środa, 5 marca 2014

SYNAL CHORY! MATKA NIEPRZYTOMNA!

Ten tydzien mial byc inny niz ostatni. Byly plany wybycia na expo casa - dostalismy darmowe bilety. Mialam nie narzekac. Nie narzekam wiec a jedynie donosze, ze biezacy tydzien lepszy od minionego niestety nie jest. Mielismy na dzis zaplanowane USG nerek a zamiast tego byl poranny telefon do pediatry.

Dziecie sie rozchorowalo. Po poobiedniej drzemce wstal lewa noga. Smerfowi marudzie nic nie gralo, ale on tak teraz ma.  Specjalnie sie tym nie przejelismy i zrzucilismy wszystko na nieco przedwczesny bunt dwulatka. Jako, ze w lodowce swiecilo juz nie tylko swiatlo, ale i pustki, zapakowalismy sie w samochod i ruszylismy uzupelniac zapasy. Syn byl jakis malo wyrazny, markotny. Siedzial spokojnie w sklepowym wozku, gdzie zwykle biega jak opetany po markecie, sciaga towar z pulek itp. Tym razem aniolek.
Kolacja, ulbiony makaron z tunczykiem w sosie pomidorowym, bleee. Instuicyjnie mamina reka powederowala na czolo pierworodnego i juz wiadomo bylo o co kaman. Czolo palilo jakbym dlon do pieca wlozyla.  Termometr wskazal 38,8°C. Do jedzenie nie zmuszamy, ale pic trzeba - nie syn wyraznie podaje do wiadomosci, ze on pic nie zamierza...zaczela sie nerwowka, bo skoro pic nie bedzie to jak my mu paracetamol podamy. Nie mielismy w syropie a jedynie w kroplach...wizja wlewania synowi do buzi na sile ponad 40 kropel leku nie byla zbyt optymistyczna. Ostatecznie udalo sie go przemycic w jogurcie.

Pierwszy kryzys zarzegnany. Goraczka zaczela po woli spadac, do stwierdzenia czego nie potrzebowalam termometru, gdyz Steffi nagle dostal nieslychanych sil witalnych...tryskal energia, zaczal biegac jak dziki z kuchni do pokoju i z powrotem.  Ok. 23 usnal.

1:30 z minutami ze snu wybudzil mnie alarm podniesiony przez syna. Wyladowal u nas w lozku. Przeciwgoraczkowy efekt paracetamolu zaczal slabnac...motal sie po lozku, raz po raz przytualajac sie to do mamy to znow do taty...o snie nie bylo mowy. Wraz z moim bolem glowy wzrastala i stefkowa temperatura...ok 4 znow grzal jak maly kaloryfer. Jedziemy wiec z druga dawka paracetamolu...i znow w jogurcie bo pic oczywiscie nie chcial. Po dluzszej chwili usnal. Chwilami slychac bylo, ze w nosie cos sie dzieje.

Taki jestem chory!!


Rano znow powyzej 38 kresek :( Telefoniczna konsultacja z pediatra. Diagnoza - grypa. Masz ci los, tyle wytrzymalismy - rozlozyl nam sie syn praktycznie na sam koniec grypowego sezonu. Jedziemy na paracetamolu i oczyszczamy nochal. Ste obudzil sie ok. 9:30 - dochodzil do siebie do ok.11. Ugotowalam szybciutko rosol - cale szczescie zjadl ze smakiem. Nie lubie, nie lubie takich akcji.  Teraz spi a ja wsluchuje sie w ten swiszczacy nos, W dodatku spuchlo mu oko. Nie tak mial wygladac ten tydzien. Zdecydowanie nie tak!!

29 komentarzy:

  1. Oj jaki Choruszek... a czemu dajecie tylko paracetamol? Macie nurofen czy nie uzywasz, bo to jakies zalecenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalecenie pediatry. Wiem, ze wiekszosc rodzicow daje naprzemiennie paracetamol i ibupron. We Wloszech dziala to chyba nieco inaczej, albo po prostu nasza pediatra nie poleca. To typ lekarki im mniej lekow tym lepiej. Nie poleca a wrecz zabrania masci pod nos czy na klatke do lepszego odddychania gdyz mowi, ze miala od tych specyfikow wiecej pacjentow niz od samej choroby. Ehhh, sama nie wiem.

      Usuń
    2. Paracetamol podawali Mikusiowi w szpitalu jak mial goraczke. Paracetamol jest 'delikatniejszym' lekiem od ibuprofenu, ale np. Na Szymka on w ogole nie dziala....

