poniedziałek, 27 stycznia 2014

Tesciowa

Relacje na lini tesciowa - synowa urosly juz do rangi prawdziwego mitu. Ilez to ja sie kiedys nienaczytalam o wloskich mamuskach doroslych synow. Tymbardziej tych wchodzacych w zwiazek z ''obcymi dziewuchami ze wschodu''. Namietnie przegladalam fora internetowe, na ktorych dziewczyny opisywaly swoje relacje z rodzicielkami mezow i ze zdumieniem, ale i z przerazeniem przecieralam oczy. Wlosi to przeciez maminsynki, taka przynajmniej fama poszla w swiat.


Moj maz, na cale szczescie, nie wpisuje sie w ten stereotyp. Choc tesciowa ma zapedy na typowo wloska mame, to M. bardzo skutecznie potrafi ja zablokowac. Nie mam zlego kontaktu z tesciowa, wrecz przeciwnie. Mysle jednak, ze nasze relacje moglyby byc daleke od idealu gdybysmy musialy razem zamieszkac. Tesciowa moja to bowiem osoba specyficzna, ma zachowania, ktore mnie irytuja, innych wrecz nie znosze. Przyznac jednak musze, iz odkad weszlam do zycia mojego meza to Ona niejako troche sie z niego usunela.

Kiedys bylo tak.
M. wyjechal na kilka miesiecy do Hiszpani. Po powrocie, jak tylko udal sie do pracy - mama jego zakradla sie do mieszkania (ma klucze) i wyniosla wszystkie ciuchy do ponownego prania i prasowania, bo ponoc smierdzialy. Byla awantrura i grozby, ze jeszcze jedna taka akcja i klucze jej zabiera.
Na recydywe nie trzeba bylo dlugo czekac. M. pojechal na  weekend na wesele kolegii. Wraca a kosz na brudna bielizne pusty i posciel zmieniona. Awantura byla jeszcze wieksza niz poprzednio i klucze 'zbrodniarce' odebrano!!

Tesciowa moja to rowniez mistrzyni od komplikowania. Jesli chcecie zagmatwac sobie prosta sytuacje dajcie znac a podam Wam do niej numer. Ma wizyte lekarska, pyta czy M. moze ja zawiezc? M. bierze dzien wolny z pracy, po czym dowiaduje sie, iz rodzicielka o ta sama przysluge poprosila takze drugiego syna i swojego brata. Wszystko to w dobrej wierze, aby nie przeszkadzac ;)

Tesciowa agentka. Przygotowuje sie do wylotu do Polski na nasz slub. Jako, ze ma jedynie bagaz podreczny instruujemy ja czego brac nie moze - zero plynow, nozyczek, pilniczkow. Podsumowanie wykladu przez tesciowa: ''No dobra, skoro pilniczka w walizce przewiezc nie moge...to wloze go do...stanika''!! Juz z M. widzielismy naglowki z pierwszych stron wloskich gazet :D


Tesciowa robi zakupy. To chyba cos czego moj maz boi sie najbardziej. Generalnie to tesciowa nie podejmuje sama decyzji...z wszystkim dzwoni do nas. Od miesiecy stresowala nas, ze chce zmienic kuchenke, bo ta ktora ma posiada piekarnik gazowy, a ona nie umie z niego korzystac...nie wie co i jak, niewygodny i wogole beee. Przegladamy gazetki promocyjne - pokazujemy to i owo...historia ta trwa kilka miesiecy, bo w sumie to ''nie spieszy mi sie'' i tu nagle ''bomba'' - tesciowa kupila kuchenke sama!! Dzien pozniej M. poszedl na inspekcje. Po powrocie do domu nie wiedzial czy smiac sie czy plakac. Dobrze myslicie - tesciowa kupila nowa kuchenke z piekarnikiem gazowym :D

Tesciowa i komunikacja miejska sie nie lubia. Tesciowa sama do autobusu nie wsiadzie. Dlaczego? Ponoc boi sie, ze sie zgubi...pomyli autobus, nie bedzie wiedziala gdzie wysiasc, moze boi sie nacisnac dzwonek (W Perugii wszystkie przystanki sa na zadanie) czy bilet skasowac??? Skad to wynika - moze stad, iz cale zycie byla ona zalezna od kogos tzn. od swojego meza i cale jej zycie to byl ich sklep po drugiej stronie ulicy.

''Tesciowa, rece ktore prasuja.'' - Tesciowa ma dwa fisie. Pierwszy to wlosy. Drugi prasowanie. Odziez przez nia wyprasowana wygladaja jak nowa. Koszule i posciel sa tak idealnie gladkie, ze wygladaja jakby dopiero co je wyciagnieto z pudelka. Pokusilabym sie o stwierdzenie, ze wygladaja nawet lepiej niz nowki. Problem w tym, ze tesciowe wyparsuje i te, ktorych z zalozenia producenta sie nie prasuje. Smiejemy sie z M., ze Ona do prasowanie niekiedy nie potrzebuje nawet zelazka - potrafi tak rekoma wygladzic i zlozyc recznik, iz na usta cisnie ci sie: ''nie nie ten to nie moj''.

Tesciowa - pomocna dlon!! Mieszkam daleko od rodzinnego domu, wiec w ciazy nie moglam liczyc na pomoc wlasnej mamy ani nikogo innego z rodziny. Wiele razy wspominalam, iz mialam dosc paskudna ciaze i czesto nie bylam w stanie zwlec sie lozka do toalety, nie mowiac juz o praniu, sprzataniu a tymbardziej gotowaniu obiadu. Mama mojego meza bardzo mi/nam w tym okresie pomogla. Prawie codziennie chodzilam do tesciow na obiad, a gdy nie bylam w stanie to obiad ''przychodzil'' do mnie. Za to i jeszcze kilka innych rzeczy bede jej zawsze dozgonnie wdzieczna. Niestety minusem tej sytuacji jest to, iz maxowa mama to typ osoby, ktorej dasz palec a chcialaby cala reke.


Jedna sytuacja wywolala u mnie niemale zgorszenie. Bylam w ciazy ze Stefkiem, bratannica meza pyta babcie czy teraz jak urodzi sie drugie wnuczatko to bedzie ja nadal kochac czy tylko to nowe? Myslalam, ze kazdy odpowiedzialby, ze jasne, ze bede kochac Was oboje na rowni. Nie moja tesciowa!! W obawie, ze wnuczka (lat 8) bedzie zazdrosna odpowiedziala, ze bedzie ja zawsze kochac bardziej, bo ona przeciez byla pierwsza i poza tym jest dziewczynka, a ten drugi to chlopiec.  A skad to wiem? Bo tesciowa sama nam niedawno o tym powiedziala, a powiedziala, bo nie widziala w tym nic zlego. Nie tylko ja, ale rowniez Massi byl tym nieco zgorszony i staral sie ja uswiadomic, ze tak mowic nie powinna. Wiemy doskonale, ze ona kocha oba wnuki tak samo, uwielbia Stefka - cieszy sie jak ja odwiedzamy, martwi sie o niego gdy jest chory itp... Powyzsza wypowiedz wynikala jedynie z troski o zazdrosc. Agnese (bratannica meza, a stefkowa kuzynka) to madra dziewczynka i doskonale rozumie co i jak funkcjonuje na tym swiecie.

O tesciowej moglabym pisac jeszcze dlugo, ale mysle, ze tyle wystarczy by z grubsza Wam Ja przedstawic :)

15 komentarzy:

  1. Ciekawa osoba z Twojej teściowej. Najważniejsze, że się lubicie i kotów nie drzecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak uwazam, choc czasami jak wykreci jakis numer to cala sie w srodku gotuje.

      Usuń
  2. Z teściowymi to faktycznie bywa różnie, ale fajnie jak się nie mieszka z rodzicami bo wtedy dobre relacje mogłyby zamienić się w piekło ;)
    Ja ze swoją też się lubię, chyba nawet bardziej niż kiedyś..ale zamieszkać razem..nie?! Nawet ze swoją Mamą na stałe bym nie chciała.. wiadomo, że Mama wie lepiej, chce po swojemu.. byłyby sprzeczki.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha miło spędziłam czas z tym wpisem! Rzeczywiście specyficzna osobistość :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym chętnie Twoją teściową do prasowania wynajęła. U mnie zawsze takie góry prasowania,że nawet Twojej teściowej by fiś minął ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, ze odkad urodzil sie Steff to prasuje bardzo malo i tesciowa do tego zajecia wynajmuje. Poczatkowo sie przed tym bronilam, ale w koncu sie poddalam. Jak wyprasuje posciel to zal sie w niej potem polozyc :)

      Usuń
    2. p.s. Alu, nie wiem czy by jej przeszlo bo Tesciowa pracuje rowniez majtasy i skarpety :P

      Usuń
    3. Z tym prasowaniem majtasów to tak jak moja mama. Skarpetek jednak nikt mi znany nie prasuje. Ja nawet ręczników i pościeli nie prasuje bo mi się nie chce, a przecież i tak zaraz się pogniecie ;) Dlatego używam głównie pościel z kory. Ale do prasowania gór koszul mojego męża i innych ubrań naszych różnej maści to taka prasofilka byłaby jak znalazł :)

      Usuń
  5. Dobrze, że potrafisz się przyznać, że jesteś teściowej wdzięczna za pomoc w trudnym dla Ciebie okresie. Znam takie przypadki gdzie teściowa praktycznie sama zajmowała się dzieckiem przez bardzo długi okres czasu (od niemowlęcia aż do momentu pójścia dziecka do szkoły), a synowa potrafiła mówić w jej obecności jak to miała ciężko z wychowaniem dziecka i musiała sobie radzić sama- wyraz twarzy tej kobiety mówił wszystko. Kto nie widział na własne oczy jak było naprawdę, to wierzył słowom synowej, a kto znał całą sytuację od początku był zniesmaczony. Ja znałam całą sytuację i było mi szkoda tej kobiety, która poświęcała każdą wolną chwilę, żeby jej synowa miała łatwiej, która zamiast podziękować, to wygadywała na prawo i lewo jak to ciężko miała. Ja jestem wdzięczna swojej mamie za każdą pomoc, za każdym razem jej dziękuję i jak ktoś pyta czy sama dałam radę, to nie wstydzę się powiedzieć, że mama mi pomagała, bo po naszym wyjściu ze szpitala sporo dla Nas zrobiła. Teraz też zawsze oferuje swoją pomoc, chociaż jak to dziadkowie mówią: dla nich to czysta przyjemność posiedzieć troszkę przy wnusi :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jak wspomnialam tesciowa ma pewne zachowania, ktore mnie denerwuja, czasami nawet bardzo. Nie umniejsza to jednak faktu, iz gdy bylam w potrzebie to bardzo nam pomogla. Po urodzeniu Stefka pomoc ta jest troche inna niz u Was,ale gdy np. ja lub Steffi jestesmy chorzy to bez problemu moge Ja poprosic aby przy okazji robienia zakupow dla siebie zrobila i dla mnie. Pomijam fakt, ze zawsze kupi nie to o co prosilismy, ale to juz tylko sczegol i nie bede sie czepiac :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakrecona Tesciowa... twoja I tak tragiczna jeszcze nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  8. hihihi witaj w klubie;)
    usmialam sie czytajac wpis:) Dobra jest!
    Pewnie jakby dzisiaj klucze miala to by caly dom pod Wasza nieobecnosc przemeblowala bo przeciez 'tak wygodniej' ;)

    Nie zauważyłaś przypadkiem w szafie wyprasowanych ubran? ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Uśmiałam się z teściowej :) Niezły egzemplarz Ci się trafił :) Najważniejsze, że umiecie żyć w zgodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. :DDD
    I ja się uśmiałam:) Cóż dodać?
    Wyjątkowa Kobietka:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehe ale się uśmiałam z tym pilniczkiem, no kochana masz baaardzo pomysłową teściową i z opisu wcale nie jest tata zła :)

    OdpowiedzUsuń