środa, 5 lutego 2014

My little monster

Jak w tytule, mam w domu malego potwora. To juz oficjalne i zatwierdzone przez komisje w skladzie mama E. i tata M. Malo tego ja sobie tego potwora sama wyhodowalam!! Najpierw maz pomogl mu zakielkowac w moim brzuchu. Wyrosla fasolinka, ktora pieknie sie w nim zagniezdzila. Przez kilka tygodni nic nie zapowiadalo, ze to takie podstepne zwierze we mnie rosnie. Od 7 tygodnia dalo czadu na calego, tak, ze matka ledwo zywa chodzila, a raczej lezala. (O tym bylo tu) Juz wtedy nalezalo miec podejrzenia, ze oto rosnie we mnie maly potworek. Zle mu jednak chyba u mnie w brzucholcu bylo bo potworek, zaledwie kologramowy, postanowil dosc szybko wylezc na swiatlo dziennie...i tu sie chyba maly 'monster' rozczarowal bo grazac palcem wsadzili go szklanego domku...ze niby nie jest jeszcze gotowy na samodzielne zycie. No, ale i o tym rowniez  juz bylo - o tutaj.

Po kilku miesiacach Steffi ponownie odkryl w sobie potworzasty instynkt. Mam wrazenie, ze dziecie moje smieje sie i drwi ze mnie na kazdym kroku.

Precyzyjny jest az do przesady.

Scenka I
- Wsiadamy do samochodu. Sadzam Go na  kolanie, bo jedziemy do dziadkow blok dalej - potwor, mimo, iz wciaz nie mowi - przynajmniej nie po polsku i nie po wlosku, wyraznie oponuje. I paluchem z pazurem (czy Waszym dzieciom tez tak szybko paznkocie rosna?) pokazuje na swoj fotelik. ''Kochanie, tu nie trzeba do fotelika, bo nigdzie nie jedziemy'' - Potwor daje znac co o tym mysli a matka zastanawia sie czy to to samo dziecko co kilka miesiecy wczesniej przybieralo przedziwne pozy na sam widok wspomnianego  fotelika samochodowego, a proby usadzenia go w nim konczyly sie szarpanina i wolanim o pomoc... hmmm?!

Scenka II
- Dziecie je parowke. Tata nadzoruje co by parowka trafiala do buzi a nie na podloge. Pieknie trzyma widelczyk, wbija w pokrojona na plasterki parowe. Po jakims czasie zabawa w jedzenie samemu nudzi mu sie i prosi o pomoc tate. Tata, niewiele myslac,  bierze widelczyk wbija go w kawalek kielbaski i podaje pierworodnemu i tu wlacza sie znow Stefotwor -patrzy na widelec, z wyrzutem zerka na tate i sciaga parowke z widelczyka bo ''tato jak mogles tak niechlujnie nakluc ta parowke...przeciez tlumaczylem, pokazywalem, ze trzeba trafic idealnie w srodek bo inaczej nie jem''. I poza tym co to ma znaczyc, ze jeden kawaleczek jest zadkiem w gore?!

Psotnik
- O jednym z przykladow juz kiedys pisalam. O tutaj WYMUSZACZ. Wciaz trwa, tata trwiedzi, ze ma 100% frekwencje :D

Samokrytyka i zakazy
Potworzysko nasze kochane ma zakazane wkladanie palcow do kontaktu, rak do muszli klozetowej, przestawiania TV, podlaczania laptopa i inne czynnosci zagrazajace jego zyciu lub zdrowiu. O my niedobrzy rodzice, toz to najwieksza frajda kazdego dziecka. Wystarczy chwila nieuwagi a telewizor sam wedruje po meblach,  szczotka do klozetu sama zapragnela wyczyscic podloge w lazience a laptop sam sie wlaczyl!! Teraz rozumiem jak moj tato lapal sie kiedys za glowe i mowil ''w tym domu wszystko dzieje sie samo''. Chcialoby sie rzecz, tato nie martw sie, w moim tez!! :D
Stefotwor przylapany na goracym uczynku jest kazdorazowo karcony glosnym ''NIE WOLNO''. Unika wtedy kontaktu wzrokowego, udaje, ze nie slyszy (O sluch potwora prosze sie nie martwic. Zapewniam, iz slyszy doskonale, badalismy juz wiele razy) i niezwruszony reka dalej psoci. Faza druga karcenia to symboliczne uderzenie (bardziej dotkniecie) w raczke...I na to potwor znalazl sposob - bo teraz jak dostanie klapsika w jedna lapke to wedle biblijnej zasady ''nadstaw drugi policzek'' sam podaje druga. I wez tu czlowieku badz powazny.
Scenka - potworzysko w lazience. W ruch poszla szczota od kibelka. Matka wola ''Nie wolno, zobacz co narobiles''. Myjemy rece...mama sprzata co syn nabroil...po czym sama myje rece i...nie zdarzyla ich nawet wytrzec a pierworodny znow stoi ze szczotka. Poszedl klapsik w lapke...mlody nadstawia druga. Mama wykrzykuje cos, ze nie dostanie w druga lapke...ze nie da mu tej satysfakcji...nie bedziesz ze mnie drwil...Steffo z wyciagnieta reka pokrzykuje 'ce ce ce'....mama krzyczy, ze nie wcale 'nie cesz'. Co syn kwituje 'ce ce ce' i sam wymierza sobie klapsika w druga reke.
Toz on wyraznie ze mnie drwi!! Same powieddzcie.

Przylapany na goracym uczynku.


Nie ma co, przejal sie moimi grozbami!!

22 komentarze:

  1. Charakterny :D z tą zadziornością i robieniem sobie jaj z otoczenia przypomina mi mojego męża ;) z każdą notką lubię Stefka bardziej :) w ogóle jak napisałaś o przemieszczaniu się Tv to najpierw pomyślałam o Tv starego typu (czyli nie płaskim). Ale i tak zachodzę w głowę jak Stefek przenosi sam telewizor... Siłacz do tego jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestawiania w znaczeniu przesuwania...ciagnie po meblach. Podnosic tez probowal, ale na szczescie slabo mu idzie. Wiesz, za kazdym razem jak jest akcja z TV to Bogu dziekuje, ze ten starego typu sprzedalismy jak Steffi sie urodzil i wielkie ufff.

      Usuń
  2. Ja też zachodzę w głowę z TV. Ale Ewuś pociesze Cię my też w domu mamy nie potworka, a potworzycę, której daję zakaz, a ona mi na to z uśmieszkiem na buźce nie nie nie :) Kochane dzieciaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie - kochane sa te nasze male potworzyska. Ile trosk nam przysparzaja, ale chyba jeszcze wiecej radosci i usmiechu :)

      Usuń
  3. Jakby czytala o Mikusiu. Nic sobie z nie wolno nie robi. Kontakty to jego ulubiona zabawa ( oczywiscie mam pozabezpieczane, a on I tak zabezpieczenia wyjmuje), pralke wlacza sam, a najgorsze dla mnie to jego wchodzenie wszedzie. Ostatnio wchodzi sobie we wneke mebloscianki, a jego ulubionym miejscem do siedzenia jest ich stol... szlak mnie trafia, a Stefek niezly Lobuz. Moze Mikusiowi przybic piatke!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikus, to Ty niezly agent jestes!! Steffi jeszcze na stol mi nie wszedl, ale juz sie boje, bo ostatnio uwielbia wspinaczki. Mysle, ze Stefek z mila checia przybilby piatke Mikusiowi - az strach sie bac co by razem wykombinowali. Pralki na szczescie jeszcze mi nie wlaczyl , ale to tylko dlatego, ze zawsze wyciagam wtyczke. Za to w niedzile bylismy w odwiedzinach u kuzynki meza, Steffi wstal poszedl do kuchni i po prostu wlaczyl zmywarke :)

      Usuń
  4. ;Ale jest cudny! I włoski mu chyba sporo urosły:)
    Stefcio wie jak ustawić Mamusię;)))
    Oj, zabawa w łazience, skąd ja to znam:) Tam zawsze najciekawiej:)
    Stefotwor:))) Ale mnie tym rozbawiłaś, Mamuś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lazienka to super miejsce do zabawy i mam wrazenie a dziecie zawsze chwyci za to co najbardziej niebezpieczne...moze nadaja na tych samych falach? :D
      Ojoj wlosy to mu sporo przez zime urosly, na ciecie czekamy az zrobi sie nieco cieplej. Juz sie boje, bo stefkowe wizyty na fotelu fryzjerskim sa coraz gorsze.

      Usuń
  5. nie mogę, hehehe jak zwykle się uśmiałam! Ojj Steffi Ty bądź przykładem dla młodszych blogerskich kumpli! Ale co tam przecież inaczej byłoby za nudno, co? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byloby zdecydowanie nudniej. Poza tym Steff dba aby w moim monotonnym zyciu nie zabraklo adrenaliny - wracam z toalety a ten stoi na kanapie bo akurat musial wlaczyc lampke stojaca na regale :) Wiesz, ze ja juz nie pamietam jak to bylo gdy nie bylo z nami Stefka

      Usuń
  6. Ups, no to niezle z nim macie. Sam sie potrafi ukarac. Chyba wybuchnela bym smiechem w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, ze ciezko bylo zachowac powage. Za to pozniej, gdy maz wrocil z pracy a Maly akurat spal, opowiadajac powyzsza historie niezle sie usmialismy :)

      Usuń
  7. Ale się uśmiałam :D Stefek jest genialny! :D Myślę, że jakby kiedyś zrobić taki jeden wielki zlot blogowych mam i pociech byłoby wesoło :D Stefotwór hahaha :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze my tak porozrzucani po Europie jestesmy, bo chetnie bym sie pisala na spotkanko.

      Usuń
  8. Fju fju... To się małemu humorek wyostrza ;) Złośliwość dzieci co niektórych jest chyba wrodzona... Ehhh... A robienie z matki durnej to zabawa number 1. A jak se dziecko zrobi kuku to dopiero jest jatka, najpierw obrywa kto? Matka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziecko z poczuciem humoru, faktycznie ciężko byłoby mi pohamować śmiech ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz wesoło, na starość będziesz miała co wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, o ile ktoregos dnia na zawal nie zejde :P

      Usuń
  11. hehehe ale szyderczy uśmiech na zdjęciu :) Kochana nie martw się że wszystko się u ciebie samo przemieszcza, pomyśl co jest u mnie. Choć uważam że nie jest źle! Nie było etapu wkładania czegoś do kontaktu, uwielbiają jeździć paluchem po telewizorze!
    Stefii jest tak cudny, że chyba nie mogła bym tak po paluchach dać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Steffi raz 3...nie nie, nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazic!! :)

      Usuń