środa, 14 maja 2014

Spadek - edit



Wraz ze smiercia tescia zostalismy postawieni przed koniecznoscia odrzucenia spadku. Czemu odrzucamy? Z przyczyn bardzo prostych. Nikt przy zdrowych zmyslach nie sciagnie na siebie dlugow. Kwestia to bardzo dluga i skomplikowana, wiec nie zamierzam sie ta sprawe szczegolnie zaglebiac. Tesciowie byli kiedys wlascicielami znanego w miescie jubilera. Dobrze prosperujacym sklepem zainteresowaly sie pewne spolki, w ktore tesciowie naiwnie weszli i zostali wykorzystani. Nabrano kredytow, stracili doslownie wszystko, z mieszkaniem wlacznie a sciagneli na siebie niekonczaca sie liste wierzycieli.

Od dawna wiedzielismy, iz postepowanie spadkowe trzeba zalatwic porzadnie. Siostra ostrzegala, ze trzeba udac sie do sadu dla nieletnich z prosba o autoryzacje odrzucenia spadku przez Stefano. Sprawa zobowiazal sie zajac szwagier. Zajal sie tak, ze minal miesiac a on nawet nie wykonal jednego telefonu. M. sie wkurzyl i dzien pozniej umowiony byl juz na spotkanie z notariuszem. Oto nasza rozmowa po powrocie M. do domu:

-  Zgadnij ile?
- Za odrzucenie?
- No, za odrzucenie. Strzelaj!
- 500 - walnelam, po takim wstepie czulam, iz chodzi o niemale pieniadze.
- Dobrze by bylo...
- 1000...wypowiadam z trudem przelykajac sline.
- M. kreci glowa...pomnoz przez 2!!
- ze co? 2000 euro za odrzucenie spadku? Cholipa....

Az mi sie slabo zrobilo. 

Dziecie Ty moje, Stefanku kochany - a moze Ty bys tak notariuszem w przyszlosci zechcial zostac?! 

W tym roku los cos za  czesto zaglada nam do portfela!!


EDIT: Wyzalilam sie siostrze( po studiach prawniczych i aplikacji sedziowskiej) na temat kosztow notarialnych. Rozmowa z nia spowodowala wlaczenie sie w glowie czerwonego swiatla. STOP - niemozliwe, aby w tej sprawie nie mozna bylo obejsc notariusza. Notariusz wspominal, iz jest mozliwosc zalatwienia sprawy przez sad, ale w wypadku osob nieletnich mozliwosc ta nie mam prawa bytu. I to siostrze ''zasmierdzialo''. M. zadzwonil do sadu i odrzucenie przez doroslych to 200 euro + oplaty skarbowe. Niech dojdzie do 300, ale zawsze to nie 1000. Odrzucenie przez nieletnich jest nieco bardziej skomplikowane, co wiedzielismy, ale najprawdopodobniej da sie i tu obejsc notariusza. U notariusza na pewno latwiej i szybciej, ale na pieniadzach nie spimy.  Zobaczymy jak to sie skonczy!!

27 komentarzy:

  1. Wow!!! Suma całkiem nie mała...;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem jak działa włoskie prawo, ale w pl jest też opcja takiego przyjęcia spadku, że to co się odziedziczy (zwykle nieruchomości) podlega sprzedaży na poczet długów a reszta jest anulowana. Nie ma przy tym ryzyka, że dług spadnie na kolejne pokolenia, bo wiadomo, że nikt nie chce tego dla dzieci. Suma, ogromna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, ze tesciowie (teraz juz tylko tesciowa) nie maja totalnie nic (oprocz tego co udalo im sie odlozyc ''dzieki'' inwalidztwu tescia, ale to mamy zabezpieczone) - to co mieli zabrano im 15 lat temu. W naszym wypadku spadek to jedynie wierzyciele :(

      Usuń
  3. Ojejciu...to nieciekawie... :( no I az zal wydawac tyle pieniedzy, no ale jak mus to mus :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety mus :( Ostatnio gdzie sie nie ruszymy to chca od nas pieniedzy i to mierzonych setkach euro. Tylko nikt nie pyta czy mam skad te pieniadze brac :(

      Usuń
  4. O cholera, ale kwota.
    Oby Stef chciał zostać notariuszem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslalam, ze padne jak uslyszalam te kwote. Nie ma co, notariusze niezle sie cenia za podpisanie jednego papierka.

      Usuń
  5. Wiem, że taka kwota przeraża (ja bym zawału dostała), ale spójrz na to z drugiej strony... Ani wy, ani mały nie będziecie mieli w przyszłości problemu z niechcianym "spadkiem". Moja sąsiadka zapomniała o tym, że swojego syna też powinna uwzględnić podczas zrzekania się takiego typu spadku i niestety potem miała problemy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, tylko, ze jak sie kasy nie ma to ciezko wydac cokolwiek.

