piątek, 30 maja 2014

Gangsta

Mamo, ja wychodze :) Tak mi sie zaprezentowal syn dwa dni temu...w pelnej gotowosci do wyjscia na dwor. Ehmm, tylko, ze ja wyjscia z domu akurat nie planowalam. 


Ostatecznie mnie przekonal, ale na spacerze ''wpadl pod kosiarke''.  Zwykle tzn, do tej pory zawsze wizyta u fryzjera wiazala sie z wylaniem potoku lez (nie pomagaly zabawki, syn nie dal sobie nawet peleryny zalozyc), a tym razem  peleryne przyjal ze stoickim spokojem, siedzial ladnie na kolanie u taty i ani drgnal.

W miedzy czasie zadzwonil wujek, ze okulary przeciwsloneczne gotowe, wiec pojechalismy odebrac. Juz ''normalne'' okulary budzily sensacje ''patrz taki maluszek w okularach'' a co tu dopiero mowic o tych - Steffi nie przejdzie niezauwazony. Niektorzy patrza na nas jak na idotow, ktorym odwalilo i dziecku ciemne okulary zalozyli...inni kwituja nasz widok ironicznym usmiechem. Wiecie co, mam na to ''wylane'', nie bede kazdemu z osobna tlumaczyc, ze to szkla korekcyjne a syn jest bardzo wrazliwy na swiatlo.

Pozdrawiamy i udanego/slonecznego weekendu zyczymy,
Ewiczka

czwartek, 29 maja 2014

Koscielne refleksje

Jestem katololiczka. Wierze w Boga. Nie jestem jednak slepo zapatrzona w koscol, nie zawsze zgadzam sie z tym co gloszone jest z ambony. Takie moje niepisane prawo. Praktykuje - w niedziele i swieta chodze na msze swieta. Do czego daze - otoz ostatnio, siedzac w koscielnej lawie i obserwuja wiernych, zebralo mi sie na pewne przemyslenia. Zachodze w glowe w jakim celu coniektorzy przychodza do kosciola, dokladnie do kosciola bo na pewno nie na msze swieta. Jasne, nie mnie osadzac ludzkie zachowania. Nawet nie chce tego robic. Mnie rowniez wiele brakuje do doskonalosci. Krotka lista zachowan zaobesrwowanych przez mnie przed lub w trakcie mszy swietej.

  • SPOZNIENIE

- Kazdemu moze zdarzyc sie drobne spoznienie (o ile 20 minut mozemy jeszcze zaliczyc do drobnego?)...wchodze po cichu aby nikomu nie przeszkadzac i staje gdzies w kaciku. NIE, co jest najwazniejsze po przekroczeniu progu swiatyni - znalezienie miejsca siedzacego!!


  • MIEJSCE SIEDZACE
- Nasz kosciolek jest maly, miesjc siedzacych nie starcza dla wszystkich. Ja przychodze wczesniej i zwykle mam gdzie posadzic moje cztery litery. Ustepuje miejsca straszym, gdy jest taka potrzeba. Nie kumam jednak osob, ktore stoja opierajac sie o lawke czy mur i marudza jak im ciezko podczas gdy miejsca wolne jeszcze sa...tak sa, ale w pierwszych lawkach lub co gorsza przy oltarzu a tam przeciez bija ;) Rozumiem, ze ktos moze sie wstydzic bo akurat ma dziure w spodniach, plame na bluzce albo glupio mu bedzie jesli zdarzy mu sie ziewnac lub po prostu nie chce by wszyscy zgromadzeni na niego patrzyli. OK, ale litosci ludzie - wasz wybor. Zaznaczam, iz nie mowie tu o osobach starszych, schorowanych, dla ktorych przejscie dodatkowych 200 czy nawet 100 metrow stanowic moze duzy wysilek.



