czwartek, 2 stycznia 2014

Nasze radosci i smutki 2013 roku

STYCZEN

Nowy Rok witalismy w domku, na spokojnie...kolacja przy swiecach w trojke :) Toast o polnocy i lulu. Poczatek stycznia to trzecia dawka synagisu. Kontynuujemy fizjoterapie, dwa razy w tygodniu. Poza tym Steffi odkryl, ze ma nozki i jak tylko moze pcha swoje stopy do buzi. Koniec miesiaca to dobre wiesci - pecherz i nerki pierworodnego czyste. Zniknely wszystkie kamyczki i proteus mirabilis, po ponad miesiecznej walce, w koncu sie poddal. Komisja lekarska przyznaje Stefkowi handicap na rok.




LUTY

Poczatek miesiaca przynosi nam pierwszy zabek, a raczej dwa pierwsze bo wykluly sie razem. Tradycyjny synagis i fizjotereapia. Druga komisja lekarska, z uwagii na dysplazje oskrzelowo-plucna, uznaje Stefanskiego inwalida cywilnym do 2016 roku.
W lutym spadl nawet snieg tzn. spadl to moze za wiele powiedziane. Bardziej pasowalyby tu slowa snieg popadal z niecale 30 minut a po kolejnych 30 nie bylo juz po nim sladu :(  Luty to rowniez wizyty: okulistyczna i neonatologiczna i kolejne, nawet juz nie wiem ktore, pobieranie krwi...to takze odstawienie ogromnej wiekszosci lekow!! Luty to niestety rowniez przeziebienie - zapchany nochal i kaszel pierworodnego - to nieprzespane noce rodzicow, gdy dziecie cierpi. Nie wiem, czy dzieki synagisowi, ale na szczescie na strachu sie skonczylo.

MARZEC

Zaczynamy tradycyjnym podaniem przeciwcial, ostatnim w minionym roku. Kolejna juz wizyta okulistyczna, tym razem obserwujemy nie tylko dno oka, ale rowniez potencjalnego zeza. Badanie niestety potwierdza nasze przypuszczenia, ponadto jest i astygnatyzm i +2.
W miesiacu tym urodzil sie Ale - syn kuzyna M.
Niestety nie obylo sie i bez dramatycznych chwil, kiedy to serce myslalam, ze mi z piersi wyskoczy a nogi ugiely sie i odmowily posluszenstwa - do budynku, w ktorym pracuje M. wszedl uzbrojony mezczyzna i zastrzelil dwie kolezanki meza z pietra nizej.
Postanowione, zaklepane i opacone sa juz nasze toskanskie wakacje nad Morzem Tyrenskim.

KWIECIEN

Dziewiecdziesiate urodziny mojej ukochanej babuni i szczescdziesiate urodziny taty. Z nowosci to Stefkowy nos  zaczynaja zdobic okularki.  W polowie miesiaca slupki rteci przekraczaja 30 stopni - jak dodac to tego zmasowany atak na gorne dziasla syna plus szczepienie wyjdzie z tego nic innego jak goraczka i przeziebienie. Kwiecien to dla mojej rodziny miesiac dosc dramatyczny - pelen wzruszen, bolu i lez. Stan babci znaczaco sie pogarsza, sa lepsze chwile, gdy wraca nadzieja, ze moze bedzie 'dobrze'...ale zaraz potem przychodza gorsze dni. To miesiac modliwy, proszenia babuni aby poczekala na nas i prosb do Boga, aby pozwolil nam sie jeszcze spotkac. Jakby zmartwien bylo malo zachorowal i tata - skierowanie na biopsje nerki.



MAJ

Maj zaczynamy remontowo - po niezliczonej liczbie bitw z plesnia, non stop wychodzaca  nam z wszystkich zakamarkow naszego mieszkania, wytaczamy jej prawdziwa wojne. Dezynfekcja murow i malowanie.  16 maja 2013 - nasz korygowany dziewieciomiesieczny synek obchodzi pierwsze urodziny. Kilka dni pozniej wyruszamy w nasza pierwsza wspolna podroz jako trzyosobowa rodzina - kierunek Polska. Steffi dzielnie znosi podroz. Niestety na miejscu sytuacja nie jest za ciekawa - wszyscy zgodnie twierdza, ze babcia czeka juz tylko na mnie. Tak, Pan pozwolil nam sie spotkac, zobaczyc, wziac za reke - dzien pozniej babunia odeszla do dziadka, Bog zabral ja do siebie...na zawsze jednak pozostanie w moim sercu i nawet teraz piszac to lzy ciekna mi po policzkach.  W maju stala sie rowniez jedna niesamowita rzecz - to bylo cos jakby znak z gory. W dzien pogrzebu, nad ranem, siostrze mojej odchodza wody. My wszyscy ruszamy na cmentarz, ona z mezem na porodowke. Msza zalobna zaczyna sie z malym poslizgiem i gdy o 11:40 dzwony w kaplicy cmentarnej oglaszaja jej poczatek...oglaszaja rowniez poczatek nowego zycia, gdyz dokladnie o 11:40, na porodowce przez plot graniczacej z cmentarzem, na swiecie pojawia sie moj siostrzeniec Kostek!! Poza tym, moja mala chrzesnica Tolinka, juz wcale nie jest taka mala - 6 lat, kiedy to minelo?! Zapomnialabym o osiagnieciach pierworodnego - w koncu przestal ciagnac nogi po podlodze, uniosl pupe i zaczal raczkowanie...oraz stawanie.

