środa, 19 lutego 2014

Weekend zmian

CO POCZAC?

Przy okazji setnego posta przebakiwalam o zamknieciu bloga. To nie jest do konca tak, iz chce z niego zrezygnowac gdyz najwyczajniej w swiecie lubie ten moj wirtualny swiat. Bloga tego pisze jednak anonimowo. Juz wyjasniam co w odniesieniu do moich wypocin rozumniem przez anonimowe pisanie. Moja rodzina i znajomi nie wiedza o mojej internetowej przygodzie. Z tego tez powodu na blogu moim brak bylo niektorych gadzetow np. publiczne obserwowanie. Nastal jednak czas zmian. Po cichu zalozylam drugiego bloga, ktory w zalozeniu mial stac sie bardziej jawny, ale bez prywaty. Obecnemu chcialam ograniczyc dostep i kontynuowac dotychczasowa prace. Caly czas usilnie mysle jakby sie zorganizowac. Nie chcialabym dublowac postow, ale jednak moje zycie scisle zwiazane jest ze Stefano stad moje rozterki. Jeszcze nie zdecydowalam co zrobie. Poki co zostawiam wszystko po staremu.




KILKA SLOW O POLITYCE

Polityka to nie moj temat. Nie naleze do osob, ktore moglyby godzianami siedziec i dyskutowac czy lepsza prawica czy lepsza lewica. Ten zrobil to, a ten tamto etc...Do ignorantow tez jednak nie naleze, gdyz moim zdaniem powinno sie wiedziec co nieco o tych co nami rzadza a raczej jak nami rzadza. To drugie czesto i gesto pozostawia wiele do zyczenia. Podobnie jest  i we Wloszech. Ktoz nie slyszal o wspanialym Silvio B., niewiniatku na ktorego uwziely sie wloskie sady. A on to wszystko co robi, robi dla nas - to zapewne z mysla o nas, wloskim spoleczenstwie organizowane byly slynne ''bunga bunga''. Silvio co jakis czas odchodzi z polityki, tylko po to by po kilku miesiacach do niej wrocic i ogloscic, ze oto wrocil uwolnic nas od panujacego zla. Hahaha!! Fenomen Berluschi trwa - a ja od lat zadaje sobie to samo pytanie - jak to mozliwe?

No, ale ostatnie wybory wygrala lewica, dokladniej rzecz ujmujac centrum-lewica.
W prezencie walentynkowym wloski rzad poddal sie do dymisji. Rzad, ktory chyba w ogole nie powinien byl powstac, bo tak naprawde stworzony jakby na sile. Nie mnie to jednak osadzac. A moze i mnie, bo w koncu tu mieszkam i place najwyzsze podatki w Europie. Nie mowie, ze Pan L. i koledzy byli zli, ale moim zdaniem stwarzali wrazenie dosc nieporadnych...no bo co oni przez ten rok rzadow zrobili? Nic...a nie przepraszam, podniosiono procent podatku od towarow i uslug, potocznie zwany VAT-em. Miesiace mijaly a na tapecie wciaz wisial jeden i ten sam watek - IMU (podatek od warosci nieruchomosci) i ciagle dyskusje czy zniesc owy podatek od pierwszego domu czy tez nie...az do znudzenia. Znosimy czy nie i tak w kolo macieju. Ostatecznie zniesiono to cudo...a nam rodzinie, ktora wczesniej byla z tego wytworu zwolniona, jak na ironie przyszlo zaplacic (Kocham Italie!! Zdecydowanie!!) .

Stary rzad padl.  Nowy sie tworzy, na czele z Matteo Renzi - mlody, energiczny, zdecydowany burmistrz Florencji. Dobrze sie zapowiada...program jest obiecujacy - jedna reforma miesiecznie. Jesli uda mu sie zrealizowac choc 1/3 z obiecanek to i tak bedzie wiecej niz zdzialano w tym panstwie przez ostatnich 40 lat. Mysle, ze kogos takiego bylo tu potrzeba. Licze na zdecydowane dzialanie i zabranie tym razem z kieszeni tych bogatszych a nie nas, zwyklch zjadaczy chleba.  A jak bedzie to sie zobaczy!!


