poniedziałek, 5 maja 2014

Kradziez tozsamosci

Pierwszy raz o kradziezy tozsamosci uslyszalam dobrych kilka lat temu. Obejrzalam przerazajacy film, ktory mocno mna wstrzasnal, ale to byla jedna z takich rzeczy, ktore wydaja sie nam nieslychanie odlegle. Jakby nas nie dotyczyly, nie mialy prawa nam sie przytrafic. No bo niby dlaczego wlasnie nas, mnie czy Ciebie, mialoby cos takiego spotkac? Slyszalam o wczesniakach. Widzialm w TV te maluczkie dzieciaczki, ktore strasznie mnie wzruszaly. Rowno tydzien przed porodem nie chcialam zajrzec przez drzwi prowadzace na Intensywna Terapie Neonatologiczna, bo i po co?  Jeszcze jadac do szpitala ze skrocona okrutnie szyjka widmo przedwczesnego porodu bylo mi odlegle o tysiace lat swietlnych. Takie rzeczy tylko w filmach, myslalam.

A jednak. Urodzilam skrajnego wczesniaka. Na intensywnej terapii spedzilismy 64 dni i nagle te wszystkie ''dziwne'', skrajne historie staly sie mi znacznie blizsze. Stalo sie to co, w moim mniemaniu, nie mialo prawa mi sie przytrafic.

Wracajac do tematu, kradziez tozsamosci do jedno z najpowszechniejszych przestepstw w USA. N0 wlasnie w USA, co jednak nie oznacza, ze i w Polsce nie moze sie przytrafic. Nie dotknelo mnie to bezposrednio, ale moja ciocie - siostre mamy, a moja chrzestna. Pewna osoba lub  grupa osob poslugujaca sie danymi z jej starego dowodu zapozyczyla sie na jej koszt. Szczescia w nieszczesciu tyle, ze ciocia dowiedziala sie o owym fakcie od policji prowadzacej sledzctwo, ale wiem, ze sa i tacy, ktorzy o zaciagnietych na ich konto pozyczkach dowiaduja sie gdy kormonik wejdzie im na konto. Nie wiadomo jak, gdzie i kiedy, gdyz ciocia dowodu nigdy nie zgubila. Ponadto w zwiazku z wyjazdem za granice byla zmuszona wymienic dowod nieco wczesniej. Miesiac po tym fakcie ktos poslugujac sie starym numerem dowodu (mieli rowniez pesel, wiec i date urodzenia) pobral w banku 3500 zl....a nastepnie kolejne 2000zl. W taki oto prosty sposob w 5 minut masz na swoich barkach cudze dlugi. Poki co, w naszym wypadku, obylo sie bez konsekwencji finansowych. Wystosowalismy pisma do pozyczkodawcow. Policja prowadzi sledztwo, a my czekamy na pozytywne zakonczenie sprawy!!


Kochani, strzezcie sie!!

15 komentarzy:

  1. Dlatego jak mężowi ukradli dokolali za granicą od razu zgłosił to w tamtej policji i nawet ma papier co i jak, a w naszej to sprawę olali... Stare dokumenty szczelnie niszcze i palę najbezpieczniej...a cioci życzę pozytywnych wyników w śledztwie niech złapią tych złodziei :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mnie kiedyś okradła złodziejka, to zgłosiłam od razu na policję jakie dokumenty ukradła. Właśnie by się chronić przed tego typu zdarzeniami. Ale wiem, że potrafią ukraść tożsamość nawet bez kradzieży dokumentów. Pamiętam artykuł o urzędniczce co korzystając z danych petentów nabrała kredytów na kilkaset tysięcy złotych. Słyszałam też o pracownicy banku, która wyciągała kasę z kont klientów (bez ich wiedzy oczywiście). W czasach cyfryzacji pewnie dużo łatwiej o taką kradzież tożsamości niż w epoce sprzed internetu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po zgubieniu dowodu biegnijcie najpierw do dowolnego banku go zastrzec, a potem na policję i można go zastrzec też w urzędzie. Pracuję w banku, wiec dlatego Wam mówię o nim, bo dowód zastrzeżony raz w dowolnym banku trafia do "Międzybankowej informacji o dowodach zastrzezonych".

    OdpowiedzUsuń
  4. UWAGA: mojemu wujkowi przyszły do spłaty raty za kuchenkę i lodówkę (których nie kupił rzecz jasna). NIE zgubił żadnych dokumentów. Po długim wyczerpującym śledztwie, wizytach u grafologów, włóczeniu po sądach okazało się, że dane zostały skradzione ze SZPITALA!!!! w którym przebywał kilka lat wcześniej. To było straszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie moja ciocia tez nie zgubila dokumentow ani nawet nie zostaly skradzione. Tu tez policja zaangazowala grafologa, ale to wszytsko brzmi jak jakis koszmarny sen.

      Usuń
  5. Zmrozila mnie ta historia! Jak również Patilli! Trzeba mieć oczy dookoła głowy, choć widzę, że czasem i to już nie wystarcza :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Aj aj... A straciłam dokumenty w szpitalu jak Steff leżała na alergologii. Choć wszystko, prócz pieniędzy zostało odzyskane przez policję to niestety, bez wyrobienia nowych papierów się nie obeszło - to tak w kwestii bezpieczeństwa. Mój mąż też miał taką przygodę z kradzieżą, ale jego sprawa otarła się o sąd bo trafił na seryjnych złodziei... Chyba bezpieczniej jest zostawiać dokumenty w domu, bo chociaż tam ich nikt teoretycznie nie ukradnie ;) Ale faktycznie teraz są takie czasy że uzyskanie czyichkolwiek danych jest bardzo proste - zobaczmy co robią te wszystkie firmy które tak dręczą nas telefonami z super ofertami...

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest niepojęte ! Jak tak można zrobić? Nie można się czuć bezpiecznie, bo Ci jakiś komornik wejdzie i będzie chciał coś zabrać. O Rany ! :/

    OdpowiedzUsuń
  8. No... wiem coś o tym. To niemożliwe, żeby to ja urodziła wcześniaka. A już na pewno niemożliwe jest, żebym to ja zachorowała na raka. Takie rzeczy to tylko w filmach, lub komuś innemu.
    Nooo, los nam czasem uciera nosa.

    Co do kradzieży tożsamości - czesem słyszalam o czyms takim. Zdarza się. Niepojęte jest tylko dla mnie, jak do tego dozlo, skoro - jak mowisz - ciocia nie zgubila nigdy dowodu. To mnie przestraszyło, bo nie wiem w takim razie, jak się przed taką sytuacją bronić.
    Opowiem Ci sytuację, ktora coć nie polegala na kradzieży tożsamości, to jednak kradzież też była. Kilka lat temu gdy pracowalam w Holandii, znaczna część moich znajomych miała tam holenderskie konto w banku. Któregoś razu kolezanka chce zaplacic kartą w sklepie - odrzucona karta raz, drugi, trzeci. Idzie do bankomatu - nie wyplaci bankomat kasy, jeden, drugio trzeci. Podobnie mial inny kolega i jeszcze jedna znajoma. Stwierdzili, ze cos nie tak z bankiem, ze systemem, ze poczekają. Gdy w końcu udali się do banku, zeby się dowiedziec, o co chodzi, tam powiedziano im, ze jakaś grupa przestępcza z PANAMY (!) wdarła się do systemu i okradla wielu wielu ludzi z ING Banku. No! Z drugiego końca świata! W takim powaznym banku. Ludzie, ktorzy sobie odkaladali tam ciezko zarobione pieniadze, zostawali z niczym. Bank wracal te pieniadze, jesli placilo sie miesieczne ubezpieczenie karty. Kto go nie placil, nie mial zwrotu pieniedzy.
    W ogóle to trwało troche czasu, kilka tygodni. Niektórzy mieli zaplanowany od dawna urlop, czy w ogóle mieli już zjezdzac do Polski, a tu nie ma za co i z czym.
    No, tak to było. Ale się rozpisałam :)

    Ewo, chcialam Cię zapytać. Ile mial Twój synek, gdy po raz pierwszy zaczął sam chodzić? Bo moja też jest wcześniakiem i czekam na te jej pierwze samodzielne kroczki. Chcę mieć jakieś porównanie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stefano zaczal chodzic gdy mial korygowanych 13 miesiecy z hakiem (16 od urodzenia). I to bylo tak, ze nagle pewnego dnia sie puscil i po prostu poszedl :) To kwestia indywidualna kazdego dzieciaczka :)

      Usuń
  9. Maskara. Ja oglądam w każdy wtorek Ekspres Reporterów i to co tam czasem przedstawiają za historie to w głowie się nie mieści podobnie jak sytuacja z Twoją ciocią.

    OdpowiedzUsuń
  10. W takiej sytuacji to serio najlepiej by było nie mieć żadnego konta w banku, ale niestety to niemożliwe w tych czasach. Najgorsze jest to, że jak do takiego przestępstwa dojdzie, uczciwy człowiek musi włóczyć się po sądach i udowadniać wszem i wobec, że nie jest wielbłądem.

    OdpowiedzUsuń
  11. I jak tu się ustrzec przed złodziejami ?! Straszne ...:/

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak, słyszałam o tym. Nawet więcej...dotyczyło to dziewczyny mojego szefa (kiedy jeszcze pracowałam). Zaciągnięto na Nią kredyt, pobrano telefony na abonament...Szok.
    Tylko tyle, że owa poszkodowana zostawiła torebkę na stole, w klubie, a sama poszła się bawić:)
    W torebce miała wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  13. O takich historiach często się słyszy,ale nikt im nie dowierza do póki się na własnej skórze nie przekona.
    Oby takich zdarzeń było mniej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń