czwartek, 23 stycznia 2014

TYDZIEN 28 - 30

TYDZIEN 28




TYDZIEN 29

15 maja 2012 - klik

16 maja 2012 - POROD


17 maja 2012

Rano wstaje do toalety i nogi sie pode mna uginaja...omdlenie.
Max po nocce wraca do domu, a przy mnie zostaje Luciana. Po obiedzie zaczynaja sie wizyty. Po poludniu, w koncu ide (wraz z mezem) zobaczyc mojego syneczka...jest taki malenki, ale cudowny. Lekarze mowia, ze stan jest stabilny. Odwiedza mnie rowniez pani z laktarium i przynosi sprzet, aby probowac sciagac mleko – jestem pozytywnie zaskoczona.


18 maja 2012

Dzien spokojny. Ze wzgledow organizacyjnych wizyty na intensywej terapii zostaly zawieszone, wiec nie dane nam zobaczyc nasza kruszynke. Od Marii wiemy, ze stan Stefano jest stabilny.

TYDZIEN 30

19 maja 2012

Moge wrocic do domu – ciezko bylo, lzy i szlochanie...bo jak to tak ja w domu, a moj synek w szpitalu. Po poludniu odwiedziny u Stefka i w koncu udaje nam sie porozmawiac z lekarzem – stan jest stabilny, spadl na wadze wiecej niz sie spodziewano, ale bez alarmu, rozpoczeto terapie farmokologiczna majaca na celu zamkniecie kanalu tetniczego....no i ODDYCHA SAM !! Dzielny chlopak :) Pierwszy kontakt z synkiem – niesmialo, delikatnie glaszcze go po nozce.


20 maja 2012

Jest spokojnie – waga 1050gr


21 maja 2012

waga znow spadla, choc mozna powiedziec, ze jest stabilna i duzo zalezy od tego jak sie wyproznia


22 maja 2012

waga caly czas w granicach 1020 gr; ja niestety jestem przeziebiona i nie moge naszej kruszynki dotykac


23 maja 2012

spotkanie z fizjoterapeutka – rady i spostrzezenia


24 maja 2012

waga stabilna...rozmawiamy z lekarka – Stefano to super chlopiec, swoja przygode zaczac pozytywnie, oddycha sam powietrzem jakim my wszyscy – maseczka pomaga mu sie mniej meczyc i trzymac otwarte drogi oddechowe, wszystkie USG zrobione do tej pory nie wykazaly nieprawidlowosci, tetnica sie zamknela i zawieszono terapie, choc beda ja kontrolowac


25 – 26 maja 2012

Wszystko w normie, skonczylam terapie antybiotykowa i moge zaczac przynosic mleko do laktarium.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz