piątek, 28 marca 2014

SHOPPING


Operator sieci komorkowej Vodafone byl tak mily, iz w lutym podarowal nam 2 bony po 5 euro  kazdy na zakupy w popularnej wloskiej sieciowce. Jako, ze bony traca swa waznosc z koncem marca a 10eurosow piechota nie chodzi wybralismy sie na polowanie. Mama biegala po sklepie a syn...a co Wam bede pisac, sami zobaczcie...


środa, 26 marca 2014

Trzy wesela i pogrzeb

O pogrzebie juz bylo. Czas na wesela. Pamietacie pisalam kiedys o jednym?! Rozmnozyly nam sie - w 15 minut z jednego przeszlismy na trzy. Ha!! Ile na mniejscu - zero! Cisnie sie na usta - chlopaki czy Wy se w PG nie mogliscie baby znalezc? No, ale w tej kwesti akurat nie mam prawa glosu :D
Dlugo dlugo byla posucha, chlopaki sie trzymali jak tylko mogli, ale wiadomo, ze my kobity zawsze wygramy - coz nie mozna nam sie oprzec.

SLUB NUMER I

SANTO DOMINGO.


- Najwiekszy zaskok. Historia jak z filmu. Przyjaciel meza jeszcze z lat liceum. Polecial na wczasy, zakochal sie...nie zapomnial...polecial raz jeszcze...zakochal sie jeszcze bardziej. Proby sciagniecia dziewczyny spelzly na niczym - wloska biurokracja utrudnia jak moze. Dwukrotnie odmowiono jej wizy. Wujek Paolo rzucil kiedys w rozmowie, iz nie pozostaje mu nic innego jak sie ozenic. Wszyscy wzielismy to za zart...a on jak powiedzial tak zrobil. Oswiadczyl sie i slub juz 7 kwietnia. Niestety nie bedzie nam dane w nim uczestniczyc. Wszyscy przecieraja ze zdziwienia oczy i zadaja sobie pytanie czy to ma prawo sie udac? Zyczymy im jak najlepiej. Po powrocie bedzie i mala imprezka w Perugii, na ktorej nie moze nas zabraknac :)


SLUB NUMER II

- 2 sierpnia, Puglia. Mimo, iz hotel jest oplacony  na dwa dni to z tego wesela bedziemy zmuszeni zrezygnowac. Nie podolalibysmy ani finansowo ani fizycznie. Gdybysmy  byli sami to moze udaloby sie wyrwac na weekend, ale taszczyc syna setki kilometrow na dwa dni nie wydaje byc sie nam najlepszym pomyslem. Dluzsze wakacje odpadaja, gdyz jest i...



SLUB NUMER III

- 4 wrzesnia, Puglia. Pan mlody zagrozil, iz nas osobiscie do samochodu wcisnie i zawiezie jesli odwazymy sie nie przyjechac :D Wymowke ma dobra, bo on do nas na wesele 2000km zrobil. Przyjaciel meza z czasow liceum (chodzili razem do klasy rowniez z pierwszym panem mlodym) zeni sie z bardzo sympatyczna dziewczyna, ktorej imie kilkukrotnie pojawialo sie u mnie w notkach poporodowych (Maria, pracuje na oddziale ginekologiczno-polozniczym). Na dzien dzisiejszy postanowilismy, iz jedziemy i dokoptujemy do wyjazdu wczasy. Jestesmy na etapie orientowania sie co i jak...ile i gdzie....
 Pojawily sie bowiem nowe okolicznosci. Ceremonia odbedzie sie w miasteczku, z ktorego pochodzi panna mloda. Pisalam o tym przy okazji wpisu wakacje 2014 . Na wesele trzeba bedzie jednak zjechac kolejne 100km, na poczatek kozakowego obcasa.






Nie moge sie doczekac, a Massi juz drzy na sama mysl o tak dalekiej podrozy samochodem. Maz nie cierpi prowadzic.



Wszystkie fotki pochodza z internetu. 



wtorek, 25 marca 2014

TELEGRAFICZNIE, ALE DLUGO :)

Kochani, na wstepie, dziekuje Wam mocno za wszystkie komentarze pod poprzednia  notka :)

Ostatnie kilka dni zylismy w jakims zawieszeniu. Teraz wracamy do swiata zywych, w przenosni i doslownie. Nie myslalam, ze tak mocno przezyje smierc tescia. A jednak zzylam sie z nim przez ostatnie 10 lat.

Sobota. Pogrzeb byl cudowny. Wzruszajacy. Napelnil mnie na nowo nadzieja, iz dobro ktore czynimy kiedys do nas wroci. Serce pokrzepial widok setek setek ludzi na placu przed kosciolem, gdyz wszyscy nie zmiescilismy sie w srodku. Ci, ktorzy nie zdolali dotrzec zasypali nas telegramami. Szczerze mowiac spodziewalismy sie tlumow, ale jednak ilosc osob, ktora przyszla tescia odprowadzic w ostatnio droge przeszla nasze najsmielsze wyobrazenia.

''Prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie'' - pierwszy raz uzywam tego przyslowia w pozytywnym odniesieniu.

Po mszy zalobnej, jedna z kuzynek meza odczytala list do swojego wujka a mojego tescia. Kilka slow, ktore sprawily iz lzy naplynely do oczu.

Drugi raz twarz moja zalala sie lzami na cmentarzu.  Trzymalam syna na reku i szepnelam mu do ucha aby pozegnal sie z dziadkiem. A on, wyciagnal w gore obie raczki i zaczal mahac w kierunku znikajacej w murze trumny!!

Naturalnie nie obylo sie bez wtopy - M. zapomnial ''zaplacic'' ksiedzu :D  Mamy cudownego proboszcza, ktory o pieniadze sie nie upomina. Wrecz przeciwnie - jest zdania, iz za sakramenty sie nie placi. Za chrzciny (zorganizowane spacjalnie dla nas) nie placilismy nic a dostalismy z parfii i biala szate i swiece. Wiedzielismy, ze podobnie bedzie z pogrzebem lecz czulismy potrzebe zostawienia ''ofiary'' na kosciol. Byla wiec akcja polowanie na Don Fabrizio :) Moim zdaniem ksiezy takich to ze swieca szukac!

Stefano naturalnie nie rozumie co sie stalo. Widzi jedynie, ze kogos brakuje. Dobrze wie kogo. Nie rozstaje sie z samochodem, ktorym bawil sie niemal wylacznie jedynie z dziadkiem. Pokazuje, ze mamy krecic i rozklada raczki na znak ''nie ma''. Piekne to i smutne zarazem, bo zdaje sobie sprawe, ze pamiec dwulatka jest krotka i wkrotce pewnie zapomni o swoim przodku.



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Niedziela. Urodziny chrzesniaka meza. Kuzynka M. chciala odwolac, ze zwgledu na smierc ukochanego wujka, ale maz przekonal ja by tego nie robila...nie bylo sensu. Bylo nieco smutno, ale najwazniejsze, ze dzieciaki dobrze sie bawily.


zmeczenie materialu ;)

Tort byl dosc orginalny :)

Steffi w zabawie ze swoja najstarsza kuzynka.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Poza tym dostalismy list polecony z Urzedu Miasta - ostrzegaja nas przed uzywaniem gazu. Czy oni mysla, ze ja sie bede w Mac Gyver'a bawila i obiad przy zapalniczce gotowala? A moze wode mam grzac grzalka i siedziec w zimnym mieszkaniu z malym dzieckiem?!  Mamy 90 dni na przystosowanie instalacji do obowiazujacych norm prawnych. Kombinujemy jakby to rozwiazac przy jak najmniejszym nakaldzie finansowym. Moze uda sie zamknac w 2000, co oznaczloby 500euro na rodzine.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jutro mielismy jechac do Rzymu na mala wycieczke. Niestety pogoda splatala figla i w rezultacie czego M. pojedzie  niestety sam. Na marginesie, przyznac sie kto nam wiosne ukradl???? Temperatura z 25 spadla nam do 8 stopni - brrrr. Jakies perturbacje nad srodkowymi Wlochami :(

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wrocil na wokande temat czerwcowego urlopu. M. stwierdzil, iz po przejsciach minionych 3 miesiecy nalezy nam sie wypoczynek i jedziemy. Znalezlismy nawet oferte korzystaniejsza niz w ubieglym roku. Tym razem na drugim wybrzezu, w okolicach Conero. Riwiera Adriatycka ma jednak jeden mankament - tory kolejowe biegnace wzdluz morza. Jesli masz pecha to za oknem jedzie pociag. Przegooglowalismy wiec hotel i niestety, ale zaraz za plotem sa tory. Odpada. Wrocila wersja ubiegloroczna, ale co jesli akurat wyznacza mi na ten okres zabieg. Myslimy, myslimy i czekamy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

9 kwietnia lecimy do Polski. Parking zarezerwowany wczoraj. Jeszcze tydzien temu nie bylo wiadomo czy w ogole polecimy. Pozniej byla wersja, ze poleca sama ze Stefano. M. w porozumieniu z tesciowa zdecydowal jednak, ze jedzie razem z nami, co bardzo mnie cieszy!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

ODDAJCIE NAM WIOSNE I SLONCE!!

STOP

piątek, 21 marca 2014

Odszedl

9:20 odszedl tesc...


Spoczywaj w pokoju i pozdrow babunie Marte i babcie Benie!!



Ciezki to dla nas czas. Jutro tutaj w Perugii bedziemy zegnac tescia, a w Polsce moja rodzina zegnac bedzie babcie mojego szwagra :( Powiedzcie, ze los sie musi w koncu odwrocic!!


środa, 19 marca 2014

DZIEN OJCA Z NERKAMI W TLE

Nie nie kochane, nie pomylilo mi sie. We Wloszech wlasnie dzisiaj - 19 marca wszyscy tatusiowe maja swoje swieto. W sumie ma to swoj sens - patronem dnia dzisiejszego jest sw. Jozef, opiekun i ziemski ojciec Jezusa.

U nas w tym roku wyszlo troche smutno. Byly plany aby stefkowemu tacie zrobic jakis wyjatkowy prezent - ramka z odciskiem synowskiej reki (to samo mial dostac dziadek na jutrzejsze urodziny). Jak juz wiecie z wczesniejszych postow, sprawy sie u nas nieco pokomplikowaly i zabraklo czasu i checi na realizacje. Plany zostaly odlozone na blizsza lub dalsza przyszlosc.


Tymczasem z okazji Dnia Ojca ''zafundowalismy'' synowi USG nerek.



 Szpital jak to szpital, byla godzinna obsuwa, ale syn specjalnie sie tym nie przejal. Czas umilal sobie na wedrowkach szpitalnym korytarzem. Zaczepial mlodsze dzieci...byl nimi wrecz zafascynowany. Z jednym chlopcem chcial sie podzielic nawet krakersem, wczesniej przez siebie ugryzionym :)

Za tymi firankami jest zlobek neonatologiczny. 


A gdyby tak kaloryfery rozkrecic ;)

A mama siedziala i ze zdumieniem przecierala oczy na widok wszystkich tych najmniejszych z najmniejszych...Widzac ''mikrodzieciaczki'' wracaja wspomnienia. Czasami az mi sie wierzyc nie chce, ze i nasz syn kiedys tez byl taki malenki.


Korytarz odwiedzajacych UTIN.
 



Tymi drzwiami setki, jesli nie tysiace, razy wchodzilismy udajac sie w odwiedziny do syna. 
















Nadeszla nasza kolej. Rozgoscilismy sie w ambulatorium. Ste tradycyjnie na wejsiu zalaczyl syrene...USG nerek przeprowadza zawsze ten sam lekarz...nasz ulubiony dr C., ktory byl rowniez lekarzem referentem syna na oddziale.


Na wstepie pogadanka:

dr C. : Alez wyrosles. I jak tam u Was? Co mowia na fizjoterapii?
mama: Aa, juz nie chodzimy...
-  Hmmm?
- Chodzil do grudnia, kiedy to uznano, iz jest na poziomie swoich rowiesnikow. Obserwacja             nie wykazala problemow. Przeciwnie - rozwija sie prawidlowo.
- No prosze, fantastycznie. Pamietam, ze Stefano mial ten troche nieciekawy wynik rezonansu          magnetycznego mozgowia.
- Dokladnie....(a w duchu dopowiedzialam sobie - chlopie, jakim cudem ty to wszystko                   pamietasz. Rezonans syn mial robiony na poczatku sierpnia 2012 roku. Malo tego ON                  (lekarz) pamietal rowniez cala historie nerkowo-pecherzowa naszego potomka).

Stefkowa syrena co chwila sie odzywala. Przez 40 minut badania placz przeplatal sie ze smiechem. Co chwila Ste robil powazna mine i wpatrywal sie w monitor ekografu, jakby probowal wyczytac cos z tych czarno-bialych plam. Gdy polozylismy go na brzuchu, nie mogl sobie darowac proby ucieczki na czterech :D

Wyniki w porzadku. Nerki i pecherz w normie pod kazdym wzgledem tzn. wielkosc, polozenie, forma. Kamykow brak - ufff. Z uwagii jednak na wczesniactwo zaleca nam sie kontrole periodyczne, dlugoterminowe - co 1- 2 lata. Jak to mowi pan doktor nerki wczesniaka sa maja ciezszy start niz dziecka urodzonego w terminie. Z tego wlasnie wzgledu radzi nam kontrolowac jak rosna i pracuja.

Pa pa. Nie wiem jak wy, ale ja ide do domu :)

poniedziałek, 17 marca 2014

TATA I SYN

Na wstepie dziekuje za wsparcie i kazde dobre slowo. Niestety sytuacja sie nie zmienila i iskierka nadzieii w tunelu swieci coraz bladszym swiatlem :(

Stefko, swojego tate w minionym tygodniu widywal jedynie w przelocie, gdy ten po pracy wpadal do domu cos przegryzc zanim ruszy w strone szpitala.Wieczorem gdy M. wracal do domu, radosci nie bylo konca. Steffi usypial wtulony w swego rodziciela, a mama zeszla na dalszy plan. Wniosek byl jeden - syn teskni za tata!! Z tego wzgledu wczorajsze popoludnie bylo tylko dla  nas. Wybralismy sie do parku...nie tylko my, na ten sam pomysl wpadlo chyba pol miasta.

Percorso verde

 Pieknie, cieplo, slonecznie....





Dzieciaki biegaly, krzyczaly, szalaly na calego.



  Rodzice spacerowali badz leniwie wylegiwali sie na trawie popijajac orzezwiajace piwko lub soczek :) 




Moi mezczyzni :) W tle tor do jazdy na rolach i hulejnodze, ktora bardzo bardzo zainteresowala naszego syna. Czyzby to byla jakas wskazowka odnosnie zblizajacych sie urodzin? Zainteresowany byl rowniez rowerami, ale mysle, ze na powazny rower to jest jeszcze za wczesnie.


Dla Stefka wczoraj nie liczyl sie nikt inny. Byli tylko oni dwaj i ich pilka. Mama nie przeszkadzala i grzecznie obserwowala poczynania swoich chlopakow :)




sobota, 15 marca 2014

Dlaczego...

Nie pisalam o tym wczesniej. Myslalam, ze problem sie rozwiarze i wszystko wroci do normy. Niestety stalo sie inaczej i choc nadzieja umiera ostatnia to czeka mnie dzis ciezka proba - ide pozegnac sie z tesciem. W glowie kolacze mi sie tysciac pytan...dudni glosnio slowo ''dlaczego'' - powtarzam sobie w duchu ''dlaczego teraz''...teraz gdy Stefano zaczal oswajac sie z dziadkami...gdy sam do dziadka podchodzil z samochodzikiem bo dziadek najlpiej kreci obroconym na dachu samochodem - to taki ich rytual :)
Jeden dzaidek daelko w Polsce, drugi dziadek cierpi w szpitalu.  Tak bardzo chcialam i nadal pragne by dzaidkowie byli obecni w zyciu mojego syna. Tak samo jak dla mnie byli moi dziadkowie, do pewnego momentu (matury) zycie mnie rozpieszcalo bo dlugo mialam komplet - obie babcie i obu dziadkow.

Zaczelo sie niecale dwa tygodnie temu tesc zachorowal na grype i wysoka goraczka doslownie sciela go z nog (ma postepujaca demencje). Wezwany lekarz zdiagnozowal grype, ale osluchowo bylo czysto, wiec poczatkowa mysl o hospitalizacji zostala odlozona. Po dwoch dniach goraczka ustapila, zaczal byl reaktywny, pozostal jedynie kaszel...i gdy ledwie zdarzylismy oddetchnac z ulga wrocila goraczka, gdyz pluca byly juz zajete...lekarz...skikerowanie do szpitala...pogotowie i przyjecie na oddzial - zapalenie pluc i niewydolnosc nerek. Dzien pozniej nieco lepiej...rozmawial, zartowal z kuzynami, reagowal, poznawal odwiedzajacych...a w nocy znow pogorszenie i od tej pory praktycznie nie ma z nim kontaktu. Jest nieobecny duchem.

Lekarze do dnia wczorajszego nie stawiali prognoz. Wypowiedzieli sie dzis, ze robia wszystko, ale organizm nie reaguje na leki...jakby sie poddal :( Tesciowa zalamana, zalana lzami siedzi przy mezu od rana do nocy - w  nocy czuwa oplacona przez nas pani. W przyszlym tygodniu tesc konczy 82 lata - nie wiadomo czy dozyje...choc ja mu zycze aby nas wszystkich zaskoczyl i zaczal walczyc!!

piątek, 14 marca 2014

ZA CO NIE KOCHAM ITALII

CZEGO NIE LUBIE W ITALII:


  •  parkowanie samochodow na zakrecie i w innych miejscach niedozwolonych, w tym centralnie na srodku chodnika, tak, ze mama na specerze albo zrobi w tyl zwrot albo przemaszeruje z wozkiem srodkiem ulicy:



  •  za to, ze kierunkowskazy wydaja sie tu byc optional...a jak juz ktos zasygnalizuje zamiar skretu to potem jedzie z mrugajacym kierunkowskazem do najblizszego zakretu w druga strone...



  •  niezatrzymywanie sie kierowcow na przejsciu dla pieszych wszelkiego rodzaju, czy to ze swiatlami na zadanie czy tez moze bez; A jak juz ktos sie przypadkiem zatrzyma to kolejny nadjezdzajacy pojazd klaksonem da znac co o tym mysli;



  •  za to, ze niektorzy nie rozumieja, ze droga osiedlowa to nie Monza;



  •  autobusy miedzy przystankami rozwijaja predkosc jak samolot przy starcie;



  •  kiepskie chodniki i brak malych smietnikow;



  •  zboczonych starych dziadow i za tych mlodszych wyzelowanych w obcislej koszulce z okularami przeciwslonecznymi na nosie co to mysla, ze sa tacy fajni i przystojni (niektorzy sa :P) i ze jak przypadkiem masz blond wlosy to musisz na nich 'poleciec';



  •  Berlusce, boskiego Silvio co to co jakis czas odchodzi z polityki, tylko po to, zeby pozniej znowu wrocic oglaszajac, ze on przyszedl nas uratowac - haha!! I za wszystkich jego kolegow czy to z prawej czy tez lewej strony;



  •   niedoinformowanie lub ignorancje urzednikow panstwowych - wciaz w glowie mi siedzi pieklo jakie zgotowali nam urzednicy przed slubem;



  •  drozyzne w sklepach, wychodzisz praktycznie z pusta siatka, ale tez i z pustym portfelem;



  •  podatki i oplaty - doslownie od wszystkiego, jest nawet i od cienia ;) Najlepszy to chyba jednak  byl podatek od podatku - no, ale politycy juz rozwiazali problem...zmienili nazwe!! Dotychczasowy podatek stal sie oplata i juz nie ma problemu z Vatem;  Wlochy to chyba jedyny kraj na swiecie, baaa we wszechwsiecie, gdzie podatku od nieruchomosci (tzw. pierwszy dom) nie placilismy gdy prawo taki obowiazek przewidywalo, a musielismy zaplacic teraz gdy obowiazek ten zniesiono. Nie pytajcie jak i co, bo M. wciaz wkurzony.



  • brak SH;



  •  czasami zbyt luzackie podejscie do zycia;



  •  trzesienia ziemi. Przezylam jedno, nie bylo jakies wielce silne, ale  praktycznie tuz za rogiem i zniszczylo nasz dom na wsi. Nie, nie, dziekuje - takie atrakcje to nie dla mnie...Huk straszliwy jakby wybuch i po chwili wszystko sie trzesie.



  •  strajki - co rusz ktos tu strajkuje. Patrzac jednak na to z drugiej strony, zwiazki zawodowe sa tu bardzo aktywne.



  •  brak syropw dla dzieci ponizej 3 roku zycia 


  • oglupiajaca telewizje - niedzielne popoludnia to albo ploty i wlazenie z buciarami w zycie celebrytow lub pseudo-celebrytow albo pilka nozka 

EDIT:


  • zapomnialam o szkolnictwie. Tydzien szkolny trwa 6 dni - dzieciaki maja wolne jedynie niedziele, czego zdecydowanie nie lubie. 

czwartek, 13 marca 2014

''Druciana'' mama

Odkrywam w sobie talent do robienia na drutach - hihihi

Zrobilam sama, wlasnymi lapkami tzn. druty mi troche pomogly, bo na samych palcach to by ciezko bylo :D Tadam...Oto ona...CZAPKA samorobka :) 
Bardzo prosta i nieidealna...w sumie to nie ma sie czym chwalic, ale dumna jestem, ze udalo mi sie misje doprowadzic do konca. 



Chcialabym nieco poglebic tajniki ''drutowej'' roboty. Moze kiedys uda mi sie stworzyc i sweterek podobny do tego ponizej...Szkoda tylko, ze czasu malo i nauka jedynie ze zdjec i filmikow idzie mi dosc opornie!







środa, 12 marca 2014

Stanowisko MATKA

Dam prace. Stanowisko MATKA.

Jakis czas temu po internecie krazyla ''oferta pracy'' z przymruzeniem oka. Ja przyuwazylam je na FB. Z niektorymi punktami zgadzam sie w 100%, z innymi mniej lub wcale.

zrodlo internet

Chcialam sie dzis odniesc do punktu  mowiacego o przerwach. Jest on dla mnie taki prawdziwy. Zastanawialam sie kiedys czy to normalne, ze syn lazi ze mna do toalety..Pocieszajacy jest fakt, iz nie jestem z sama. Czasami po prostu balam sie go zostawic samego w pokoju....zwlaszcza gdy zapowiadalo sie na dluzsze posiedzenie. Nie tyle z obawy o to w jakim stanie zastane pokoj po powrocie a w jakim stanie zastane syna. Zwykle gdy rodzicow nie ma w poblizu w jego malej glowce rodza sie szatanskie pomysly.


Z reguly zostawiam syna ogladajacego bajke lub sluchajacego muzyki, w nadziei, ze nagle nie odkryje w sobie pasji rozwijania swoim cyrkowych umiejetnosci. Dziecie nasze ma jednak bardzo wyostrzony sluch i jak tylko dojdzie go dzwiek otwieranych drzwi zalacza motorek i obejmuje kierunek lazienka. Zwykle mamuska nie zdarzy jeszcze porzadnie na tronie zasiasc a w drzwiach pojawia sie usmiechnieta buzia syna.

Wtedy zaczyna sie jazda. Pierwsze kroki Ste kieruje...

i tu jest kilka wersji:


  •  w strone zakazanych detergentow - z lekkoscia podnosi plyn do prania i wskazuje matce pralke - czyzby jakas aluzja...ze niby malo piore czy co?
  • w strone szczotki do czyszczenia kibelka - dziecie poczekaj niech napierw potrzebe zalatwie
  • dobierze sie do szafki, wygrzebie suszarke i tyle go widzieli...do czasu az nie rozlozy jej na czesci pierwsze!
  • w strone papieru toaletowego - urywa kawalek i podaje mamie/tacie. No i zeby matka przypadkiem nie zapomniala co ma z tych skrawkem papieru zrobic to on jej za kazym razem od nowa wytlumaczy, ze najpierw podetrzec gdzie trzeba a pozniej papier do muszli wrzucic. Na nic sa matczyne przekonywania, ze przeciez ona doskonale wie co robic i nawet sama sobie poradzi. Jak juz rodzicielka zrobi co trzeba to syn musi zadbac by sobie dobrze portki podciagnela...chetny do pomocy jest bardzo. I klape od kibelka zamknac kaze, a nastepnie wode spuscic (Czasami musi zrobic to osobiscie, co by matmusce nie przyszlo przypadkiem do glowy na wodzie zaoszczedzic). No i na koniec rece...umyc...wytrzec i recznik odwiesic...Sprobuj matulo nie odlozyc go na swoje miejsce!!

Jednym slowem relaks pelna geba :D 



p.s. Synu ciekawam czy bedziesz taki chetny do pomocy jak bede strara i niedolezna?! :P


wtorek, 11 marca 2014

Syn ekolog

Z cyklu matko wychowalas sobie potwora. Nawet nie probuj sie tlumaczyc, ze to nie Ty, ze niemozliwe. Czasem...czesto takiego malego potworka ''hodujemy'' sobie zupelnie nieswiadomie. On czyha. obserwuje i w odpowiednim momencie atakuje. Takze strzez sie matko (Ty ojcze tez)...uwazaj na to co robisz, bo Twoje dziecko chlonie wszystko...Zdecydowanie chlonie kazdy Twoj gest, zachowanie, przyzwyczajenie i to szybciej niz gabka wode.



Matka spojrzala w strone kuchni, gdzie ze zlewu usmiechala sie do niej gora naczyn. Niechetnie bo niechetnie, ale postanowila dzialac, bo stwierdzila, ze jeszcze chwila i sterczacy w zlewie Mont Blanc przerodzi sie w Mont Everest i wtedy dopiero bedzie jazda. Za kazdym razem obiecuje sobie zmywac na bierzaco i zwykle tak robie, ale czasami sila wyzsza (huragan Stefano) na to nie pozwala.
Tak wiec matka odkreca wode...zimna...Aby dzialac trza odczekac az laskawie pojawi sie ciepla. I gdy tak stoi z jedna reka pod cieknacym kranem dostaje naglego przyblysku - zimno, przydaloby sie ogrzewanie wlaczyc. Jak pomyslala tak tez zrobila...i w momencie gdy konczyla ustawiac porzadane temperatura, przybiegl do niej z krzykiem pierworodny. Mysli sobie, co sie dzieje...pali sie czy co...a syn matke za reke i ciagnie ja do kuchni i z okrzykiem bojowym wskazuje na lejaca sie z kranu wode. Matka zdezorientowana spoglada to na kran to na syna...o co chodzi? Zakumala, zakrecila kran, syn przytaknal glowa...odwrocil sie na piecie i poszedl!!

Syn w towarzystwie ojca palaszuje jogurt. Mama, do tej pory siedzaca przy kompie, wstaje by zajac sie rozwieszaniem prania. Nagle syn zrywa sie na rowne nogi i z glosnym trzaskiem zamyka laptop, co przykuwa uwage rodzicielki. Odwraca sie i napotyka grozne, oburzone spojrzenie syna, ktoremu towarzyszy wyraznie karcacy okrzyk ''owwww''. Matce udalo sie wybaknac jedynie ciche ''sorry''!!

