poniedziałek, 9 grudnia 2013

TRADYCJE SWIATECZNE CZYLI....

...JAK TO NAPRAWDE JEST Z  PREZENTAM? KTO JE PRZYNOSI I INNE TAKIE?

  Pamietam jakby to bylo wczoraj, gdy jako dorastajaca dziewczynka, od dobrych kilku lat juz nie wierzaca w starszego pana z broda co to z dobrego serca rozdaje prezenty, odkrylam, ze tradycje swiateczne w roznych regionach swiata a nawet i Polski nie sa takie same.

  U mnie w rodzinie,  w nocy z 5 na 6 grudnia przychodzil sw. Mikolaj, ktory podrzucal grzecznym dzieciom upominki. Dzien wczesniej piekne pucowalo sie kozaczki aby nastepnie ustawic je na parapecie. Warunkiem niezbednym bylo dobre sprawowanie. I o ile problemu z czystymi bucikami nie bylo to z tym nieszczesnym sprawowaniem nie zawsze bylo cacy. Do dzis dnia pamietam jak Mikolaj zostawil nam laske i obierki od ziemniakow - ilez wtedy bylo lez i obietnic poprawy. Mikolaj naiwny i uwierzyl, ze dwa male diabelki (siostra i ja) odtad beda aniolkami i prezenciki znalazly sie w butach w przedpokoju - ufff :)

Wigilia. Dzien zaczynalismy od ubierania choinki...chyba jako jedyna osoba (juz jako nastolatka) na swiecie nie lubilam ubierania choinki. Czemu?  Bo moja mama zawsze miala jakos koncepcje, ktora nie szla parze z naszym strojeniem i trzeba bylo choinke przebierac...ehhh. Po tradycyjnej mszy wigilijnej wieczerza w gronie rodzinnym...z babunia, dziadkiem i ciocia (ze strony mamy). I wypatrywanie pierwszej gwiazdki...salatki, barszcz, pierogi, karpie i pstargi (specjalnie dla Ewusi babcia robila)...i cale mnostwo ciast. Czytanie fragmentu z Pisma Sw., dzielenie sie oplatkiem i wieczerza (na tzw. kawe jezdzilismy do drugiej babci) tradycyjnie z dodatkowym nakryciem dla nieznajomego. I wyczekiwanie, wypatrywanie GWIAZDORA...tak tak Gwiazdora, bo to on w moich rodzinnych stronach (kociewie) odwiedzal nas w Wigilie z worem prezentow. Chocby niewiadomo jak dlugo i jak intensywnie by sie go nie wypatrywalo to nigdy nie udalo sie go dostrzec... Jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci albo trzeba bylo nagle isc po kompot do piwnicy albo w drugim pokoju zadzwonil dzwoneczek albo dzwonek do drzwi i dzieciaki lecialy z krzykiem 'Gwiazdor'...a tu klops...bo gwiazdor w miedzy czasie byl w drugim pokoju badz zostawial wor z prezentami na balkonie lub wycieraczce. Niby staruszek a szybki byl jak wiatr. Choc przepraszam bardzo, raz do nas przyszedl brodaty siwy pan w czerwonym kubraczku...a nawet dwoch :)
Te tradycje pielegnowalismy juz jako dorosli, odgrywajac scenki przed siostrzenicami i planuje tak samo robic z moim Stefankiem.
List do swietego - pisalismy, owszem. Wiedzialam jednak, ze niekoniecznie dostane to o co prosze, bo przeciez prezenty kosztuja i mama, babcia czy ciocia musza Gwiazdorowi wyslac pieniazki bo lalki na drzewach nie rosna. Nie znalam mitu, ze swiety ma fabryke w ktorej pracuja elfy. Nie bylam jednak wymagajacym dzieckiem. Doskonale pamietam o co prosilam - o figurki smerfow :) I Pasterka - jako maluchy uparcie z siostra chodzilysmy i zwykle przysypialysmy na lawce wtulone w mame.

25 grudnia - podwojne swieto. Sniadanie w gronie rodzinnym. Obiad tadycyjnie u dziadkow (rodzicow mamy). A po poludniu, cala ferajna zjezdzala sie do nas aby zaspiewac sto lat mojej mlodszej siostrze.

26 grudnia - zjazd czyt. obiad u dziadkow ze strony taty.

