sobota, 15 marca 2014

Dlaczego...

Nie pisalam o tym wczesniej. Myslalam, ze problem sie rozwiarze i wszystko wroci do normy. Niestety stalo sie inaczej i choc nadzieja umiera ostatnia to czeka mnie dzis ciezka proba - ide pozegnac sie z tesciem. W glowie kolacze mi sie tysciac pytan...dudni glosnio slowo ''dlaczego'' - powtarzam sobie w duchu ''dlaczego teraz''...teraz gdy Stefano zaczal oswajac sie z dziadkami...gdy sam do dziadka podchodzil z samochodzikiem bo dziadek najlpiej kreci obroconym na dachu samochodem - to taki ich rytual :)
Jeden dzaidek daelko w Polsce, drugi dziadek cierpi w szpitalu.  Tak bardzo chcialam i nadal pragne by dzaidkowie byli obecni w zyciu mojego syna. Tak samo jak dla mnie byli moi dziadkowie, do pewnego momentu (matury) zycie mnie rozpieszcalo bo dlugo mialam komplet - obie babcie i obu dziadkow.

Zaczelo sie niecale dwa tygodnie temu tesc zachorowal na grype i wysoka goraczka doslownie sciela go z nog (ma postepujaca demencje). Wezwany lekarz zdiagnozowal grype, ale osluchowo bylo czysto, wiec poczatkowa mysl o hospitalizacji zostala odlozona. Po dwoch dniach goraczka ustapila, zaczal byl reaktywny, pozostal jedynie kaszel...i gdy ledwie zdarzylismy oddetchnac z ulga wrocila goraczka, gdyz pluca byly juz zajete...lekarz...skikerowanie do szpitala...pogotowie i przyjecie na oddzial - zapalenie pluc i niewydolnosc nerek. Dzien pozniej nieco lepiej...rozmawial, zartowal z kuzynami, reagowal, poznawal odwiedzajacych...a w nocy znow pogorszenie i od tej pory praktycznie nie ma z nim kontaktu. Jest nieobecny duchem.

Lekarze do dnia wczorajszego nie stawiali prognoz. Wypowiedzieli sie dzis, ze robia wszystko, ale organizm nie reaguje na leki...jakby sie poddal :( Tesciowa zalamana, zalana lzami siedzi przy mezu od rana do nocy - w  nocy czuwa oplacona przez nas pani. W przyszlym tygodniu tesc konczy 82 lata - nie wiadomo czy dozyje...choc ja mu zycze aby nas wszystkich zaskoczyl i zaczal walczyc!!

20 komentarzy:

  1. Trzymajcie się! Mam nadzieje ze jednak bedzie dobrze !

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Wam współczuję... Oby Teść jednak Was jeszcze zaskoczył i się nie poddawał :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje, ze zawalczy jeszcze.. Badzcie silni :*la

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje, ze zawalczy jeszcze.. Badzcie silni :*la

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymajcie sie! Mam nadzieje, ze tesc z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymajcie się i miejcie nadzieję może akurat wszystko dobrze się skończy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Może Wasza wizyta go zmotywuje do walki. Oby wszystko się dobrze skończyło. Musicie być teraz silni. Trzymajcie się! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Siły życzę i trzymam mocno kciuki, by teść zaczął walczyć i wszystko dobrze się skończyło :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi przykro :( trzymajcie się mocno!

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję Ci, mam nadzieję, że będzie dobrze. My wcale nie mamy dziadków przy sobie- jedni w Polsce, drudzy na Sardynii. Czujemy się tu czasami jak ryba bez wody. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Współczuję i w pewnym sensie rozumiem :-(

    OdpowiedzUsuń
  12. :( smutne kochana, trzymajcie się kochani

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję i życzę z całego serca by teść przezwyciężył i wygrał z chorobą :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziekuje Wam kochane. Niestety wszystko wskazuje na to, iz tesc totalnie nie ma sil do walki. Tesciowa zalamana, maz jakos stara sie trzymam choc chodzi roztargniony...wiele godzin spedza w szpitalu,i on niestety, ale zaczal tracic nadzieje :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, kurcze... :( Trzymam za Was kciuki, za teścia żeby wytrzymał te ciężkie chwile, i za Was żebyście mieli siłę i dużo wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymajcie się! Oby Teść stanął na nogi!

    OdpowiedzUsuń
  17. Strasznie mi przykro, mam jednak nadzieję, że wszystko bedzie dobrze.Dużo, dużo siły.

    OdpowiedzUsuń