Stefano ostatnio lubuje sie w wyrzyucaniu smieci, czasami tez takich, ktore smieciami nie sa. Dorwal puste pudelko plastikowe po witaminie C i juz ciagnie mamuske za reke. Matula od razu  zrozumiala o co chodzi., bez mrugniecia okiem otrzworzyla wiec szafke zamieszkiwana przez kosz na smieci....a syn kreci glowa, ze nie. Jak nie, jak tak - mysle? Na co syn wskazuje druga szafe zawierajaca odpady segregowane...otwieram...Ste wrzuca pojemnik to odpadow szklo/plastik...zamyka szafe i wraca do zabawy.

Strzezcie sie DZIECI wszystko slysza, wszystko wiedza, wszystko za nami powtarzaja!!


poniedziałek, 10 marca 2014

NIE ROZUMIEM

Nie rozumien i chyba nigdy nie zrozumiem. Nawet nie probuje zrozumiec...nie probuje sobie tego nijak tlumaczyc, moim zdaniem jest to niewybaczalne...Jak czlowiek moze zabic drugiego czlowieka...a juz w ogole nie potafie wyobrazic sobie czym moze kierowac sie matka odbierajaca zycie wlasnemu dziecku?  Dziecku, ktoremu ona sama dala wczesniej zycie...

Zemsta, bo maz ja zostawil...Nie, stanowczo nie...to nie jest zadne usprawiedliwienie!! Takiego czynu usprawiedliwic sie nie da.

Po raz kolejny TV trabi, iz matka, ktora swoich dzieci powinna bronic jak lwica, stala sie ich najwiekszym wrogiem...zabojca!! Coraz czesciej slysze o tego typu zajasciach i ogarnia mnie gniew, wscieklosc...nie pojmuje...!!! 

niedziela, 9 marca 2014

Polak lekoman?

Za oknem zachecajace slonko...zwodzi nas mocno, bo wydaje mi sie, ze dzis na jakims wygwizdowie mieszkam tak nam wiatr daje po uszach. Przynajmniej pranie wyschnie - trzeba znalezc jakis plus danej sytuacji.


Co u nas?

Wydawalo sie, ze sytaucja chorobowa w domu opanowana a tu masz maz zaczal sie skarzyc na pobolewajace gardlo a syn zaczal straszliwie kaszlec. Kaszel towarzyszy mu niemal wylacznie  w nocy, wiec jest nadzieja, ze to jedynie splywajacy z nosa katar podraznia gardziol. Mimo tego Ste noc ladnie przespal. Mama mniej bo budzila sie z kazdym najmniejszym chrzaknieciem. W zwiazku z czym z rana, jeszcze bez sniadania, powedrowala do apteki w celu zakupienia syropu na kaszel. Gdy farmeceutka uslyszala, ze dziecko ma niespelna dwa lata (podalam wiek urodzeniowy) to zakup syropu dla pierworodnego stal sie ''mission impossible''. Dzieciom do dwoch - trzech lat nie podaje sie syropow na kaszel bo czegos tam nie potrafia. Ma duzo pic, najlepiej cieplego i inhalacje (robimy). A najbardziej rozwalilo mnie stwierdzenie, ze z kaszlem mokrym to trzeba uwazac, bo jesli katar bedzie zalegac to niedobrze, bo wtedy trzeba antybiotyk podac. Cool.. Powiedzcie mi czy ja jakas glupia jestem czy co...ale chyba lepiej syrop zapodac niz ryzykowac podanie antybiotyku. Pani widzac moja mine dodala, ze ona owszem syrop mi sprzeda jesli bardzo che, ale....nie powinno sie dawac tak malym dzieciom. Ehhh...skoro nie maja syropow przeznaczonych dla malych dzieci, wyszlam zrezygnowana.

W tym momencie pomyslalam sobie rowniez o Mini i keepthemoments, ktore wspominaly iz w UK ciezko o kropelki czy syropy dla maluchow. Czy my polacy jestesmy lekomanamii?!

Konkluzja jest taka, ze w Polsce pierwsze kroki kieruje do apteki zapasy nagromadzic. Miniu, na pewno przyda mi sie lista, ktora kiedys stworzylas u siebie na blogu :)

piątek, 7 marca 2014

Naczwarzylam

 Goraczka ustapila. Byla wiec nadzieja na spokojna, przespana noc. Nadzieja umarla szybko. Steffi obudzil sie juz ok. polnocy. Zapchany nochal nie dawal mu spac. Nie dawal spac i rodzicom. Zostalam skopana przez wlasne dziecko. Doslownie. Maly wiercil sie i rzucal to na prawo to na lewo, co chwila wymierzajac ciosy jak nie reka po twarzy to noga w brzuch lub zebra. Zasnal ponownie dopiero przed 6 i teraz odsypia zarwana nocke. (Na marginesie, ciekawe kiedy ja ja odespie?) A na w pol przytomna matka zabrala sie za odkrywanie tajnikow bloga. No i golym okiem widac jej dzielo. Najzwyczajniej w swiecie naczwarzylam. Lubie czarno-biale barwy, ale jakos smutno sie tu zrobilo. Na powrot do stanu poprzedniego czasu zabraklo - smerf maruda sie obudzil.

U nas dzis jest tak, a my z zasmarkanym w domu siedzimy i tylko przez szybe zerkamy na to piekne slonce.


czwartek, 6 marca 2014

O tym jak nas w butelke nabijaja.

Wczoraj Wlochy obiegla nowa wiadomosc potwierdzajaca jak to o nas, a dokladniej o nasze zdrowie, dbaja koncerny farmaceutyczne.  Na firmy Roche i Novartis, dwoch szwajcarskich gigantow w produkcji lekow na skale swiatowa, nalozono grzywną w wysokości 180 mln euro. Powodem byl monopol jaki wyzej wymienione koncerny nalozyly na sprzedaz podstawowych lekow przeznaczonych do leczenia chorob oczu.
Wszystko wskazuje na to, iz owe firmy dzialajac w porozumieniu, wyprodukowaly i sprzedawaly jeden lek pod dwiema roznymi nazwami. Bezprawnie utrudnialy one dostep do tanszego z nich na rzecz tego drozszego. Falszujac, miedzy innymi badania, wprowadzono ich sztuczne roznicowanie.
Produkty te sa bardzo popularne w leczeniu wielu powaznych schorzen wzroku. Chodzi o Avastin i Lucentis. Cena jednej dawki pierwszego z nich oscylowala w granicach 15-80 euro. Podczas gdy za drugi trzeba bylo wylozyc ok. 900 euro. Roznica jest chorendalna i zupelnie niezrozumiala, gdzy to najzwyczajniej w swiecie jeden i ten sam produkt!!
Oszustwo to, w samym 2012 roku kosztowalo wloski fundusz zdrowia ''raptem'' 45 mln euro.

Strach sie bac. Pytam sie na jakim swiecie my zyjemy? Ciekawe ile juz wynaleziono lekow na raka itp, o ktorych my nie wiemy, bo moze sa za tanie i bardziej oplacaja sie kosztowne chemioterapie. A, ze ktos umrze bo go nie stac na kosztowne leczenie to zapewne niewiele coniektorych obchodzi. Niektorym pieniadze calkowicie przeslonily rozum i sumienie.

środa, 5 marca 2014

SYNAL CHORY! MATKA NIEPRZYTOMNA!

Ten tydzien mial byc inny niz ostatni. Byly plany wybycia na expo casa - dostalismy darmowe bilety. Mialam nie narzekac. Nie narzekam wiec a jedynie donosze, ze biezacy tydzien lepszy od minionego niestety nie jest. Mielismy na dzis zaplanowane USG nerek a zamiast tego byl poranny telefon do pediatry.

Dziecie sie rozchorowalo. Po poobiedniej drzemce wstal lewa noga. Smerfowi marudzie nic nie gralo, ale on tak teraz ma.  Specjalnie sie tym nie przejelismy i zrzucilismy wszystko na nieco przedwczesny bunt dwulatka. Jako, ze w lodowce swiecilo juz nie tylko swiatlo, ale i pustki, zapakowalismy sie w samochod i ruszylismy uzupelniac zapasy. Syn byl jakis malo wyrazny, markotny. Siedzial spokojnie w sklepowym wozku, gdzie zwykle biega jak opetany po markecie, sciaga towar z pulek itp. Tym razem aniolek.
Kolacja, ulbiony makaron z tunczykiem w sosie pomidorowym, bleee. Instuicyjnie mamina reka powederowala na czolo pierworodnego i juz wiadomo bylo o co kaman. Czolo palilo jakbym dlon do pieca wlozyla.  Termometr wskazal 38,8°C. Do jedzenie nie zmuszamy, ale pic trzeba - nie syn wyraznie podaje do wiadomosci, ze on pic nie zamierza...zaczela sie nerwowka, bo skoro pic nie bedzie to jak my mu paracetamol podamy. Nie mielismy w syropie a jedynie w kroplach...wizja wlewania synowi do buzi na sile ponad 40 kropel leku nie byla zbyt optymistyczna. Ostatecznie udalo sie go przemycic w jogurcie.

Pierwszy kryzys zarzegnany. Goraczka zaczela po woli spadac, do stwierdzenia czego nie potrzebowalam termometru, gdyz Steffi nagle dostal nieslychanych sil witalnych...tryskal energia, zaczal biegac jak dziki z kuchni do pokoju i z powrotem.  Ok. 23 usnal.

1:30 z minutami ze snu wybudzil mnie alarm podniesiony przez syna. Wyladowal u nas w lozku. Przeciwgoraczkowy efekt paracetamolu zaczal slabnac...motal sie po lozku, raz po raz przytualajac sie to do mamy to znow do taty...o snie nie bylo mowy. Wraz z moim bolem glowy wzrastala i stefkowa temperatura...ok 4 znow grzal jak maly kaloryfer. Jedziemy wiec z druga dawka paracetamolu...i znow w jogurcie bo pic oczywiscie nie chcial. Po dluzszej chwili usnal. Chwilami slychac bylo, ze w nosie cos sie dzieje.

Taki jestem chory!!


Rano znow powyzej 38 kresek :( Telefoniczna konsultacja z pediatra. Diagnoza - grypa. Masz ci los, tyle wytrzymalismy - rozlozyl nam sie syn praktycznie na sam koniec grypowego sezonu. Jedziemy na paracetamolu i oczyszczamy nochal. Ste obudzil sie ok. 9:30 - dochodzil do siebie do ok.11. Ugotowalam szybciutko rosol - cale szczescie zjadl ze smakiem. Nie lubie, nie lubie takich akcji.  Teraz spi a ja wsluchuje sie w ten swiszczacy nos, W dodatku spuchlo mu oko. Nie tak mial wygladac ten tydzien. Zdecydowanie nie tak!!

poniedziałek, 3 marca 2014

KARNAWAL 2014

Weekend uplynal nam pod znakiem konczacego sie karnawalu. Skoro karnawal to i bal przebierancow. Pierwszy bal naszego pierworodnego. Poszlismy na calego i byly nawet dwa bale.

 Pierwszy w sobote organzizowany przez nasza parafie, niedzielny natomiast organziowany jest corocznie na pobliskim osiedlu. Na wstepie Ste tradycyjnie zalal sie lzami. Staw wtulony w mamina noge, badz w balagajacym gescie wyciagal wysoko raczki aby wziac go na rece.

OTO NASZ MALY SKRZAT.

                    

DO CZASU AZ ODKRYL KONFETTI :)

                        


FRAJDA BYLA NIESAMOWITA!!





W NIEDZIELE ROWNIEZ WSTEP BYL DOSC OPORNY. SALA WIEKSZA I DUZO SZALEJACYCH I TURLAJACYCH SIE PO PODLODZE DZIECI. BYLA NAWET PEWNA MALA KROLEWNA SNIEZKA WYRAZNIE ZAINTERESOWANA NASZYM SYNEM, ALE STEFFI BARDZIEJ NIZ DZIEWCZYNKA ZAINTERESOWAL SIE TYM CO MIALA ONA W BUZI  : D 





TANCE POLAMANCE Z MAMA. 



BALONOWY LASER, PROSTO Z GWIEZDNYCH WOJEN ;)




Konfetti bylo wszedzie, nawet w pampersie. Nie nadarzam z zamiataniem. Te male papierowe kropeczki chyba nie rozmnarzaja. Pewnie bede je sprzatac do przyszlego karnawalu :)


niedziela, 2 marca 2014

Liebster Blog Award - pytania i odpowiedzi

Mamusce Mylci bardzo dziekuje za nominacje. 

,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował".


1. Trampki czy szpilki?

  • Kiedys napisalabym szpilki, w kazdym razie obcasy. Wraz z ciaza zamienilam je na trampki i tak trwam do dzis, bo jednak wygodniej podczas dlugasnych spacerow z synem. Na dzien dzisiejszy szpilki zakladam jedynie okazjonalnie.
2. Twoja ulubiona piosenka to ?

  • Muzyke uwielbiam, ale piosenki jednej jedynej ukochanej nie mam. Slucham tego co akurat wpadnie mi w ucho. Wiele zalezy od nastroju. Czesto wracam do tej:

albo




3. Biżuteria złota czy srebrna?

  • Zdecydowanie srebro lub biale zloto
4. FastFood czy zdrowa żywność?

  • Zdrowe odzywianie nie zawsze mi wychodzi. 
5. Prowadzisz bloga, ponieważ...

  • Pisze bo lubie. Pisze na pamiatke. Pisze, gdyz zyjac na obczyznie czasami nie mam do kogo ust otworzyc a blog jest dla mnie forma dialogu z innymi zywymi duszami..
6. Gdybyś mogła cofnąć czas, to czy zmieniłabyś coś w swoim życiu?

  •  Dzwonilabym czesciej do mojej swietej pamieci babci i nie zwlekalabym tak dlugo z kangurowaniem Stefka. Poza tym znalazloby sie kilka rzeczy, ktore powinnam byla zrobic inaczej. Bledy jednak ucza i ksztaltuja charakter, wiec zostawiam wszystko po staremu.
7. Najbardziej na świecie kochasz ... ?

  • Moja Rodzine
8. Do pełni szczęścia brakuje Ci ...?

  • Zdrowia
9. Co/Kto Ci daje siłę do pokonywania życiowych trudności ?

  • Zdecydowanie moj maz, ktory wspiera mnie calym soba. Oraz syn, dla ktorego odwazylam sie zrobic rzeczy, o ktorych wczesniej nawet mi sie nie snilo.
10. Twoja największa wada, to ...?

  • Zlosnica, perfekcjonistka do przesady i straszliwy wstydziuch. Nie lubie zadnej z wymienionych cech, ale nie wiem ktora z nich najgorsza.
11. Twój największy atut, to ...?

  • Ironizm, ktory niestety nie wszyscy rozumieja. Potrafie smiac sie sama z siebie.

Oto moje pytania:

1. Kto mial najwiekszy wplyw na to kim obecnie jestes/na ksztaltowanie sie Twojego charakteru?
2. ''Dom'' to dla Ciebie...
3. Dzien bez .... to dzien stracony?
4. Z domu nie wyjde bez...
5. Wyobraz sobie, ze wygrywasz milion euro. Jak twoim zdaniem wplyneloby to na Twoje obecne zycie?
6. Najpiekniejsze wspomnienie dziecinstwa.
7. Wiosna, lato, jesien czy zima?
8. Urlop idealny. Aktywny wypoczynek i zwiedzanie czy all inclusive i bloge lenistwo?
9.Gdybys mogla przezyc historie z ksiazki/filmu w ktorej ksiazce/filmie bys zamieszkala?
10.Mala torebeczka czy duza torba? Bez wzgledu na rozmiar zawsze w niej znajde?
11. Najbardziej szalona rzecz jaka zrobilas lub chcialabys zrobic w swoim zyciu?


I nominacje:

http://wirtualne4katy.blogspot.it/
http://szczyptaomnie.blogspot.it/
http://miszmasz00.blogspot.it/
http://mandarynka-katia.blogspot.it/
http://dwaitrzy.blogspot.it/
http://zostalammama.blogspot.it/
http://mamaemi.blogspot.it/
http://keepmymoments.blogspot.it/
http://magiczneslowaa.blogspot.it/
http://mamillowo.blogspot.it/
http://naszskarbinekxavier.blogspot.it/

oraz wszystkich innych, ktorzy maja ochote wziac udzial w zabawie :)