wtorek, 27 maja 2014

Castello Monte Vibiano Vecchio

Osatnio zabralismy Was na krotki wirtulny tour do San't Apollinare. Dzis z kolei zaprasazmy na zwiedzanie, polozonego kilka kilometrow dalej, Castello Monte Vibiano Vechhio. O ile piersza z wymienonych miejscowosci jest niewielka, druga zasluguje na miano maciupenkiej, gdyz, zgodnie z Wikipedia, ma zaledwie 16 rezydentow. Jakby to stwierdzilo obecne pokolenie ''totalna dziura, zabita dechami''. Nic bardziej mylnego. Jak wszem i wobec wiadomo - male jest piekne a ta mikroskopijna miejscowosc produkuje wino i jedna z najlepszych na swiecie oliwe z oliwek. Na ich oliwe mozesz natknac sie podrozujac bussiness class niektroch z najwiekszych lini lotniczych swiata oraz w luksusowych hotelach pieciogwiazdkowych. Juz od dawna marzeniem mojego meza bylo zwiedzenie wspomnianej posiadlosci. Zupelnie przypadkowo, w rozmowie z jedna z kuzynek, wyszlo, iz w niedziele robia ''Cantine aperte'' (otwarte piwnice) a w dodatku o oparwe muzyczna zadba ich wspolny kuzyn. I jak tu oprzec sie takiej pokusie...pojechalismy...a w drodze czarne chmury na horyzoncie. Na szczescie chmury tylko groznie wygladaly, lez wylaly niewiele wiec wyjazd uznajemy do udanych.




Chmury nadciagaja, ale dzielnie idziemy - Wszak z cukru nie jestesmy...najwyzej nas zleje. 



Komu wina?

Maz spodziewal sie spotkac tam 10 osob na krzyz i sie biedak przeliczyl - bylo tloczno, gwarnie, ale milo. Za 5 euro dostawalo sie torebke z kieliszkiem na wino i mozna bylo korzystac do woli...(niektorzy korzystali doslownie do ''upadlego'' :D  Oczywiscie nie moglo zabraknac i czegos na zab - byly, typowe dla naszego rejonu, kanapki z Porchetta oraz bruschetta ze swieza oliwa z oliwek - mniam!!




Byl wystep mazoretek, ktorym przygrywala orkiestra pod kierownictwem mezowego kuzyna. A w jej skladzie raptem dwoch wujkow, ciocia, trzech kuzynow i synowski fryzjer. Gdy dziewczynki skonczyly swoj pokaz, na scene wszedl zespol jazzowy. Syn byl zachwycony - gdy tylko uszu jego dobiegaly pierwsze dzwieki rozpoczynajacej sie melodi skalal jak szalony (odbijal sie na 10cm od ziemii ;)


My gdzies tam deleko w tle :)


Po 40 minutach kucania zastanawialam sie czy ja w ogole dam rade jeszcze wstac?!

No i najwazniejsze - zwiedzanie winnicy.

To wszystko moje!!



Syn probowal nawet jedna z beczek otworzyc ;)

Salonik dla VIP'ow :)

Kto zainteresowany degustacja?




9 komentarzy:

  1. Gdyby było bliżej to jeszcze dziś bym była na degustacji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam ostatnio takie wrażenie, że gdziekolwiek nie pojadę, tam zawsze będzie gwarno i tłoczno:). W końcu Włochy turystyką stoją. A te otwarte winnice to na bank podobałyby się teściowi, a po zdjęciach widać, że i Stefek czuł się jak ryba w wodzie;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle ciekawych miejsc... A tak mało czasu i kasy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ta degustacja, winko, uwielbiam :) ciekawe czy taką bęczkę dałoby się z stamtąd wyturlać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beczka nie drgnela nawet jak syn po niej skakal. Choc w ilosci sila :) Problem bylyby schody ;)

      Usuń
  5. Jak tam pięknie .! <3
    chciałabym kiedyś zobaczyć to nie tylko na zdjęciach ;)
    jeśli chodzi o turlanie beczki w winem to jestem chętna do pomocy .! ;)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przez Wasze super wycieczki zachciało mi się winka! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Juz widze tam mojego Meza... nie wyszedlby z tego miejsca... ;) chmury rzeczywiscie wygladaly "groznie"...

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie. Tyle miejsc do zwiedzania, ale nie ma czasu, a tym bardziej kasy :D

    OdpowiedzUsuń