piątek, 27 grudnia 2013

Wigilijna niespodzianka

Wigilia, godz. 13:30, dopiero co udalo mi sie przekonac Stefka aby choc na chwileczke odwiedzil Morfeusza. Dziecie przysnelo, wiec mama zalewa kawke i zasiada na kanapie...i tu odzywa sie ten okropny dzwiek - domofon co by umarlego na nogi posatwil. Mysle sobie, poczta - mam to gdzies, nie wstaje, nie otworze drzwi, niech to zrobi ktos inny (Staram sie odzwyczajac listonoszke od dzwonienia za kazdym razem do nas, nawet jesli dla nas nic nie ma, gdyz zwykle przychodzi w godzinach snu pierworodnego. A domofon nasz wydaje naprawde paskudny dzwiek.). No, ale jest Wigilja...niech strace, zwloklam wiec leniwie swoje cztery litery i po chwili slysze 'Poczta, trzeba podpisac, jest paczka'. Paczka?? No ok, schodze..Podpisuje, paczka pad pache i wdrapuje sie na drugie pietro i z ciekawoscia otwieram...zagladam do srodka i tu mnie oswiecilo - blogowe swietowanie prezentowe :) Justys - Mama Mini, dziekujemy za szliczne podarki.  Bylo cos praktycznego i cos do ozdoby i cos na zabek a i Steffi jak sie obudzil mial niespodzianke - nowa ksiazeczka :)

wigilijna niespodzianka :)

p.s. Mialo byc i zdjecie w czapie, ale nie zdarzylam pstryknac bo M. przystroil nia dzrzwi wejsciowe!!

Dziekujemy za zabawe :)


9 komentarzy:

  1. oo i właśnie dlatego nigdy nie pytam kto po drugiej stronie domofonu:P:D otwieram, i człapie się na trzecie piętro.. z paką:D a co tam..:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas by niestety nie przeszlo, zadzwonilaby jeszcze raz albo zostawilaby awizo i musialabym na poczte po odbior leciec :(

      Usuń
  2. Ciesze się, że kolejna osóbka otrzymała swój podarek w ramach Blogowego Świętowania Prezentowego :) I ja otrzymałam dziękuje, ale o tym osobny post będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie niespodzianki i ja :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka fajna niespodzianka!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że u mnie jedyną świąteczną niespodzianką było zakupienie przez małża ekspresu do kawy, którego zakupu już i tak się domyśliłam... Więc nie wiem czy na niespodziankę się nadaje... ehhh

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewciu, nie ma za co! Martwiłam się, że wcale nie dojdzie, i tak się ucieszyłam, kiedy wczoraj przeczytałam Twój wpis. Przepraszam, że nic nie zrobiłam samodzielnie, ja totalnie beztalencie jestem, choć po cichu liczę, że Bozia ma gdzieś dla mnie jakiś ukryty talent, a ja go w końcu kiedy pozyskam lub odkryję w sobie:)
    Mam nadzieję, że Święta u Was udane! Liczę na relację, no i zdjęcie Stefcia w czapie;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Doszly doszly :) Ja tez nic samodzielnie nie zrobilam bo mam dwie lewe. Tak sobie mysle, ze moze kiedys razem jakis talent w sobie odkryjemy :D

      Usuń
  7. Niespodzianki zawsze sprawiają niezłą frajdę :)

    OdpowiedzUsuń