej nie w przytoczonych przypadkach ;)

      Usuń
  7. No z tym wyjazdem to zaszalałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszalalam to chyba malo powiedziane...mi totalnie odwalilo ;)

      Usuń
  8. Mam takich znajomych którzy poznali się na czacie i dziś obchodzą 10 rocznice ślubu :)
    Ja osobiście też mam kilku znajomych poznanych przez neta, z niektórymi mam bliższy kontakt.
    Miły prezent dla mamy i synka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem jest tak, że ten wirtualny znajomy/przyjaciel nie zawiedzie Cię tak, jak ten "pod ręką".

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś miałam na blogowanie i internet wiecej czasu więc i więcej było bliskich znajomości...teraz staram się utrzymać to co mam....dobrze że natknęłam się kiedys na blogi slubne oj cudnie wrecz

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne te kolczyki i bransoletka...

    Co do internetu - masz rację, dzisiaj mało kto wyobraża sobie życie bez niego. Też znam kilka osób poznanych w sieci. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Internet łączy ludzi:) Moja znajoma poznała tak Męża:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja swojego męża w prawdzie poznałam w pracy, ale gdyby nie internet, to pewnie na zwykłym "cześć" by się skończyło ;-)
    Prezent super!!! W ogóle może byśmy zorganizowały jakąś fajną wymianę drobnych prezentów między sobą i dziewczynami z blogów :-) ?

    OdpowiedzUsuń