czwartek, 29 maja 2014

Koscielne refleksje

Jestem katololiczka. Wierze w Boga. Nie jestem jednak slepo zapatrzona w koscol, nie zawsze zgadzam sie z tym co gloszone jest z ambony. Takie moje niepisane prawo. Praktykuje - w niedziele i swieta chodze na msze swieta. Do czego daze - otoz ostatnio, siedzac w koscielnej lawie i obserwuja wiernych, zebralo mi sie na pewne przemyslenia. Zachodze w glowe w jakim celu coniektorzy przychodza do kosciola, dokladnie do kosciola bo na pewno nie na msze swieta. Jasne, nie mnie osadzac ludzkie zachowania. Nawet nie chce tego robic. Mnie rowniez wiele brakuje do doskonalosci. Krotka lista zachowan zaobesrwowanych przez mnie przed lub w trakcie mszy swietej.

  • SPOZNIENIE

- Kazdemu moze zdarzyc sie drobne spoznienie (o ile 20 minut mozemy jeszcze zaliczyc do drobnego?)...wchodze po cichu aby nikomu nie przeszkadzac i staje gdzies w kaciku. NIE, co jest najwazniejsze po przekroczeniu progu swiatyni - znalezienie miejsca siedzacego!!


  • MIEJSCE SIEDZACE
- Nasz kosciolek jest maly, miesjc siedzacych nie starcza dla wszystkich. Ja przychodze wczesniej i zwykle mam gdzie posadzic moje cztery litery. Ustepuje miejsca straszym, gdy jest taka potrzeba. Nie kumam jednak osob, ktore stoja opierajac sie o lawke czy mur i marudza jak im ciezko podczas gdy miejsca wolne jeszcze sa...tak sa, ale w pierwszych lawkach lub co gorsza przy oltarzu a tam przeciez bija ;) Rozumiem, ze ktos moze sie wstydzic bo akurat ma dziure w spodniach, plame na bluzce albo glupio mu bedzie jesli zdarzy mu sie ziewnac lub po prostu nie chce by wszyscy zgromadzeni na niego patrzyli. OK, ale litosci ludzie - wasz wybor. Zaznaczam, iz nie mowie tu o osobach starszych, schorowanych, dla ktorych przejscie dodatkowych 200 czy nawet 100 metrow stanowic moze duzy wysilek.



  • USTEPUJE MIEJSCA
- Zjawisko odwrotne do opisanego powyzej. Siedze w awce, obok pzrechodzi starsza pani, ale sunie do przodu - nie ruszam sie wiec z miejsca a obserwuje sytuacje. Pani sie odwraca w poszukiwaniu wolnego miejsca - jednoczesnie ze mna wstaje znajoma (na oko 60lat) owej staruszki...mowie, zeby usiadla bo ja chetnie ustapie tej pani miejsca. Staruszka siada jednak na miejscu zwolnionym przez znajoma. Proponuje wiec, aby ta usiadla na moim miejscu - protestuje. Nalegam! Nic, pani twierdzi, iz przyzwyczajona jest do stania, gdyz ona caly dzien stoi w pracy....tym barzdiej nalegam, mowie. Nie, pani woli stac - osoba jej towarzyszaca tylko z politowaniem wzrusza ramionami...odczekuje 5 minut i zrezygnowana zajmuje poprzednie miejsce. Zaczyna sie msza, po 10 minutach Pani siada na kamiennym podescie - na usta mi sie cisnie ''wiec jednak woli pani siedziec niz stac''. Skad takie zachowanie? Czy to jakas urazona duma czy co?


  • KOBIETA-KSIADZ
- Nie, nie we Wloszech kobiety nie celebruja mszy swietej. One ja wspolcelebruja, z ukrycia (w Polsce rowniez). Strasznie mnie irytuje, gdy stojaca obok czy za mna kobieta (bo tylko kobiety mi sie zdarzylo przylapac na tej zbrodnii) szeptem lub co gorsza polszeptem deklamuje cala msze razem z ksiedzem. Tak, podniesienie rowniez i ''przekazcie sobie znak pokoju'' tez. Znacie ten typ?



  • POD PANTOFLEM
- Pani (ok. 65 lat) siada obok mnie, maz stoi - zona zaczyna machac rekoma wskazujac mezowi miejsce siedzace w lawce przed nami. Maz ja olewa, zona zaczyna sie denerwowac, widac, ze cisnienie jej podskoczylo i najchetniej to by krzyknela ''siadaj no tu na dupie i siedz jak ci mowie''. Skarcony maz siada. Kto z nas na kolekcie nie wciskal dzieciom w raczke pieniazkow, aby mialo radosc wrzucenia ich do koszyczka - Pani pieniazki wciska mezowi :D


  • SPRINT
- Na miejsca, gotowi, start - wyscigi do przyjecia komuni swietej. Bo zabraknie? Bo ksiadz lepsza hostie daje niz szafarz?



  • PRZEKAZCIE SOBIE ZNAK POKOJU
- We Wloszech nie spostakalam sie nigdy z tym, zeby ktos nie wyciagnal w moim kierunku reki. W Polsce kiedys rowniez nie. Ostatnimi czasy cos zaczelo sie zmieniac - ludzie stali sie jakby mniej chetni do przekazywania ''znaku pokoju''. Czasami podaja reke z wymalowana na twarzy niechecia, niekdy musisz sie zadowolic groznym skinieciem glowy.




18 komentarzy:

  1. W moim mieście rodzinnym pod Warszawą to w ogóle znaku pokoju się nie podaje tylko kiwa głowa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie te zachowania są mi znane od lat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja koniecznie musze opisac jak u Nas wyglada msza swieta. My z reguly spoznieni, ale nie wiecej niz 5 minut. Siadamy w pierwszej lawce, ktora zawsze jest wolna. Msza jest wyjatkowa, bo prowadzi ja super ksiadz... taki wlasnie z powolania... och , ale zachcialo mi sie napisac o tym posta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz, napisz - chetnie przeczytam :)
      p.s. 5 minut to drobne spoznienie, ktore kazdemu moze sie przytrafic, tym bardziej z dwojka malych dzieci.

      Usuń
  4. Ja się z kościołem rozminęłam już całkiem, więc jak jest teraz nie wiem. Ubawiła mnie pani wpychająca pieniążki w rękę mężowi. Co do znaku pokoju, w mieście rodzinnym gdzie się chowałam na opolszczyźnie kiwało się jedynie głową. Byłam mocno zdziwiona jak pierwszy raz będąc w innym regionie w kościele ludzie sobie ręce podawali. Tu chyba zależy od regionu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, choc czasami zalezy do nawet i od parafii bo moim rodzinnym miescie zdarzylo mi sie i kiwanie i podawanie reki.

      Usuń
  5. Zgadzam się z tymi spostrzeżeniami, ba nawet bym do tego jeszcze dodała chórzystki natchnione śpiewające w kanonie ;) One do kościoła przychodzą wyć i pokazywać wszystkim swój nieziemski talent.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawie ;)
    Przypomniało mi się, jak byłam z mężem w kościele w Polsce. Mój mąż jest prawosławny, więc w ogóle nie znał katolickich zwyczajów i patrzył z zaciekawieniem. Wstawał, siadał, klęczał, żegnał się równo z nami. Ale kiedy przyszło "Przekażcie sobie znak pokoju" - zgłupiał. Nie wiedział co ci ludzie robią i co mruczą pod nosem, więc pokiwał DO WSZYSTKKICH I NA WSZYSTKIE STRONY z radosnym usmiechem mówiąc im "czesc", "czesc", "czesc".
    Pierwszy raz nie umiałam się zachować w kościele i tłumiłam w sobie smiech, choc nie zawsze sie udawało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh - usmialam sie za wszystkie czasy. Dzieki :)

      Usuń
  7. Tak sobie myślę, że może ta pani nie chciała usiąść, bo nie chce uchodzić za starą? Gdy jestem na mszy, najbardziej nie lubię osób, które recytują wszystko z księdzem- szału dostaję. Czasem trzeba mieć świętą cierpliwość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez o tym pomyslalam, ale pozniej usiadla na zimnym marmurowym schodku - jej strata.
      A wiesz, ze ostatnio coraz czesciej spotykam sie z tymi recytujacymi.

      Usuń
  8. O matko, nic mnie tak nie wkurza jak osoba- czy to pan czy pani - recytuje równo z księdzem całą mszę. Tylko, że ja bezczelnie się wtedy patrzę znacząco na osobę, a jeśli wzrok nie pomaga po prostu zwracam uwagę. Niestety działa tylko czasami. Jeśli nie działa przenoszę się w inne miejsce. My i tak zwykle stoimy, bo z małą nie ma szans, żeby spokojnie wysiedzieć w ławce, a dwa tutaj w kościółku jest raptem po 3 ławeczki na obie strony ;)
    A ze znakiem pokoju to chyba zależne od regionu. Ja generalnie unikam odkąd pewien pan podarował mi również kurzajkę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Az juz myslalam, ze tylko mi to przeszkadza. Rusza mnie to na maksa, gdy probuje skupic sie na mszy a ktos mi do ucha recytuje.

      Za kurzajke to ja dziekuje. Osobiscie staram sie unikac podawania reki gdy jestem przezibiona i np. nos dmuchalam...tym bardziej, ze we Wloszech hostie dostaje sie do reki. Nie wszyscy jednak o tym mysla - wtedy z kolei ja przyjmuje komunie do ust.

      Usuń
  9. Jestem osobą wierzącą, ale nie praktykującą. Instytucja kościoła działa mi na nerwy i jeśli tylko nie jestem zmuszona (np. ślub w rodzinie, czy chociażby chrzest dzieci), moja noga tam nie staje. Nie jestem wyjątkiem w rodzinie, więc traktuję to jako coś normalnego. Może kiedyś zmienię zdanie, nie wiem. Dzieci będą chodzić do kościoła jeśli kiedyś same zechcą. Na pewno zmuszać ich nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie tyko przeszkadzało jak ktoś gadał w kościele, szeptał. Jakby nie mógł się wygadać wcześniej ! :/
    Teraz nie chodzę do kościoła. Tak samo myślę jak Pani wyżej :)
    Jak będę miała dzieci to będę wysyłać, ale nie będę zmuszać ich do chodzenia jak mój tata, który i tak nie chodził, tylko zawsze kogoś wysyłał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaduly tez mnie wkurzaja - niektorzy potrafia cala msze nadawac.

      Usuń
  11. Ja wierząca jestem lecz nie praktykująca. Kościół odwiedzam na Święta i inne uroczystości jak ślub, chrzciny. Modlitwę odmawiam codziennie wieczorem, ale swoją na zasadzie rozmowy z Bogiem.

    OdpowiedzUsuń