16/05/2013

W oczekiwaniu na pierwszy lot

Dziadek dal i na pianinie pograc :)



CZERWIEC

Nasza druga podroz. Wymarzone wakacje. Pierwsze wakacje od podrozy poslubnej. Tydzien nad morzem mija stanowczo za szybko. Po prawie 4 tygodniach szlajania sie po Europie czas wrocic do wizyt kontrolnych syna. Lewe oko sie rozleniwilo, wiec do okularow dochodzi i opaska na oko. W pecherzu syna chyba znow cos siedzi - niezliczone ilosci badan moczu. Zgodnie z protokolem badamy watrobe -  ma sie dobrze. Ze wzgledu na przebyta w przeszlosci transfuzje robimy markery na HIV i zoltaczke typu B i C - negatywne, Uffff!! Moj tata przechodzi w koncu biopsje nerki.
Po prawie 21 miesiacach wracaja comiesieczne czerwone dni.


LIPIEC

Biopsja nerki taty daje wynik negatywny. Udalo sie wykluczyc to najgorsze i w koncu moze zaczac leczenie, a nie zaleczanie jak do tej pory.
A u nas goraco, intensywnie sie basenujemy na dzialce u stefkowego chrzestnego. W wolnym czasie urzadzamy sobie maly wypad za miasto do Gubbio i Acquaparku. Poza tym Umbria Jazz i pierwszy rodzinny spacer w centrum.




SIERPIEN

Zaczal sie od lez strachu, gdyz cytologia wyszla niezadowalajaco. Na tyle alarmujace, ze dostalam skierowanie w trybie pilnym (w ciagu 72h szpital musi badanie wykonac) do gabinetu kolposkopii na biposje. W pakecie dostaje i histeroskopie. Tydzien pozniej w jeden dzien starzeje sie o caly rok - 31 wiosen na karku. Z koncem miesiaca tych wiosen przybywa i M, no i naszemu malzenstwu rowniez - 2 rocznica. Poza tym Steffi to juz roczniak pelna geba, z ktorej strony by nie patrzec. Osmy miesiac roku to rowniez urodziny mojej mamy i siostrzenicy.


WRZESIEN

Stefko zaczyna fizjoterapie grupowa. Poczatki sa tragiczne - dwa razy w tygodniu potok lez wylewa sie z oczu pierworodnego.Wrzesien to pierwsze kroki naszego syneczka - poczatkowo ostrozne, niesmiale - po kilku dniach zaczyna krazyc wlasnymi sciezkami. Nie moglo zapragnac i kontroli syna - okulista i zmiana szkiel. Poza tym laryngolog i ponowne badanie sluchu.
Wyniki mojej biopsji sa negatywne, wiec chwilowo kamien z serca.
 Wesele kuzna M.  Niestety konczy sie i sezon festynow, ktory tak lubimy.

PAZDZIERNIK

Mama zbiera sie w sobie i podejmuje decyzje, ze to czas najwyzszy aby zrobic prawo jazdy. Jeszcze w tym samym miesiacu rozpoczynam kurs. Jako, ze pogoda dopisuje to nadal czesto chodzimy na dlugie spacery, ktore obowiazkowo koncza sie graniem w pilke na osiedlowym placu. Miesiac koncza chrzciny Alessandro.



LISTOPAD

Lunapark!! Moje proby alergologiczne - RAST i PATCH test, z ktorych wychodzi niewielkie uczulenie na Dichromian potasu i Cobalt. Steffi coraz chetniej  uczeszcza na fizjoterapie.

GRUDZIEN

 Ostatni miesiac roku zaczynamy kontrola stefkowego serduszka - USG dostrcza nam dobrych wiesci, choc nie idealnych.  Niestety koncza sie spotkania grupowe...a stety Steffi zostaje uznany za zdrowego chlopca, jest na etapie rozwoju rownym swoim rowiesnikom (pod wzgledem wieku korygowanego).  Okulista raz jeszcze - nie przynosi nic nowego. Dzielnie sie bronilismy, ale przeziebienie dorwalo i nas - najpierw syna, nastepnie mame...inhalator poszedl w ruch!!
Swieta, swieta i po swietach...kolejne juz za rok :)


10 komentarzy:

  1. Intensywny mieliście rok. A zbieżność pogrzebu z narodzinami dzieciątka... niesamowite. Steffi to już taaki duży chłopiec i jak się zmienił :) Teraz znów wszystko od początku :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wy jeszcze w dwupaku? Jak samopoczucie?

      Usuń
    2. Jeszcze tak, ale mam nadzieje, że nasze godziny w dwupaku są już policzone ;)

      Usuń
  2. Dokładnie ta zbieżność kiedy jedno życie odchodzi, a w jego miejsce przychodzi nowe życie niesamowite. Rok mieliście widać udany i wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drugie zdjęcie jest urocze :) Mamusia zapatrzona w synka i na odwrót :) Cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeszły mnie ciarki po przeczytaniu 'miesiąca maj'...
    Zdjęcia cudne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo duzo sie dzialo w tym roku... pamietam post o babci, pamietam o twoim brzydkim wyniku cytologii.... Oby 2014 byl znacznie latwiejszym rokiem dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne podsumowanie roku, chociaż chyba nie było Wam łatwo. Wszystkiego dobrego dla Was, a Steffi jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale super to wszystko streściłaś, czytając ten tekst teraz przypomniałam sobie o tych wszystkich twoich postach z poprzednich miesięcy.
    A Sfefiii jest tak słodki, normalnie do schrupania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne podsumowanie, Ewciu, Dopiero teraz nadrabiam zaległości, i ten wpis mi umknął.
    Stefek cudny!!!
    Wszystkiego dobrego dla Was! Niech 2014 przynosi same radości, zero smutków!

    OdpowiedzUsuń