      Usuń
  6. Kosmiczna ta cena...tak to czasami bywa w rodzinie :/ oby już wam nie zaglądał los do kieszeni

    OdpowiedzUsuń
  7. Normalnie mi się w duchu wyrwało przekleństwo! jak przeczytałam kwotę. Szok.
    Niestety coś o spadkach wiem, bo mieszkałam w domu, w którym widnieli jako właściciele pradziadkowie męża - i przez 27 lat nie miał się kto zająć prostowaniem tych spraw. teraz mąż się tym zajmuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. No cena wysoka. Straszne, że za takie rzeczy trzeba tyle płacić

    OdpowiedzUsuń
  9. Szału bym dostała, gdybym miała wydać taką sumę, ale jak trzeba, to co zrobić. Te włoskie ceny są serio nieziemskie- nie wiem, czy oglądałaś wczoraj Striscia la Notizia, w której pokazane było, jak rolują nas na ceny mleka dla dzieci. W Niemczech kosztuje przykładowo 12 euro a tutaj prawie 50. I jak z takim podejściem wyjść z kryzysu? Jak nadarzy się okazja, spadamy stąd, bo nic nie osiągniemy, chyba jedynie długi. Na razie ich nie mamy, ale w tym wesołym kraju wszystko możliwe:). Mam nadzieję, że dla Was wszystko skończy się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ogladalam, ale kiedys slyszalam o skandalu z mlekiem dla niemowlat. Ostatnio u nas na tapecie jest temat wymiany instalacji gazowej - rury potrzebne do tego sa we Wloszech pieciokrotnie drozsze niz w Polsce.Powaznie sie zastanawiamy czy nie sprowadzic!!

      Usuń
  10. Notariusze chyba tak dużo nie zarabiają, w pl mają z góry ustalony cennik, więc Steffi jak już to na jakiegoś prawnika, ale i tu najlepsze plecy :( Autentycznie nie mogę Wam współczuć bo nas czekają o wiele większe koszty też związane ze sprawami notarialnymi :///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notariusze zarabiaja bardzo duzo. Stawki sa stale i tutaj, ale notariusze niewiele musza sie wysilac - wszystkie moje dotychczasowe kontakty z notariuszem wygladaly tak, ze sekretarka przynosi odpowiedni, wypelniony formularz a notariusz laskawie go podpisuje...czasami ledwo co go widzisz a pieniazki leca.
      Nasz niestety tez czekaja jeszcze wieksze wydatki, ale to juz osobny temat.

      Usuń
  11. O rety! Aż tyle?!
    Toż to skandal!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku Ewuś. Chciałabym jakoś pomóc i tak naszła mnie myśl o tym, by może urządzić jakąś blogową akcje wsparcia. Widziałam kiedyś na jakimś blogu, że dziewczyna wrzuciła nr konta z prośbą o pomoc, bo zbiera na laptopa. I ludzie wpłacali jej drobne kwoty, a z tych drobnych kwot zrobiła się suma potrzebna na zakup. Może zróbmy podobną akcję? Bo przecież jakby tak każda od siebie dała ociupinkę, to może choć częściowo byłoby Wam łatwiej. Nie gniewaj się za ten komentarz po prostu chciałabym jakoś pomóc. 2 tys. euro nie mam, ale jakiimś procentem tego bym wsparła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ala, to świetny pomysł! Chętnie dołączę się do akcji!

      Usuń
    2. Alez ja sie kochana nie obraze na pewno. Dziekuje za Twoja wspanialomyslnosc, ale to nie jest tak, ze nie mamy tych pieniedzy. Wkurza mnie jednak fakt , iz ciezko zarobione pieniadze rozchodza sie na jakies 'bzdury' allbo musze placic za czyjas glupote (patrz instalacja gazowa). W tym roku dostalismy wyjatkowo po tylku, wiec pewnie w bilansie rocznym zamiast odlozyc troche kasy, z konta nam nieco ubyje.

      Usuń
    3. Rozumiem. Też mnie takie coś wkurza, mam nadzieje, że już więcej takich "wypadków" u Was nie będzie, a najlepiej niech się w drugim półroczu odwróci ten los kopiący po kieszeni na dający w kieszeń ;) Ale tak sobie myślę, że jakby kiedykolwiek którakolwiek z nas potrzebowała tego typu wsparcia, to tu w blogowym gronie z łatwością rozkręciłybyśmy taką akcję :) Ale oby nikomu potrzebna nie była i wszystkim się wiodło :)

      Usuń
  13. Jejku, masakra jakaś. Współczuję. Oprócz pieniędzy stracicie jeszcze na pewno masę czasu. Biurokracja jest straszna, wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wloska biurokracja jest cudowna, ale wole czas stracic niz zabulic tyle kasy praktycznie za nic.

      Usuń
  14. Jak się wali, to się wszystko wali .... Nie zazdroszczę. Macie pecha coś ... ale wiesz co, jak się planuje coś kupić, zmienić w życiu i do tego potrzebne są pieniądze, to zaraz jak grom z jasnego nieba spada na Nas coś innego- pilniejszego i wszystkie plany szlag trafia ... Trzymam kciuki, żeby zaczęło Wam się lepiej układać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie kochana - jednym zdaniem podsumowalas kwintesencje problemu. Ehhh, szkoda gadac.

      Usuń
  15. Nie mogę uwierzyć, że aż tyle to kosztuje :-( masakra... mam nadzieję, że uda Wam się na tym trochę "oszczędzić" omijając notariusza...

    OdpowiedzUsuń