czwartek, 8 maja 2014

kwietniowo weekendowo

Piatek, 25 kwietnia - 13:19 moj ''madry'' telefon daje glos. 10 km rzucam do meza - Steffi, buty, przynies kochanie buty. Wychodzimy...bedzie niespodzianka. Nasz niespelna dwuletni syn na niespodzianke mial totalnie wylane, ale wyjsciem na dwor nigdy nie pogardzi. Jak tylko pada haslo ''wychodzimy'' juz stoi przy drzwiach z butami w reku - a gdy uchylaja sie drzwi wyglada jak z klatki wypuszczony. No, ale wracam do tematu...

Schodzimy...pogoda piekna, slonce, zero wiatru  - nerwowo zerkam na zegarek, 10km - ile sie jedzie 10km? 10 minut? kwadrans? Ile czasu minelo? Czemu, jak na zlosc, on tak wolno plynie...z lewej czy prawej strony...ile jeszcze? Steffi nie biagaj po parkingu...i ECCOLI, zza zakretu wyjezdza czarny citroen owieszony choragiewkami i zdjeciami Jana Pawla II- sa. HURRA!! Dojechali szczesliwie!! Przez przednia szyba widze zmeczone, ale usmiechniete twarze siostry i szwagra. Steffi jeszcze nie kuma, chce uciekac, wyrywa sie...wujek spuszcza szybe a na synowskiej twarzy pojawia sie banan od ucha do ucha. No, ale to jeszcze nie koniec dobrych wiesci...otwieramy tylne drwzi a tam dwie uchachane twarzyczki i mina syna na ich widok BEZCENNA!!

Tancom i okrzykom wojennym nie bylo konca :)


Po ponad 1900km i 28h drogi radosc byla wieksza od zmeczenia :)

 W sobote, siostra ze szwagrem pojechali do Rzymu na czuwanie przed msza kanonizacyjna Jana Pawla II i Jana XXIII. Dziewczynki natomiast spelnily swoje marzenie by zostac u nas na noc. Poki pogoda dopisywala dzieciaki biegaly po podworku lub urzadzily sie na balkonie.



Wieczorne tance, hulanki i swawole.

Stefan ja Ci pomoge!




W niedziele nad nasze miasto nadciagnely ciemne chmury a temperatura spadla o 10 stopni - brrr. Spakowalismy wiec dzieciarnie w samochod i pojechalismy na plac zabaw pod dachem.

Kto zgasil swiatlo?



A, ze w poniedzialek pogoda nadal byla kaprysna to dzieciaki naciagnely rodzicow na kolejny plac zabaw. 
Tu Steffi szukal swojej ksiezniczki ;)


Jedziemy!

Ufff...wcale nie bylo latwo wciagac tych 11kg zywej wagi na gore.

Mama sie zmeczyla i do akcji wkroczyl wujek. Wtedy dopiero
byla jazda na calego :)
Zrobilismy i symboliczne, nieco przyspieszone, urodziny zwariowanej trojcy. Toska i Stefano z maja, a Lusia z sierpnia, ale kto by sie przejmowal takimi szczegolami ;P



Skoro mowa o urodzinach to i prezentu nie moglo zabraknac. Chrzesna z rodzina podarowala naszemu smykowi wypasiona hulajnoge. Myslelismy, iz to prezent za bardzo na wyrost i Steffi w tym roku z niej nie skorzysta. Tymczasem dziecie nasze po raz kolejny nas zaskoczylo. Wystarczylo kilka dni i juz zaczyna lapac baze :)


To zdjecie mowi samo za siebie :)
 Pierwszego maja w koncu wyjrzalo slonce. W parku spedzilismy prawie 4 szalone godziny.



 Najgorsze bylo pozegnanie. Syn zalal sie lzami wielkimi jak grochy, ktorym nie bylo konca. A mnie serce pekalo gdy widzialam Stefka tak zdesperowanego. Szkoda, ze dzieli nasz az tak wielka odleglosc...gdyby tak byla to chociaz polowa, te 1000km moznaby pokonac choc na kilkudniowa wyprawe...przy 2000 sprawa robi sie duzo bardziej skomplikowana.

16 komentarzy:

  1. U nas podobnie- wszędzie mamy daleko! Do Polski, na Sardynię, żeśmy sobie fajny region do życia wybrali:). Fajne zdjęcia, widać, że Stefek zadowolony z wizyty, podoba mi się też hulajnoga:). Teraz powrót do prozy życia nie będzie łatwy, prawda? Tak to jest, jak rodzinę ma się raz na ruski rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezko bylo wrocic do codziennosci. Wczesniej, chwilami mialam dosc halasu - bo 7 osob w tym 3 dzieci na 50m2 to juz tlum, ale jak pojechali to zrobilo sie tak cicho :(

      Usuń
  2. Ewcia co tu dużo mówić ewidentnie Stefi chce rodzeństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tęsknota za rodziną eh
    Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, widać, że wesoło miałaś : )
    Stefek jaki uradowany : ) Musisz koniecznie porozmawiać z "bocianem" na temat rodzeństwa dla Stefka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Babeczki, z tym rodzenstwem dla Stefka to macie zupelna racje, ale wszytsko po kolei. Najpierw trzeba grunt przygotowac czytaj zoperowac sie a pozniej bedziemy myslec o powiekszeniu rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie dlatego strasznie boje się przenieść do DE - wiem że Steff będzie strasznie tęskniła za babką i resztą domowników... Ps. Ten plac zabaw pod dachem jest po prostu MEGA!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że się trochę nacieszył. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać jaki Stefek szczęśliwy :) rzeczywiście szkoda, że ma tak daleko do ulubionych dziewczyn. Musisz może siostrę do Włoch sprowadzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś w tym jest, że może faktycznie Steff chciałby braciszka lub siostrzyczkę :D
    I oby więcej takich niespodzianek!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieliście fajowy weekend :) Poza tym fajnie, że tak dobrze dzieciaki się dogadają, nie ma jak kuzynostwo :) Buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  11. Najwazniejsze,ze chociaz chwilke sie z nimi pobawil,co nie zmienia faktu,ze uwielbia przebywac w wiekszym gronie.. dlatego ja bardzo sie ciesze,ze chlopcy maja siebie.. jeszcze troche i moze dadza Matce zyc,a zajma sie soba... bo jednak caly czas chca zeby Mama bawila sie z nimi ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale miłość między dzieciakami :)
    Fajnie, że mogłaś spędzić z siostrą choć chwilkę.
    Ale z Ciebie zgrabna babka :)

    OdpowiedzUsuń