piątek, 25 kwietnia 2014

Swieto wyzwolenia

Wczoraj wieczorem zaczal sie kolejny dlugi wloski weekend - 25 kwietnia to we Wloszech Swieto Wyzwolenia. Tak wiec w obawie przed zamknietymi dzisiaj na cztery spusty sklepami wyskoczylismy wczoraj na szybkie zakupy i tu zaskok - prawie wszystkie markety w dniu dziesiejszym beda otwarte. Pamietam czasy gdy we Wloszech na prozno bylo szukac supermarketu otwartego w niedziele - coz, kryzys robi swoje.

Za oknem slonce, ktore zacheca do dlugich spacerow...a my czekamy....czekamy na polska ekipe w postaci mojej siostry z mezem i corkami - jeszcze ''tylko'' 300km i znow bedziemy razem choc na kilka dni. Z tego wzgledu mieszkanie wysprzatane na blysk - jeszcze tylko mopem trzeba przejechac. Maz smieje sie, ze czesciej musza przyjezdzac to czesciej bede sprzatac. Foch :D
Poza tym tort bezowy sie mrozi i lasagne czeka na pieczenie :) Can't wait!!

Pewnie znow bedzie mnie  nieco mniej na blogu, ale rodzinka przede wszystkim.


A na koniec chcialabym serdecznie podziekowac pewnej osobce za niespodzianke jaka mi sprawila. Zolziu - Alicjo, kochana nawet nie wiesz ile radosci mi sprawilas kartka ze swiatecznymi zyczeniami. Co prawda przeczytalam ja dopiero po swietach, po powrocie z Polski, ale i tak buziucha mi sie smiala od ucha do ucha. Dziekuje slicznie. Cmok.

Dziekuje rowniez Angelice za sms z zyczeniami. Mam nadzieje, ze Xavier juz wrocil do pelni sil :)

Pozdrawiam,
Ewiczka :)

14 komentarzy:

  1. Ewo, a czy nie zechciałabyś może dodać jeszcze jedną zakładkę na blogu dotyczącą kuchni? Wrzuciłabyś czasem jakiś przepis. Ja kiedys bylam 1 miesiac we Włoszech i za włoską kuchnia szaleję. Tak mi właśnie przypomniałaś o włoskiej lasagne. Ja sie Garfieldowi wcale nie dziwię, że za nią przepadał.

    OdpowiedzUsuń
  2. To już bliżej jak dalej rodzinka. bawcie się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja niedawno wróciłam ze spaceru i oprócz tego, że jestem wykończona, jestem też zdziwiona tym, ile sklepów było otwartych! Przechodziłam też obok słynnych butików, w których jeden ciuch kosztuje więcej niż miesięczna pensja męża, ale zamiast wystaw zobaczyłam pomazane szyby. Kryzys dopadł nawet tych największych- jak Dolce&Gabbana czy Versace. Szkoda, bo zawsze podziwiłam te kreacje (wejść tam raczej bym się nie odważyła). Z drugiej strony kogo teraz stać na ciuch za 2 tys euro? Ja tam jestem zadowolona z mojej kiecki za 40 zł:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Torcik bezowy *-* Też chcę! :D No i lasagne też przygarnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedziałam, że wyjeżdżacie na święta, ale doszłam do wniosku, że nawet po świętach kartka będzie niespodzianką :) Dobrze wiedzieć, że kartka doszła :)
    Udanej wizyty rodzinki życzę :) A zdjęcia Stefka ze świąt i podróży jak zawsze przecudne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tort bezowy I lasagne tez... cudownie, ze rodzinka przylatuje!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. A jak taki tort zrobiłaś? Uwielbiam bezy:)

    Niespodzianki od dobrych duszyczek są cudowne, uwielbiam je:)
    Lubię też świąteczne kartki, dzisiaj już mało kto takie śle, wszyscy sms piszą.
    A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja za kartkami przepadam, piszemy sobie, wysyłamy u nas to rodzinna tradycja. Życzę udanego spotkania, Steffi pewnie będzie wniebowzięty :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. hi hi, widzę, ze Włosi tak jak Polacy lubią świętować ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewciu, i ja jestem za ideą stworzenia przez Ciebie kulinanej zakładki.
    Kuchnię włoską uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również jestem za tą kulinarną zakładką :-D a przepis na prawdziwą włoską lasagne śni mi się po nocach hihi

    OdpowiedzUsuń