  • USTEPUJE MIEJSCA
- Zjawisko odwrotne do opisanego powyzej. Siedze w awce, obok pzrechodzi starsza pani, ale sunie do przodu - nie ruszam sie wiec z miejsca a obserwuje sytuacje. Pani sie odwraca w poszukiwaniu wolnego miejsca - jednoczesnie ze mna wstaje znajoma (na oko 60lat) owej staruszki...mowie, zeby usiadla bo ja chetnie ustapie tej pani miejsca. Staruszka siada jednak na miejscu zwolnionym przez znajoma. Proponuje wiec, aby ta usiadla na moim miejscu - protestuje. Nalegam! Nic, pani twierdzi, iz przyzwyczajona jest do stania, gdyz ona caly dzien stoi w pracy....tym barzdiej nalegam, mowie. Nie, pani woli stac - osoba jej towarzyszaca tylko z politowaniem wzrusza ramionami...odczekuje 5 minut i zrezygnowana zajmuje poprzednie miejsce. Zaczyna sie msza, po 10 minutach Pani siada na kamiennym podescie - na usta mi sie cisnie ''wiec jednak woli pani siedziec niz stac''. Skad takie zachowanie? Czy to jakas urazona duma czy co?


  • KOBIETA-KSIADZ
- Nie, nie we Wloszech kobiety nie celebruja mszy swietej. One ja wspolcelebruja, z ukrycia (w Polsce rowniez). Strasznie mnie irytuje, gdy stojaca obok czy za mna kobieta (bo tylko kobiety mi sie zdarzylo przylapac na tej zbrodnii) szeptem lub co gorsza polszeptem deklamuje cala msze razem z ksiedzem. Tak, podniesienie rowniez i ''przekazcie sobie znak pokoju'' tez. Znacie ten typ?



  • POD PANTOFLEM
- Pani (ok. 65 lat) siada obok mnie, maz stoi - zona zaczyna machac rekoma wskazujac mezowi miejsce siedzace w lawce przed nami. Maz ja olewa, zona zaczyna sie denerwowac, widac, ze cisnienie jej podskoczylo i najchetniej to by krzyknela ''siadaj no tu na dupie i siedz jak ci mowie''. Skarcony maz siada. Kto z nas na kolekcie nie wciskal dzieciom w raczke pieniazkow, aby mialo radosc wrzucenia ich do koszyczka - Pani pieniazki wciska mezowi :D


  • SPRINT
- Na miejsca, gotowi, start - wyscigi do przyjecia komuni swietej. Bo zabraknie? Bo ksiadz lepsza hostie daje niz szafarz?



  • PRZEKAZCIE SOBIE ZNAK POKOJU
- We Wloszech nie spostakalam sie nigdy z tym, zeby ktos nie wyciagnal w moim kierunku reki. W Polsce kiedys rowniez nie. Ostatnimi czasy cos zaczelo sie zmieniac - ludzie stali sie jakby mniej chetni do przekazywania ''znaku pokoju''. Czasami podaja reke z wymalowana na twarzy niechecia, niekdy musisz sie zadowolic groznym skinieciem glowy.




środa, 28 maja 2014

W cholere z ENELem

Wybaczcie za wstep, ale inaczej tego nie potrafie ujac.

ENEL - dostawca gazu

Jakbym jeszcze jakims cudem (po wczorajszych przygodach) miala watpliwosci czy mieszkam w zlodziejskim kraju dzis rozwialyby sie one w 5 sekund. Jako, ze watpliowsci nie mialam to dzisiejsza kwestia tylko potwierdzila moje przypuszczenia.

Dostalismy rachunek za gaz - 450 euro!!  Bilans od 2008 roku.
We Wloszech stosuje sie system przyblizonych oplat za gaz czyli placimy co 2 miesiace za rzekome zuuzycie, ktore jest kalkulowane na podstawie poprzedniech okresow rozliczeniowych. Raz do roku lub raz na dwa lata jest odczyt licznika i wtedy albo masz nadplate albo musisz doplacic. Wszystko jasne!

Jasne. Problem w tym, ze nasz licznik ''sie przekrecil'' i nie krecil sie czytaj nie nabijal zuzycia gazu.

