czwartek, 9 stycznia 2014

Lece do Ciebie ukochana Ty moja

A raczej lecimy...do Polski. Hip hip...hurrra :)  Co prawda nie dzis i nie jutro, jeszcze troche trzeba poczekac, ale bilety sa juz zarezerwowane i oplacone. Czekamy jedynie na potwierdzenie aby w kwietniu moc sie pakowac i ruszac w trase. Ciesze sie nieslychanie, choc podroz samolotem zawsze mnie stresuje a podroz z dzieckiem tym bardziej. Rok temu synus byl mniejszy a dalismy rade to i w tym roku damy...choc rok temu to Steffi jeszcze nie chodzil, wiec aby sie przemieszczac zdany byl na laske ktoregos z rodzicow. Teraz syn nasz porusza sie z predkoscia swiatla. Juz w mojej chorej glowie mam wizje gonienia za pierworodnym bo tym przeogromnym rzymskim lotniksu. M. twierdzi, ze jakby co to Go przywiazemy do siebie :) Pomysl zainspirowany po naszej ubieglorocznej podrozy, kiedy to podejzelismy pewna samotnie podrozujaca mame probujaca ogarnac dwojke dzieci...mala Ania uciekala i sie doigrala, mama przeciagnela sznurek najpierw przez szlufke w spodniach Ani a pozniej w swoich i dziecie wiecej niz na 2 metry nie odeszlo :)

Mam nadzieje, ze w tym roku nie bedzie kwiecien plecien, a piekna sloneczna wiosenna pogoda.

Z podroza ta kominowalam juz od kilku miesiecy...chwilami recce opadaly i pojawialy sie chwile zwatpienia, gdy myslalam, ze i tym razem nam sie nie uda. Kombinowalam jednak dalej, kombinowalam, czekalam na jakas promocje i udalo sie zahaczyc naszym pobytem i o Wielkanoc :) Jeszcze niedawno wspominalam, ze spedzic swieta z rodzinami z ubu stron to dla nas fizycznie niemozliwe a tymczasem jakbysmy sie dobrze spieli to dalibysmy rade :P
Wracamy bowiem wieczorem w niedziele Wielkanocna - praktycznie jestesmy do tego zmuszeni ze wzgledow finansowych, ale i logistycznych. Tak sie sklada, ze tydzien po swietach jest uroczystosc kanonizacji Jana Pawla II, wiec mozecie sobie wyobrazic w jakich cenach oscyluja w tym okresie bilety lotnicze z Rzymem.  Poza tym czesc mojej rodziny wybiera sie na kanonizacje, wiec niezle sie namotalo...smiesznie by bylo, jakby oni byli tu a my tam. A zaraz potem jest dlugi weekend majowy.

Nie pozostaje nic innego jak zarezerwowac parking w Rzymie i czekac...i modlic sie o spokojna bezpieczna podroz i piekna pogode na pomorzu :)

8 komentarzy:

  1. Wow! Super, że będziecie w Polsce! Wierzę, że nie możesz się doczekać, Mamuś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, wiem jakie to uczucie kiedy bilety już są zarezerwowane ;)
    Ja teraz czekam na przyjazd Mamy.

    Dziękuję za komentarz .

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja chętnie bym się wybrała po raz kolejny do Rzymu ...na grób Jana Pawła II ...zobaczyć na własne oczy jeszcze raz:) ale niestety synek za mały ...
    Więc już wkrótce zawitaCie w Pl :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super,ze macie juz bilety :) Ja jeszcze czekam... chociaz u mnie najpierw hotel, potem samolot i cala reszta. Pomysl sobie o mnie z dwojka dzieci,ktore maja motorki w pupie... :D i usmiechnij sie,ze Steffi to jeszcze nie tak tragicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale superowo że przyjeżdżacię do Polski!!! Nie obawiaj się zachowania Stef bo będzie jak aniołek. Zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super wiadomości z samego rana, więc święta w Polsce cudownie, a Stefi z pewnością będzie grzeczny. Spodobał mi się pomysł mamy i sznurka hehehe

    OdpowiedzUsuń
  7. No to komu w drogę...
    Fajnie, że jednak Wam się udało! :))

    OdpowiedzUsuń