niedziela, 12 stycznia 2014

NFZ vs SSN

Dlugo, rzeklabym nawet iz bardzo dlugo zbieralam sie do tego posta. Nie wiedzialam od czego by tu zaczac. W sumie to nadal nie wiem. Jak dziala Narodowy Fundusz Zdrowia to chyba kazdy z nas wie, jak dziala jego wloski odpowiednik Servizio Sanitario Nazionale wie juz pewnie znaczniej mniej osob. Od siebie powiem, iz oba maja swoje plusy i minusy. Nie naleze do osob co to wyjechaly z kraju i teraz na emigracji jest wszystko pieknie, a wszystko co polskie to bleee. Cos czego od dawna nie moglam zrozumiec w naszej pieknej Ojczyznie to system sluzby zdrowia.

Roznic miedzy polskim a wloskim modelem jest wiele. Wszystkich zapewne nie uda mi sie wylapac. Ktory system lepszy odpowiedzcie sobie sami?!

1. KTO korzysta z darmowej sluzby zdrowia?

  • Wlochy - wszyscy obywatele wloscy. Immigranci pracujacy i posiadajacy zameldowanie. Dla immigrantow nie posiadajacych zameldowania sa osobne ambulatoria.
  • Polska - oplacajacy skladki.

2. Ile kosztuje darmowa sluzba zdrowia?

  • Wlochy - sluzba zdrowia nie jest w 100% bezplatna. Bezplatny jest lekarz rodzinny, szpital i zabiegi ratujace zycie. Za reszte placi sie ''ticket'' - ktory w czesci pokrywa koszt badan i wizyt specjalistycznych...gornym limitem jest 40 euro. Obecnie, jako, ze przyszlo nam zyc w dobie kryzysu, rezerwujac badania deklaruje sie przedzial dochodow na czlonka rodziny - w pierwszym nic sie nie doplaca. Kiedys rozpetala sie polemika, ze Ci co maja wiecej musza doplacac...od siebie powiem, ze ja to bym chetnie doplacala gdybym wskoczyla do wyzszego przedzialu. Istnieja kategorie osob calkowicie zwolnionych z oplat np. bezrobotni po spelnieniu pewnych warunkow, osoby starsze, z niskimi dochodami. Specjalna 100% ulge maja dzieci do 3 roku zycia, ktore co najmniej 24h byly hospitalizowane na instensywnej terapii. Ponadto niektore kwestie moga regulowac poszczegolne regiony i tak nasz poki co daje calkowicie bezplatna opieke dzieciom do 6 roku zycia.
  • Polska - niby bezplatnie. 
3. Leki refundowane

  •  Polska - jak wszyscy wiemy istnieja leki refundowane, ponoc rowniez i takie w 100% - ja sama ani nikt z mojej rodziny chyba jeszcze nigdy nic za darmo z NFZ  nie dostalismy
  • Wlochy - bezplatne sa leki uwazane na niezbedne, ratujace zycie, zapewniajace niezbedne leczenie. To zwykle leki klasy A, wypisywane na recepcie jednorazowego uzytku - bezplatny jest zwykle najtanszy na rynku lek z dana substancja czynna...jesli chcesz drozszy placisz roznice.  I tak za darmo dostaje np. antybiotyk - Augumentin, kwas foliowy, leki na zgage, leki na refluks, leki antyhistaminowe.... 
Leki odplatne, po spelnieniu pewnych warunkow, mozna sobie odliczyc od podatku - 20% z tego co wydales powyzej progu 120 euro. Wliczane w ta sa rowniez badania specjalistyczne, np. USG w ciazy i nie tylko, dermatolog, dentysta itp.

4. Kolejka i dostepnosc do badan

  • Wlochy - kolejki sa, niestety czasami i dosc dlugie...wiele zalezy od miasta. U nas np. na kardiologa dzieciecego czeka sie ok. 7 miesiecy, podobnie jak i na foniatre. Badania krwi czy moczu robi sie niemal z dnia na dzien, kolposkopia ok. miesiac. Lekarza na kolanach JEDNAK prosic nie musze o skierowane...dostaje praktycznie na wszystko.
  • Polska - juz od dawna nie korzystam, wiec nie wiem czy w tej kwesti cos sie zmienilo na lepsze. Jakis czas temu rozmawiam z siostra, ktora opowiada, ze moja chrzesniaczka czesto skarzy sie na bole brzucha i szukaja przyczyny. Moze ja za bardzo przesiaklam calym tym srodkowiskiem lekarskim i napotkalam na swojej drodze wiele dzieci z problemami, wiec jakos naturalne mi wyszlo pytanie czy robili badania genetyczne albo metabolizmu - w odpowiedzi uslyszalam'' o czym Ty do mnie mowisz, my w Polsce zyjemy''. Jakies badania sa i nawet pediatra przepisala na pasozyta, ale sama podsumowala, ze to badanie to i tak bez sensu bo to tylko jeden z wielu a reszte trzeba prywatnie.
5. PILNE