EWICZKA i ENEL

Poniedzialkowy poranek przyniosl rowniez zmiane naszego licznika od gazu. Dzwonek do domofonu - ENEL, zmiana licznika. Nosz kurde, przeciez mieli wczesniej poinformowac meza, kiedy przyjada. Zlosc moja spotegowal ''pstryk'' dochodzacy z kuchni. Coz, nie bedzie kawy!! Sniadania tez nie!! Zagladam w lustro i widze czarownice. Mam to jednak gdzies, ale syn wciaz w pizamie. Nosz kurka, lepszego momentu nie mogli sobie wybrac. ''Pan zaczeka'' - rzucam do domofonu i odwieszam sluchawke. W biegu lapie garderobe syna, wciagamy na pizame co trzeba - buty, kurtka, czapa i szalik i jedziemy winda sprawdzic jaka jest nasza rola w tej wymianie. Nic takiego, 5 minut i podpis. No dobra jak 5 minut to Pan dziala. 
 Nascie dni temu dostalismy dziwny list od dostawcy gazu...okazalo sie, ze nasz licznik od okolo 2lat sie nie kreci...Nie kreci sie, wiec i nie nabija. Ale jak to?...przeciez placilismy...A no tak to, placilismy, a pozniej przychodzily zwroty. Nie skumalismy, ze cos nie gra, bo nadplaty zdarzaly nam sie od zawsze. Znacznie latwiej konsumatorowi przychodzi zorientowanie sie, ze licznik nabija za duzo...patrz 300 euro za wode lub potrojone rachunki za prad. Jak przychodza niskie rachunki to przeciez nikt nie bedzie tracil cennego czasu na zabawe w detektywa. Brawa jednak wielkie dla ENEL, ktoremu prawie 2 lata zajelo zorientowanie sie, ze mamy zepsuty licznik :) To Italia wlasnie :)


MIESZKANIE

Zapadala decyzja - sprzedajemy mieszkanie i szukamy wiekszego!! Wiecej innym razem.

9 komentarzy:

  1. Ewiczko, jak dla mnie jest super tak jak jest i nic bym nie zmieniała.
    Powodzenia w sprzedaży mieszkania

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do 'blogowania'- od kilku dni mam ten sam dylemat co ty- poważnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do blogowania to rozumiem, u mnie wie tylko Mąż i nikt więcej nie chciałabym by się dowiedział więc rozumiem.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem, bo sama też zniknęłam na dłużej. Jeśli znikniesz na jakiś czas, to mam nadzieję, że jednak wrócisz. Bardzo lubię śledzić stefkowe losy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A kwestia podatku od nieruchomości i w Pl jakiś czas temu była na tapecie. Zmianie miał ulec sposób obliczania owego. Tylko nie pamiętam od kiedy...

    OdpowiedzUsuń
  6. To zabawne. Po raz pierwszy natknęłam się na Twojego bloga i czytam o ...sobie:) Chodzi mi o mojego bloga, którego też piszę anonimowo-podobnie jak Ty, no i też myślę o drugim publicznym:) No i również zastanawiam się jak to wszystko pociągnąć... Mam nadzieję, że znajdziemy jakieś rozsądne rozwiązanie:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewciu, nie znikaj proszę! Sama niekiedy mam mętlik, czy pisać... U mnie Mąż wie i 9 znajomych. Trzymam kciuki za mieszkanie - by sprzedaż się pomyślnie powiodła, a większe służyło jak najlepiej!
    Z tym gazem...Oj, historia:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie podobnie. Nikt nie wie. No dobra mój J. wie ale nigdy tutaj nie zagląda. Nie chciałabym by np. teściowa kiedyś odkryła to co o niej piszę hehe mogłabym nie dodawać zdjęć totom wtedy na pewno by się nie zorientowała. Jednak chciałabym co jakiś czas pokazać Wam naszego stwora...
    Dlatego też nie raz myślę co zrobić.

    Życzę Wam szybkiej sprzedaży mieszkania. W nowym Stefii będzie miał więcej miejsca na rozrabianie;) hihi

    Kiedy kolejny part how i met your father?? czekam;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Doskonale Cię rozumiem ja również piszę swojego bloga anonimowo najbardziej jak się da u mnie o moim blogowaniu wiem ja i nikt inny, nie znikaj zrób wszystko by dało się pogodzić ja uwielbiam Cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń