poniedziałek, 21 kwietnia 2014

DETOKS

Wrocilam z odwyku. Odwyku od bloga i internetu. Rodzice, odkad przeprowadzili sie na wies, nie maja lacza z wirtualnym swietem. Myslalam, ze nie wytrzymam prawie dwoch tygodni bez netu...a wiecie co Wam powiem. Nie tesknilam - wcale!! Nic a nic. 
Bylo mi tak blogo w tym prawdziwym swiecie, ze nawet gdy mialam okazje pobuszowac po internecie, ograniczalam sie jedynie do zajrzenia do elektronicznej skrzynki odbiorczej. 

Internet fajny jest, ale realu nie zastapi - w koncu udalo mi sie zobaczyc z moja jedna z najblizszych kolezanek...ostatni raz widzialysmy sie na moim weselu!! Ja we Wloszech, ona w USA i ciagle sie rozmijalysmy. No i rodzina...zycie rodzine...glosny smiech mojego syna jak radosnie biegal za swoimi starszymi kuzynkami. Ich milosc i oddanie do malego kuzyna, ktorego widuja doslownie raz na rok, bezcenne.  No i  te slowa ''ciociu Ewko kocham Cie tak bardzo'' - rozplywam sie. Na sercu robi sie cieplej slyszac cos tak takiego. Laczy mnie z siostrzenicami cudowna wiez, wrecz niewytlumaczalna, jesli dodac, iz do Wloch na stale wyjechalam 7 lat temu, 2 miesiace po narodzinach strarszej z nich. Wracalam czesto, wpadalam w kazdej wolenj chwili, choc na weekend troche poszalec. Teraz niestety czasu i pieniedzy na takie wojaze brak :(  

Pobyt, mimo,iz relaksujacy byl dosc intensywny. Nie bylo czasu na nude. Szkoda, ze oni wszyscy sa tak daleko. Juz zaczynam sie rozgladac za biletami - a noz widelec trafi sie jakas promocja. Tymczasem moja siostra z rodzina juz w piatek beda u nas. Hip hip hurra - to sie Steffi zdziwi jak wejda do nas do domy jego ukochane kuzyneczki :)


Wrocilismy wczoraj w nocy. Nadrabiam blogowe zaleglosci, bo jednak ciekawam niezmiernie co u Was slychowac.  Relacja/fotorelacja z urlopowej wyprawy w rodzinne strony pojawi sie na pewno :)



Pozdrawiam goraco, 
Ewiczka

12 komentarzy:

  1. Nam się wydaje, że bez komputera i technologii żyć nie można, a przecież wcale tak nie jest. Czasem przydaje się taki odwyk i kiedy ja jestem w Polsce, też nie zaglądam do neta, bo nie ma po co:). I nie tęsknię, ponieważ wszystko mam na miejscu. Zazdroszczę Ci wyjazdu, nie ma to jak w kraju:). A póki co, Wielkanoc jeszcze trwa, więc Buona Pasquetta!

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy post:) jestem nowym obserwatorem bloga:) w wolnej chwili zapraszam do mnie i pozdrawiam:)
    http://wswiecieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że moje dzieci nie mają kuzynostwa :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Yeee takie detoksy są bardzo potrzebne i wskazane wręcz. Raptem dzień bez neta i ileż to człowiek więcej czasu ma ;) Ale dobrze ze jesteś już z powrotem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj :) Detoks oj tak przydaje się raz na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj :) Dobrze, że już wróciłaś :) Czekam na fotorelację :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry detoks nie jest zły... czasami fajnie odpocząć od neta będąc wokół osób, których się długo nie widziało...

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że już jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że już jesteście!
    Tęskniliśmy:*
    I ja czekam na relację w postaci zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydałby mi się taki odwyk :P
    Chętnie zobaczę fotorelację :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Poprosimy o fotki i super, że już jesteś ;*

    OdpowiedzUsuń