Odczyt z 2010 i 2012 roku sa niemal identyczne a madre glowy nie zorientowaly sie, ze cos jest nie tak. My rowniez nie bo rachunki przychodzily - to do zaplaty, to zwrot - mielismy inne sprawy na glowie niz kontrolowanie licznika.

luty 2014 - ktos sie w koncu skumal, ze z naszym licznikiem jest cos nieteges. Zadzwonili, przyjechali i wymienili (M. musial naciskac aby powiedzieli w czym tkwi problem). Kwestia wydawala sie zamknieta.

maj 2014 - 450 euro do zaplaty. Madre glowy na jakiejs podtawie, blizej nam niewiadomej,  stworzyly plan zuzycia przez nas gazu.  Nie wiem skad mieli dane, bo ja w tym czasie moglam wyjechac w podroz dookola swiata i surowca nie zuzyc nic a nic.

Wkurza mnie to, ze musze placic za ich zaniedbanie. Zdaje sobie sprawe, iz gdybym placila ''normalne'' rachunki to pewnie wyszloby mi to drozej, ale wole jednak zapalcic 40 euro co dwa miesiace niz prawie 500 na raz. Ponadto na przelomie 2011 i 2012 roku w domu bywalismy i jadalismy naprawde niewiele. Najpierw przygotowania do slubu, slub i podroz poslubna a nastepnie ciaza, gdzie ostatnia rzecza o ktorej myslalam byly szalenstwa kulinarne. Ogrzewanie wlaczane od swieta, bo i tak caly czas spedzilam pod kocem.

Wybaczcie, ze wciaz narzekam, ale musialam dac upust moim emocjom. Za 9 dni wyjezdzamy nad morze, a mnie ten wyjzad nie potrafi cieszyc bo ciagle cos na przemian z ktosiem cos od nas chce!!

Nauka na przyszlosc!!


wtorek, 27 maja 2014

Kraść legalnie

Jak to? Powyższe slowa kloca się ze soba od której strony by nie patrzeć...A tak to! Włosi potrafią!!

Przemilczę fakt, iz spedzilismy wczoraj tragiczne popołudnie na uzeraniu sie z wloska biurokracja. Plany byly inne, ale w lep wziely gdy ''niebo sie poryczalo'' - ehhh. Jednak przemilczec tego nie potrafię. Dwie godziny oczekiwania - ''az'' 10 osób bylo przed nami. A co chodzi? O śmieci chodzi - nosz kurde, nigdy bym nie pomyslala, ze ze śmieciami tyle zachodu. 

Teściowie zlozyli podanie o zwolnienie z oplaty za smieci ze wzgledu na niskie przychody. Mieszcza się w wyznaczonych granicach, ale odpowiedź nigdy nie przyszła a rachunek owszem. Postanowilsimy wiec poswiecic popołudnie na wyjaśnienie owej kwestii. Jako, ze urzędnicy się tam wyjątkowo przemeczaja (otwarte tygodniowo 10godzin) ludzi każdorazowo jest multum.

Synowi po 1,5h zaczelo odbijac - probowal kluczykami do samochodu otwierac drzwi od jednego z biur lub wkladac kartkę papieru do ekspresu do kawy - szczerze powiem, iz o co chodziło z ta kartka to tak do końca jeszcze nie zakumalam (podejrzenie mam jedno). Mniejsza jednak z tym.

Nadeszła nasza kolej - M. tłumaczy w jakiej sprawie przyszliśmy. Odpowiedź zwaliła mnie z nóg - dosłownie nie wiedziałam czy smiac się czy plakac. Otoz Pani stwierdziła, ze abonent sam musi wiedzieć czy kwalifikuje sie do zwolnienia z oplaty czy tez nie. Oni sa zobowiązani prawem rachunek wyslac co roku....na odwrocie sa przedziały ulg (drobnym makiem) samemu trza se sprawdzić czy się załapuje. 

Slowo daje myslalam, ze zle słysze. Pani kilkukrotnie podkreslila, ze oni rachunek musza wyslac...Cisnelo mi sie na usta, ze pewnie musza wyslac bo za malo papieru sie marnuje? Albo a noz widelec ktos nie będzie umiał zweryfikowac czy jest upoważniony do ulgi czy tez nie i zapłaci? Wiem jednak, ze owa Pani nie jest winna bezmyslnosci systemu, wiec nie odezwalam sie ani slowem.


No coz, włosi to dopiero potrafią obejsc prawo. Nawet sobie nie wyobrażam ile osób wpadło w ta śmieciowa ''pulapke''.

Castello Monte Vibiano Vecchio

Osatnio zabralismy Was na krotki wirtulny tour do San't Apollinare. Dzis z kolei zaprasazmy na zwiedzanie, polozonego kilka kilometrow dalej, Castello Monte Vibiano Vechhio. O ile piersza z wymienonych miejscowosci jest niewielka, druga zasluguje na miano maciupenkiej, gdyz, zgodnie z Wikipedia, ma zaledwie 16 rezydentow. Jakby to stwierdzilo obecne pokolenie ''totalna dziura, zabita dechami''. Nic bardziej mylnego. Jak wszem i wobec wiadomo - male jest piekne a ta mikroskopijna miejscowosc produkuje wino i jedna z najlepszych na swiecie oliwe z oliwek. Na ich oliwe mozesz natknac sie podrozujac bussiness class niektroch z najwiekszych lini lotniczych swiata oraz w luksusowych hotelach pieciogwiazdkowych. Juz od dawna marzeniem mojego meza bylo zwiedzenie wspomnianej posiadlosci. Zupelnie przypadkowo, w rozmowie z jedna z kuzynek, wyszlo, iz w niedziele robia ''Cantine aperte'' (otwarte piwnice) a w dodatku o oparwe muzyczna zadba ich wspolny kuzyn. I jak tu oprzec sie takiej pokusie...pojechalismy...a w drodze czarne chmury na horyzoncie. Na szczescie chmury tylko groznie wygladaly, lez wylaly niewiele wiec wyjazd uznajemy do udanych.




Chmury nadciagaja, ale dzielnie idziemy - Wszak z cukru nie jestesmy...najwyzej nas zleje. 



Komu wina?

Maz spodziewal sie spotkac tam 10 osob na krzyz i sie biedak przeliczyl - bylo tloczno, gwarnie, ale milo. Za 5 euro dostawalo sie torebke z kieliszkiem na wino i mozna bylo korzystac do woli...(niektorzy korzystali doslownie do ''upadlego'' :D  Oczywiscie nie moglo zabraknac i czegos na zab - byly, typowe dla naszego rejonu, kanapki z Porchetta oraz bruschetta ze swieza oliwa z oliwek - mniam!!




Byl wystep mazoretek, ktorym przygrywala orkiestra pod kierownictwem mezowego kuzyna. A w jej skladzie raptem dwoch wujkow, ciocia, trzech kuzynow i synowski fryzjer. Gdy dziewczynki skonczyly swoj pokaz, na scene wszedl zespol jazzowy. Syn byl zachwycony - gdy tylko uszu jego dobiegaly pierwsze dzwieki rozpoczynajacej sie melodi skalal jak szalony (odbijal sie na 10cm od ziemii ;)


My gdzies tam deleko w tle :)


Po 40 minutach kucania zastanawialam sie czy ja w ogole dam rade jeszcze wstac?!

No i najwazniejsze - zwiedzanie winnicy.

To wszystko moje!!



Syn probowal nawet jedna z beczek otworzyc ;)

Salonik dla VIP'ow :)

Kto zainteresowany degustacja?




czwartek, 22 maja 2014

Kawusia dla Stefusia

Moje dziecko zaskakuje mnie na kazdym kroku a ja zachodze w glowe skad w tej malej lepetynie tyle zwariowanych pomyslow. Ostatnio w glowie pierworodnego zrodzila sie chec napicia kawy. Dokladnie kawy, kawki, kawusi - tak tak, chodzi mi on ten czarny napoj z kofeina!! Ste uznal, iz dzien drugich urodzin to pora idealna na tego typu smaki. O nasze zdanie nie zapytal ;)

Tatus napil sie kawy i wyszedl zostawiajac filizanke na stole. Stefano nie mogl przepuscic takiej okazji, musial koniecznie sprawdzic czym tak codziennie delektuja sie rodzice. Gdy mama wrocila z toalety syn gorna czesc filizanki po ojcowskiej kawie mnial juz dokladnie wylizana. Zaluje, ze nie zdarzylam zdjecia cyknac ;) Matka myslac ''no dobra, najgorsze mamy juz za soba'' chwycila aparat i oberwowala bieg zdarzen.



 Syn dostrzegl, ze na dnie jest jeszcze troche czarnego osadu, ale kurcze jezyk za krotki...co by tu poczac? A, ze Steffi to geniusz - (nie wiedzieliscie? No to juz wiecie!! :) to narodzillo mu sie w glowie wspaniale rozwiazanie. O takie:

Niekapek juz od dawna nie jest niekapkiem. Mniej wiecej od roku, gdy mlody zaczac w dziurke wciskac swoje palce ;)

Gdy mama stala sie zbyt natarczywa Ste przeniosl swoje laboratorium w inne miejsce.

wycieranko
W pewnym momencie doslownie przecieralam oczy ze zdziwienia. Syn w najlepsze bawil sie w alchemika i nagle kilka kropel polecialo na meble...Mlody wlaczyl motorek i zniknal za rogiem w lazience. Po chwili pojawil sie ponownie w prawej dloni dierzac swoja zdobycz - rolke papieru toaletowego. Myslalam, ze padne ze smiechu, gdy zaczal przecierac meble :D


W krzyzu lupie a podloge tez przydaloby sie przetrzec. Od czego sa nozki?!

Niezly agent mi rosnie - nie wiem jeszcze tylko czy sie cieszyc czy moze zaczac sie juz bac?!

środa, 21 maja 2014

Sekunda

Czy mozna na sekunde spuscic z oczu syna jedzacego paluszki?
Mozna.

Czy mozna na sekunde spuscic z oczu kubek swiezo zaparzonej herbaty z miodem i cytryna?
Mozna. 

UWAGA - jest jeden warunek. 

Nie moze to byc ta sama sekunda!! 

No chyba, ze gustujesz w smakach jak ponizej:

bleeee



wtorek, 20 maja 2014

Asyż



Widok na Asyz


San Francesco



Dzis zabieram Was wszystkich na wirtualna wycieczke po Asyzu. To male, ale jakze malownicze miasteczko srodkowych Wloszech, polozone w rejonie Umbria. Corocznie odwiedzane przez setki tysiecy turystow, staly punkt programu polskich pielgrzymek. Dla wlochow Asyż lezy kolo Perugii, dla polakow Perugia lezy kolo Asyżu :D



Santa Chiara
San Francesco

Rocca Maggiore



To wlasnie tam swoje korzenie maja zarowno zakon franciszkanski jak i zakon klarysek. Z Asyzu bowiem pochodza ich zalozyciele sw. Franciszek i sw. Klara - bardzo wazne osobistosci kosciola katolickiego. Cialo sw. Klary wystawione jest w oszklonej trumne, przy ktorej mozna chwile przystanac aby powierzyc swietej swoje mysli i troski.


Urokliwe waskie uliczki, kamienne domy,  wszechobecne donice z kwiatami. Wszytsko to tworzy naprawde nieslychany klimat. 












Jakoze do Asyzu mamy przyslowiowy rzut beretm to bylismy tam juz wiele wiele razy...na tyle wiele, ze moj maz drgawek dostaje na sama mysl, ze znow bedzie musial tam jechac. Dzieje sie tak za kazdym razem gdy ktos nas odwiedza. Podobnie bylo miesiac temu gdy goscilismy moja siostre z rodzina, ktora Asyz upodobala sobie w sposob szczegolny i bedac we Wloszech po prostu nie moze tego miejsca nie odwiedzic. Pojechalismy i my, ale ku uciesze mojego meza szybko wrocilismy gdyz pogoda zrobila sie kiepska a w naszego syna wstapil demon i narobil takiego krzyku przed jednym z kosciolow, ze wszyscy ludzie napietnowali nas wzrokiem a ja poczulam sie jak wyrodna matka co to dziecko maltretuje jedzeniem. Fotek kilka udalo sie jednak strzelic.

San Damiano




Dzieciaki gorliwie sie modlily ;)


Co tam bede pozowal...wole z murka skakac!!



Chcesz pamiatke...no problem!!

Dwa kilometry od Asyzu znajduje sie Bazylika Matki Bozej Anielskiej, a w niej slawna na calym swiecie Porcjunkula
zrodlo
I jak Wam sie podoba? 
Wpadajcie, jakos przekabace meza by pojechac tam po raz tysiac pierwszy ;)

poniedziałek, 19 maja 2014

po weekendzie

W ubieglym tygodniu mama Ewiczka stwierdzila, iz nie ma w czym chodzic. Tzn. chodzi ma w czym, ale chcaialby miec wiekszy wybor obuwia letniego. A, ze sobota przywitala nas pieknym slonkiem to grzechiem byloby nie wybrac sie na rynek. A na rynku pelen folklor. I nie chodzi tu o roznorodnosc sprzedawanych rzeczy, ani nawet o krzyki w roznych dialektach Wloch i swiata a o sam ubior ''odwiedzajacych''targowisko. Obok krotkich gatek i klapek przewijaly sie rowniez kurtki termiczne i kozaki. Mama Ewiczka i pierworodny nie naleza do ekstremistow, wiec zadowolili sie trampkami i t-shirtem :)

Wujek, daj mi ten aparat a ja juz sam sobie poradze!!

Niedziela. Pierwsza Komunia Swieta bratannicy a zarazem i chrzesniaczki meza. Plan ubioru rodziny tzn. matki i syna juz od dawna byl gotowy w glowie. W sobote wieczorem powialo groza tzn. powialo wiatrem i to tak konkretnie...a  matka z przerazeniem stwierdzila, iz nie ma ciuchow rezerwowych na wypadek kiepskiej pogody. Cale szczescie pogoda nie zawiodla i mama Ewiczka, po raz w pierwszy w tym roku, moga zaprezentowac w calej okazalosci swoje sine nogi - ahhh!!

Uwaga...strasze!!

Przystojniak ze mnie, nie ma co?! Tylko czy ten krawat jest konieczny?

Dzien spedzilismy instensywnie...przy stole, intensywnie zapelniajac swoje zoladki i probujac ogarnac pierworodnego, ktory jako piorytet dnia wczorajszego postawil sobie nieotwieranie ust...gdy chcial jednak matke ugryzc naturalnie zrobil wyjatek ;) Mlodemu w ataku furi zdarzylo sie jednak buziule otworzyc co skrzetnie wykorzystala mamuska wpychajac mu do buzi widelec z risotto z borowikami. I nagle dzieciowi humor wrocil i szufowal lyzka az mu sie uszy trzesly. A gdy sie Steff sie nieco posilil poszedl w dluga i wraz z mlodszym o rok kuzynem testowal wytrzymalosc zaslon w restauracji.

Ale, jak myslisz ile jeszcze wytrzymaja te zaslony?


Znalezlismy i dla syna pierwsza babysitter ;) Caterina to przeslodka i przesympatyczna kolezanka bratannicy  meza, ktora dzielnie zajmowala sie Stefkiem i Alessandro. Nie rozumiala tylko jednej rzeczy, ze takie maluchy nie lubia jak ktos je ciagle tarmosi i bierze na rece. Steffi bardzo dlugo i dzielnie to znosil, ale na koncu biedaczce przydzwonil z brzuch z glowki, ze az dziw, ze obiad jej nie wrocil do gardla. A w tle dla super spostrzegawczych pasjonatow pilki noznej byly reprezentant Brazylii - Ze Maria wraz z rodzina (wydawalo mi sie, ze skads kojarze te twarz, ale za nic na swiecie nie sama nie skumalabym skad)
Ste ze swoim smartfonem marki Chicco ;) 

Musze troche nogi rozprostowac :)


A na koniec - Rodzinka w komplecie!!