      Usuń
    3. Steffi tez mial w szpitalu podawany paracetamol, ale na bol po operacji oczu. Teraz uzywamy go przeciwgoraczkowo.No niby paracetamol bezpieczniejszy dla zoladka. Na naszego malca dziala, bo on generalnie dosc wrazliwy na srodki znieczulajace.

      Usuń
  2. Jaki biedny Stefus. Zdrowiej!! A mamie dużo, dużo sił życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No biedny biedny, goraczka wraca jak tylko paracetamol przestaje dzialac :(

      Usuń
  3. Współczuję bardzo synkowi, mały bidulek. Ja wiem od razu, gdy mojej małej coś jest, bo przeważnie broi przez cały dzień, a kiedy tak się nie dzieje, coś jest na rzeczy. Coś- czyli choroba. Głowa do góry!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest podobnie i wczoraj rano Ste broil za dwoch. Popoludniu jakis niewyrazny sie zrobil, ale myslelismy, ze to kaprysy.

      Usuń
  4. A wiesz że u nas od wczoraj to samo? Gorączki póki co nie ma u Toto ale okropny katar, kaszel i wielki płacz. Noce nieprzespane.
    Lekarz twierdzi, ze Toto za mały na leki. Dobrze, że z Polski mam kropelki.
    Niech to już się skończy.

    Wracaj Steffi do zdrowia, ślicznie wyglądasz z uśmiechem a nie z taką smutną minką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, tu wiosna ma przyjsc a nie chorobska jakies wstretne. U nas kaszlu nie ma (od czasu do czasu zakaszle, ale to bardziej dlatego ze mu katar splywa do gardla). Nienawidze kataru u dziecka, u Was to jeszcze gorzej niz u nas, bo Steffi juz cos tam potrafi wydmuchac. To nieszczesne odciaganie kataru gdy dziecko krzyczy wnieboglosy. My mamy patent ze strzykawka (bez igly naturalnie) - wstrzykujemy mu na szybko wode morska (lub zwykla wode z sola) do dziurek. Zwykle ta operacja powoduje kichniecie i gluty wylaza same!! Zdrowka i dla Toto i Ty sie matko nie daj. Sily nam zycze :)

      Usuń
  5. Zdrówka! Biedny Stefko :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny... Dobrze że małemu nic więcej się nie dzieje, ale ta gorączka jest dla mnie przerażająca. Odpukać u nas na razie Steff nie choruje, tylko 3 razy w ciągu 11mc miała katar, bez kaszlu, bez gorączek i innych dodatków... Biedne dziecię kiedy choruje, ale matka chyba jeszcze biedniejsza :/ Trzymajcie się, nie dajcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy byl tekst pediatry - starajcie sie nie zarazic...hahah

      Goraczka niestety nie odpuszcza - dzis rowniez powyzej 38 kresek. Mam nadzieje, ze to ostatni dzien...bo trwa to od wtorkowego popoludnia :(

      Usuń
  7. Ojej...Biedny Stefcio! Dużo, dużo zdrówka! Ach, choróbska...I mnie dopadło, ale na szczęście mija...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj ale Was dosięgło.. współczuję i życzę powrotu do zdrowia ! Ucałowania dla Syna.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrówka dla Stefka i dla mamy dużo siły. U nas też Lula poległa i mama zmagań kaszlowych ciąg dalszy ech :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzialam wczoraj u Ciebie - niech to cholerstwo juz odpusci.

      Usuń
  10. Oj, jaki bidulek :(
    Dużo zdrówka.
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy sie trzymac. Wczoraj wieczorem mialam wrazenie, ze i mnie zaczyna cos brac wiec profilaktycznie lyknelam paracetamol. A maly biedulek jest bo goraczka nie chce puscic :(

      Usuń
  11. Ojej kochana, zdrówka dla St życzymy i przesyłamy moc buziaków :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Waszych magicznych buziakach noc przespana :)

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę :)

      Usuń
  12. Jak on biednie wygląda :( Aż serce się kraje ... :( Niech szybko wraca do zdrowia :* Wyściskaj go mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze wykaraskamy sie z tej grypy szybko. Nie lubie byc chora, ale jak choruje moje dziecko to rece mi opadaja!

      Usuń
  13. :* dla Was i bidulka małego :( niech szybko do zdrowia wraca!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bidulek:( Zdrówka dla Stefka dzielnego!!!!

    OdpowiedzUsuń