wtorek, 25 lutego 2014

IDE POD SKALPEL

Zaczelo sie w sierpniu. Pisalam o tym tutaj. Biopsja nic nie wykazala.

W styczniu ponowne badania. Odebralismy wyniki i dzis rano poszlam do szpitala na konsultacje. Wyszla niewielka infekcja - najprawdopodobniej HPV.  Jak twierdzi ciotka wikipedia zakazenie nim jest niezbedne do rozwiniecia sie raka szyjki macicy.

Ide pod skalpel!! Konizacja szyjki macicy!! 

U mnie to faza przedkliniczna - CIN I, zwany rowniez dysplazja szyjki macicy.
Z tego co udalo mi sie zakumac problem jest, choc teoretycznie niewielki. Nie ma pospechu. Szpital zaczal juz jednak procedure przedoperacyjna. Zaproponowano operacje ze wzgledu na nawracajace problemy, ktore wychodza w cytologii - co druga wykazuje zmiany. Wykonywana po miesiacu biopsja uspokajala, ale to pies gryzacy sobie ogon. Moglabym operacji nie przechodzic teraz liczac. ze wszystko rozwiaze sie samoczynnie, jednoczesnie poddajac sie co kilka miesiecy kolposkopii i pobieraniu wycinka do biopsji. Co kilka miesiecy bylyby jednak nerwy czy aby to ''cudo'' przypadkiem nie weszlo juz w faze CIN II. A ja skorupiakow nie chce!!

W ramach przygotowan do zabiegu, na 7 maja mam juz umowiona wizyte u anestezjologa. Mial byc 15 kwietnia, ale akurat jestesmy wtedy w Polsce. Pierwszy raz sie z czyms takim spotykam, wiec nie mam zielonego pojecia na czym ta wizyta polega. Kazali zarezerwowac sobie caly poranek. Planuje jednak zagadac z jednym z przyjaciol meza, ktory jest wlasnie anestezjologiem (niestety w innym szpitalu) aby podpytac jak to wszystko wyglada.
Po wspomnianych badaniach wyznacza mi termin zabiegu, w zaleznosci od  przypadajacej miesiaczki. dyspozycyjnosci lekarza i decyzji anestezjologa. Przewidywany termin to maj 2014.

Nie zalamalam sie. Aczkolwiek troche sie boje. Naturalnie pierwsza mysl jaka przyszla mi do glowy - co ja zrobie z synem? Zabieg przeprowadzany jest jednak w ramach day hospital, wiec teoretycznie po kilku godzinach od zabiegu powinnam byc juz w domu.

W czwartek ide na rozmowe z moim ginekologiem. Musze wyjasnic wszystkie niejasnosci. Zapytac o kilka waznych dla mnie aspektow. Wszystkie za i przeciw. Efektow ubocznych raczej byc nie powinno, poza jednym jakze dla mnie waznym - w przypadku zajscia w ciaze (z czym nie powinno byc problemow) wzrasta RYZYKO PRZEDWCZESNEGO PORODU. Pamietacie zapewne jak skonczyla sie moja pierwsza ciaza - ja juz jestem obciazona tym ryzykiem!! Stad moje watpliwosci. Mam nadzieje, ze uda mi sie je rozwiac. Moze zamiast odkladac w czasie decyzje o powiekszeniu rodziny, nalezaloby ja nieco przyspieszyc i pozniej poddac sie operacji.

W czwartek wizyta. Dam znac co i jak. Kciuki wskazane. Dziekuje :)


15 komentarzy:

  1. Przykro mi, że Ciebie to spotkało i musisz przez skalpel przejść :(
    Trzymaj się dzielnie i staraj się nie denerwować.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki mocno i ślę moc ciepłych myśli :* A z anastezjologiem może chodzi o to, że popyta Cię czy byłaś znieczulana, na jak długo, czy masz jakieś schorzenia i tym podobne? Nie mam pojęcia jak to wygląda we Włoszech, ale w Polsce przed operacją też zawsze miałam dłuższą rozmowę z anastezjologiem, tyle, że u nas to jak już leżysz w szpitalu w celu operowania się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez teak myslelismy z mezem, ze zrobia ze mna wywiad - rozpoznanie. Ale kazano mi sie stawic o 7:30 rano na czczo i zarezerwowac caly poranek, wiec cos czuje, ze na zwyklej pogadance sie nie skonczy.

      Usuń
  3. Współczuję.
    Jedno mi się podoba- szybkie i konkretne działanie. To jest bardzo ważne.
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, szybkie zdecydowane dzialanie jest bardzo wazne. Rowniez uwzam to za plus, ale mimo wszytsko chce zagadac z moim ginem bo co dwie opinie to nie jedna i decyzja bedzie podjeta bardziej swiadomnie.

      Usuń
  4. Uuuu brzmi poważnie ale pewnie jest to jakiś pikuś :) Będzie dobrze trzymamy kciuki żeby było szybko i w miarę bezboleśnie :) Ps. Odpoczniesz trochę w szpitalu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kciuki już zaciskam i czekam na wieści co powie Twój gin. Będzie dobrze, wcześnie wszystko wykryte i bardzo szybka reakcja więc zdusicie to wszystko w zarodku :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że cała sytuacja okaże się niegroźna ze szczęśliwym zakończeniem.
    Daj znać co powiedział Ci ginekolog. Czy choroba zwiększy jeszcze bardziej ryzyko przedwczesnego porodu, które i tak już Wam grozi?

    Czekam na wieści.
    Trzymaj się kochana, będzie dobrze, zobaczysz:)
    Mówi Ci to Matka Toto!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jednak nadzieje, ze wszystko przebiegnie szybko I pomyslnie. Trzymam mocno kciuki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieki dziewczyny za slowa otuchy. Jak widac nie jestem jakos specjalnie zalamana (jasne szczesliwa tez nie). Ciesze sie, ze wykryto to cos we wczesnej fazie. Mam nadzieje, ze wytna i bedzie po sprawie (takie jest zalozenie). Generalnie nie powinno to byc ani powazne (gdyz wykryte w takiej fazie) ani skomplikowane, ale wiadomo ze nikt nie lubi dac sie kroic. Napisze w czwartek czego dowiedzilam sie od mojego lekarza. Pozdrawiam i jeszcze raz ogromne dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ewciu, mocno trzymam kciuki. Dobrze, że zorganizowałaś sobie spotkania z lekarzami, popytaj o wszystko.
    Jestem myślami z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  10. To naturalne, że się boisz. Ale nie martw się na zapas. Będzie dobrze :) Pamiętaj: "Dobre myśli-dobry owoc, złe myśli- zły owoc". Myśl pozytywnie :) Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mocno mocno trzyma Kochana kciuki. Nic się nie martw będzie dobrze, a jak nie będziesz miała co zrobić z dzidzią to My mamy blogerki Twoje czytelniczki się nim zajmiemy!

    OdpowiedzUsuń