Jak juz powyzej wspomnialam czasami czas oczekiwania na badanie jest dosc dlugi. Jednak  istnieje tu kilka trybow skierowan i w ten sposob w razie naglej potrzeby mozna znacznie skrocic czas oczekiwania. Sa skierowania zwykle...w trybie pilnym 30 dni i w trybie URGENT - 72h. Niestety raz mialam ''przyjemnosc'' korzystac z tego ostatniego - w czwartek wyniki cytologi, w piatek skierowanie od lekarza rodzinnego, we wtorek biopsja. Wtedy tempo to byla dla mnie zastraszajace, ale tak to chyba powinno dzialac!!
Powiem wiecej. Badania na szczescie nie wykazaly nic niepokojacego, wiec myslalam, ze to koniec przygody...tymczasem zaskok...wczesniejsza cytologia cos jednak wylapala, wiec dla pewnosci powtarzamy badania za kilka miesiecy. Trzeba miec to na oku...tak latwo sie od nich teraz nie uwolnie. Profilaktyce mowie tak!!

6. Szpital i wczesniaki

Zaznaczam, iz nie wiem jak to wyglada w Polsce i podkreslam rowniez, iz kazdy szpital jest inny. W powyzszym temacie, z naszego szpitala mam same pozytywne wrazenia. Mamy to szczescie miec w miescie dobry szpital (Wysoko w rankigu. Sa niestety dwa/trzy oddzialy gdzie nie chcialbym sie tu leczyc - ortopedia i ta nieszczesna okulistyka), no i UTIN jeden z najlepszych we Wloszech.
Szpiatal stosunkowo nowy. Ogromny, kiedys sie w nim gubilam, choc na kazdym rogu jest punkt informacyjny :) Teraz ide na oslep.
Nie popadam slepo w zachwyt. Zdaje sobie sprawe, ze sa  lepsze szpitale, rowniez  i w Polsce. Tylko ja sie na takowe jeszcze nie natknelam. Znam nasz maly tczewski szpital i jego problemy, co to wchodzisz z jedna choroba a wychodzisz z jakas bakteria. Zatloczone sale, gdzie lezy po 5 osob i w sumie to nie ma czym oddychac. Tata moj lezal w szpitalu na drugim pietrze, wyslano go ze skierowaniem na parter - nie wnikam juz ze sam musial isc, ale jak zszedl okazalo sie, ze skierowanie jest nie takie jakie byc powinno. W glowie mi sie to nie miesci, jesli w obrebie jednej placowki nie potrafia sie miedzy soba dogadac to co dopiero gdy maja dogadac sie pomiedzy innymi jednostkami.

W PG sale sa dwuosobowe, kazde stanowisko ma wszelkie bajery, ktore miec powinno i dzwonek przy kazdym lozku. Lazienka z prysznicem w pokoju. Telewizor. Zawsze, praktycznie 24h na dobe, moze przy Tobie byc jedna osoba do opieki, towarzystwa, pomocy czy tez tak po prostu by dodac otuchy. Osoba dana wyjsc musi jedynie na godzinke podczas porannego obchodu. Mi to naprawde wiele pomoglo, ze ktos ciagle kolo mnie siedzial, bo pozwalao mi sie zrelaksowac, nie myslec i nie zamartwiac. Na oddzial ginekologiczno-polozniczy ze statusem ciazy zagrozonej klada od 2,5 cm szyjki.
Na marginesie, w ciazy do ginekologa chodzilam prywatnie, ale wszystkie badania robilam na fundusz. Gin zlecal badania, a lekarz rodzinny mi je przepisywal.

Ginekologia u nas jest na tym samym pietrze co porodowka. Porodowka ma wewnetrzny korytarz z Intensywna Terapia Neonatologiczna i dalej z oddzialem noworodkowym. Jak sie rodzil Stefek to wszystko dzialo sie bardzo szybko, caly czas pod telefonem z Intenswyna...gdy wjechalam na porodowke to pierwsza rzecza jaka zrobiono bylo poinformowanie UTIN aby przygotowac inkubator, gdy zaczelam przec wezwano neonatologow i nie zdarzylam nawet jeszcze lozyska urodzic a ON lezal juz na Intensywnej.
Opieka cudowna i szczerze wierze, ze podobnie to wyglada i w Polsce, choc w aspekcie opieki nad tymi najmniejszymi z najmniejszych.  Wspolpraca personel - rodzice marzenie, nawet po wypisie do domu moglismy do  nich dzwonic 24h na dobe. Od pierwszych minut zycia wczesniaki obserwowane sa przez neuropsychiatre dziecieca i fizjoterapeutke...po wyjsciu ze szpitala przydzielane sa pod ich darmowa opieke w centrum (do grudnia chodzilismy 2 razy w tygodniu na obserwacje). O nic nie prosilismy, co nam bylo pisane, co nam sie prawnie nalezalo w aspekcie zdrowia to dostalismy - np. Synagis. Po prostu ktoregos dnia zadzwoniono do nas, zeby za tydzien przywiezc syna na podanie przeciwcial i wtedy nam wszystko dokladnie wytlumacza. I te wszystkie kontrole...gdy w szpitalu bywalismy 3-4 razy na tydzien...a bo to mozg, serce, nerki, biodra, okulista, sluch, pobieranie krwi, watroba, pecherz, markery  na zoltaczke i HIV...i tak w kolo. Jakze  to bylo uciazliwe, ale wnoszace jednak wiele spokoju w rodzicielskie serca. Ja naprawde nie musialam o  nic walczyc, nigdzie chodzic, prosic, starac sie...wszystko mnielismy podane jak na dloni. Bylam zszokowana, ale tak wlasnie byc powinno i to nie tylko jesli chodzi o wczesniaki.

7. POROD


  • w Polsce nie rodzilam. 
  • Wlochy - u nas w szpitalu sa wszelkie szmery bajery, porod w wodzie itp, ale rzecz jasna nie kazda placowka czyms takim dysponuje. Na pewno za darmo sa rozne rodzaje darmowego znieczulenia. Porod odbywa sie na sali jednoosobowej, ktora pozniej sluzy rowniez jako sala poporodowa (Moj porod byl dosc delikatny, z tego wzgledu postanowiono, ze bede rodzic na sali operacyjnej). Po porodzie jest skin to skin i dzieciatko od poczatku jest z Toba, gdyz w Perugi jest system rooming in. Pielegniarki, ze zlobka maja jednak dzieciaczki pod stala opieka. Dodatkowo mama przy lozku ma telefon i w razie potrzeby o kazdej porze dnia i nocy moze zadzwonic do ''zlobka'' po rade lub pomoc. Przed wypisem do domu kazdy noworodek robiony ma screening na choroby endokrynologiczne i mataboliczne oraz glikemie,w celu wczesnego wykrywania chorob. Przed wyjsciem do domu robione jest rowniez USG bioder, tradycyjne badanie sluchu i red reflex oczu.


Wiem jednak, ze nie wszedzie tak jest. Nie chcialabym sie leczyc na poludniu, bo wiele zlego mowi sie na ten temat. Zdecydowanie za duzo wpadek.
Wielbie nasz konkretny szpiatal i jego personel bo to przez ich rece Bog dal mojemy dziecku szanse na zycie. To oni byli dla niego matka i ojcem, babka i dziadkiem, siostra, bratem, ciotka i wujkiem przez pierwsze dlugie dwa miesiace jego zycia. To jednak aspekt na osobna notke - lekarza/personelu z powolaniem.

Zapewne wiele mozna by bylo jeszcze poprawic...bo idelnie nie jest. Chocby te kolejki na niektore badania. Wiele osob narzeka, ale wtedy proponuje im isc sie leczyc w Polsce, za darmo!!

A jakie sa Wasze doswiadczenia ze sluzba zdrowia? Pozytywne czy raczej negatywne?

14 komentarzy:

  1. Nie lubię korzystać z NFZ, mimo że opłacamy składki nie jesteśmy traktowani tak jak powinniśmy. Staram się osobiście unikać, chyba że nie ma innej możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niestety z NFZ mam same przykre wspomnienia. Poszlam do gina z plamieniami a ten mi powiedzial, ze to ze stresu. Dzien pozniej poszlam prywatnie i wyszlo, ze mam infekcje.

      Usuń
  2. Ja generalnie z NFZ do tej chwili co udało mi się zdziałać jestem zadowolona, choć pewnie mogło by to lepiej działać, przede wszystkim kolejki do specjalistów. Czytając Ciebie widzę, że Służba Zdrowia kuleje wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kolejki sa czasami przerazajace. Tutaj jesli jest cos naglego pilnego to dostajesz na skierowaniu kod ''U'' i nie czekasz w kolejce a w ciagu 72h masz badanie.

      Usuń
  3. Oj u Nas tez kuleje I to ostro. Sluzba zdrowia jest platna dla wszystkich. Niektorzy moga ubiegac sie o Medical Card jesli ma male dochody lub duza rodzine do utrzymania, ale ogolnie jest balagan na maxa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm, tak jak napisalam idelanie nie jest, ale nie wydaje mi sie zeby tutejsza suzba zdrowia jakos bardzo kulala. Zadluzona jest jak wszedzie, ale oferuje mi znacznie wiecej niz polska. I co wazne jest dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie spodobało się to co napisałaś odnośnie lekarstw, bo ja np. wydaje kupę kasy jak dziewczynki są chore.
    Wszędzie są plusy i minusy, zresztą tak jak sama o tym mówisz, mnie też osobiście wkurza ta ogromna kolejka do specjalistów. U nas w Sączu na kardiologa trzeba czekać nawet do 2 lat to samo na okulistę.
    Ale cóż zawsze mogło by być gorzej

    OdpowiedzUsuń
  6. Polska służba zdrowia...mam mieszane uczucia, ale wiem, ze co do opieki neonatologicznej nad Emilką, nir mogę mieć zadnych zarzutów.Klinika była wspaniała. Niestety kolejki do specjalistów ogromne. Moja - prawie 94 letniej - Cioci, kazano czekać na zabieg zoperowania katarakty trzy lata. Czeka juz rok, a paradoks tkwi w tym, ze pełna życia Ciocia, skomentowała to tak: "a dobra, poczekam, bo może ktoś z kolejki umrze i ja wskoczę na jego miejsce". Powiedziano Jej, że jak coś sie zwolni to zadzwonią. To samo dotyczy lekarstw...szczególnie specjalistycznych- strasznie drogie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Smutne jest jednak to, ze niekiedy na osobach starszych stawia sie ''krzyzyk''.

      Usuń
  7. Hm... Idę do przychodni i wychodzę z niczym, co najwyżej z etykietką na czole "matka wariatka", idę prywatnie, płacę za lekarza który ogląda mi dziecko od A do Z i nawet jeśli sprawa jest błaha wspiera choćby radą i rozmową jeśli nie lekami, a nie puka się w czoło. Jestem czasem wściekła że muszę u lekarzy walczyć dla dziecka o coś co mu się prawnie należy i za co jakby nie patrzeć płacę. Póki mam środki i zawodzi mnie NFZ posiłkuję się dobrymi specjalistami w prywatnych placówkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Placisz cale zycie skladki a jak dochodzi co do czego to i tak musisz prywatnie leciec...ehhh

      Usuń
  8. Ps. Wczoraj w wiadomościach usłyszałam wypowiedź jednej Pani poseł że służba zdrowia ma problemy już od wielu lat, oni robią co mogą ale nie maja środków. No sorry ale jak można nie mieć środków na NFZ jak większość obywateli opłaca co miesiąc składki. No to gdzie ta kasa? Wyparowała? :/ Żenada...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam wiele do czynienia z naszą służbą zdrowia. Wiadomo do wielu rzeczy można się przyczepić. Jednak mój dziadek się leczył w naszym miejskim szpitalu (miasteczko 80 000 mieszkańców) i nie mogę powiedzieć złego słowa, wszystko od sprzętu po opiekę na 100%. Natomiast w mieście obok rodziłam i także nie mam żadnych uwag, co prawda ja cc, ale wiem, że naturalnie również są szmery bajery. Dlatego nie powinnam narzekać. Teraz z L. będziemy mieć więcej do czynienia z naszym NFZ to zobaczymy, choć oby jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ze sluzba zdrowia i lekarzami ogolnie, chocby niewiadomo jak wspaniali byli, zawsze najlepiej miec jak najmniej do czynienia czego i Wam zycze.
    p.s.Moje odczucia co do NFZ sa mieszane np. siostrzenica (wowczas 2 lata) zlapala rotawirus - meczyla sie biedulka, nie jadla, leki nie pomagaly...rodzice zawiezli ja do szpitala a tam 'mila' pani stwierdzila, ze czego oni chca dziecko nie jest jeszcze odwodnione!! 24h pozniej mala widziala przed oczami czarne plamy - jedna z oznak odwodnienia i tym razem inna pani przyjela ja na oddzial. Czy nie lepiej i taniej zapobiec odwodnieniu malego dziecka niz je potem leczyc?!

    OdpowiedzUsuń