Pamietam doskonale kalendarz adwentowy i roraty (uwielbialam je, serio!!). I koledy :) Pamietam tez dzieci chodzace po domach z szopka i spiewajace (niektore probujace spiewac ;) koledy!!

Takie swieta pamietam i tych swiat mi tu brak. Bo jak to wyglada we Wloszech? Podobnie jak i w Polsce kazdy region ma swoje zwyczaje. Po krotce moje przyblizyc Wam jak to wyglada u nas w zielonym centrum Wloch - Umbrii.

6grudnia - nikt prezentow nie roznosi :(
8 grudnia - swieto, dzien wolny od pracy. Czesto to wlasnie tego dnia przystraja sie choinke - sztuczna. Jak dlugo tu zyje, nigdy u nikogo w domu nie widzialam zywej choinki.

W Umbrii bardzo popularne sa szopki - w kazdym domu musi byc. Niektore wielkie, z plynaca woda, swiecidelkami itp...inne maluczkie, ale sa. W okresie okolo bozonarodzeniowym, do 6 stycznia wiele kosciolow czy wiosek organizuje zywe szopki :)

24 grudnia - Wigilia, ktorej sie nie obchodzi. Pasterke owszem, a po niej dajemy w karty - poker i inne takie az do switu!!

25 grudnia -  przychodzi Babbo Natale lub jak kto woli dzieciatko Jezus, kiedys ponoc to nawet sw. Rita - jednym slowem zamieszanie. I to mnie troche denerwuje, bo gdzies tam dostaje prezent od Mikolaja...gdzie indziej od Dzieciatka Jezus, inni nie bawia sie w takie ceregiele i prezent daje ja ode mnie - np. brat meza z zona daja prezent od siebie i osobno od swojej corki. Nie, nie, nie lubie!! Chcialabym zeby Stefko mial troche radosci i wierzyl w starego brodacza, bo moim zdaniem  szkodliwe to nie jest, jesli rodzic potarfi dobrze ta tradycja pokierowac. Jako, ze narodzil sie Chrystus - dopiero w pierwsze swieto figurka dzieciatka Jezus wkladana jest do zlobka. Obiad w gronie najblizszych...deser - panettone (nie cierpie tego) i inne swiateczne przysmaki (szczerze mowiac to niewiele z nich lubie)...i kawa. Tak, tak, dokladnie najpierw deser pozniej kawa - w tym wzgledzie jam Polka pelna geba, bo musze miec wielki top kawy a nie 'naparstek' na jednego lyka.

26 grudnia - zwane Santo Stefano (we Wloszech Stefan i Szczepan to to samo, czasami w glowie zadaje sobie pytanie czy moje dziecko to Stefan czy Szczepan :D By pokazac wage jaka przywiazuje sie temu dniu w IT napisze jedynie, ze nawet Msze sw. odbywaja sie jak w dni powszednie.

6 stycznia - Epifania, do szopki wstawiamy Trzech Kroli, jednoczesnie zegnajac sie z choinka. Do dzieci na miotle przylatuje Befana (czarownica), ktora przynosi im upominki, najczesciej slodycze.

Nie ma dzielenia sie oplatkiem, nie ma koled, nie ma rorat :( Nie ma sniegu i sanek :(


Choinke ubralismy w sobote poznym popoludniem i jeszcze stoi!! Byl maly kryzys organizacyjny (w naszych niecalych 50m2 kazdy kat jest w jakis sposob zagospodarowany, wiec nie latwo bylo znalezc miejsce nawet na niespelna metrowe drzewko). Steffi nie wykazywal sie jakims specjalnym zainteresowaniem co do zielonego 'krzaka'...do czasu az nie zawisly na nim lampki  - stal jak wryty i naturalnie musial poznac i dotykowo. Nastepnie pierworodny odkryl bombki, ktore na szczescie pomyslnie przeszly test wytrzymalosci. Dzis na galazki trafilo rowniez kilka ciasteczek upieczonych przez mame - nadal sa wszystkie, wiec Steffi jeszcze ich nie odkryl ;)


A jak to wyglada u Was? Kto przynosi prezenty? Jakie sa zwyczaje w innych rejonach Polski czy tez Europy? Ciekawam strasznie :)








13 komentarzy:

  1. U mnie Centrum Polski i zwyczaje podobne jak u Ciebie polskie. Choinkę w rodzinnym domu ubieraliśmy dzień przed wigilią, nigdy nie było żywej choinki, a sztuczna nad tym zawsze ubolewałam. Di wigilijnej wieczerzy zasiadaliśmy gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka, a na stole obowiązkowo karp w galarecie i smażony, kapusta z grochem, zupa grzybowa i smażone grzybki, śledzie, a na deser makiełki :) Pierwszy dzień świąt zaczynaliśmy zawsze świątecznym śniadaniem, potem do kościoła, a po południu obiad u cioci, drugi dzień świąt podobnie jak pierwszy z tym, że obiad u nas :) A co do Mikołaja ja po dzień dzisiejszy wierzę, że jest istnieje osobiście jako dziecko otrzymałam od niego list, prezenty zazwyczaj w Wigilię zostawiał wór na balkonie, albo przed drzwiami sygnalizując dzwonkiem do drzwi. Przy stole było śpiewanie kolęd, a wieczorem po wigilii oglądanie jakiś w TV kolędowań, na pasterkę nie chodziliśmy. A w Mikołajki Mikołaj nas odwiedzał, ale prezent zawsze gdzieś ukrywał i trzeba było chodzić i szukać go po całym mieszkaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w Wigilie prezenty przynosza Aniolki,a Mikolaj w Mikolajki. Ale nie wiem czy to kwestia regionu (opolskie) bo moi rodzice kazde z innej czesci Polski. Mama z Lodzi,tata z Bielska-Bialej. W Wigilie jest dzielenie sie oplatkiem i wieczerza na ktorej sa np.placki z ziemniakow w sosie grzybowym,ktora to potrawa wywodzi sie z Kresow Wschodnich (moj sp.Dziadek pochodzil ze Lwowa). Jest barszcz z uszkami,ryby i ciasta obowiazkowo sernik i keks. 25 jest uroczyste sniadanie i obiadu nie jemy w ten dzien dopiero 26. Najczesciej Swieta spedzalismy we 4 - mama,tata,siostra i ja. Czasem jezdzilismy do rodziny w Lodzi lub Bielsku, czasem oni wszyscy do nas,ale ja od zawsze najbardziej lubie swieta w takim kameralnym gronie. W tym roku tez jedziemy w moje strony. Choinka zawsze byla i jest zywa (w koncu tata pracuje w Lasach Panstwowych). Ubierana jakos w polowie grudnia,a rozbierana czasem nawet w lutym. Nie wyobrazam sobie Swiat bez zapachu choinki. Nie znam tez tego zwyczaju z czyszczeniem butow. Mikolaj pp prostu kolo lozka w nocy zostawial prezent.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam za brak polskich znakow,ale z telefonu nadaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, jak moglas ;) Wybaczam tylko dlatego, ze ja calypost bez polskich znakow napisalam :(

      Usuń
  4. u mnie jest tak jak pisałaś tylko o butach pierwsze słyszę :D
    fajnie że Stefuś będzie wierzył w mikołaja :)

    pannetony? mniaaaam :D

    choinka .." wigilia " łamanie się opłatkiem .. to chyba tylko u nas tak się świętuje ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jakos nie moge sie przekonac do panettone - bije mi od tego chemia. Tylko jeden mi zasmakowal w ubieglym roku - taki prosto z cukierni z czekolada :)

      Usuń
  5. Tradycja łamania i dzielenia się opłatkiem obecna jest tylko na Litwie i w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post :) Od razu przypomniało mi się jak to było u mnie ze Św. Mikołajem :)...do nas Św. Mikołaj przychodził 6 grudnia popołudniu. Jak rodzice wracali z pracy. Spotykali Św. Mikołaja, który wręczał im prezenty dla ich grzecznych dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U Nas Mikolaj 6 grudnia,a GWIAZDOR w Wigilie :) Ja tez uwielbialam roraty i te piekne polskie koledy :) Swieta to naprawde Magiczny Okres! Tutaj Wigilii sie nie obchodzi,wiec 25 grudzien to ten najwazniejszy. Po uroczystym sniadaniu rodzina wrecza sobie prezenty. Ja wole jednak isc z polska tradycja, piekniejsza tradycja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu tez 25 najwazniejszy i niestety praktycznie jedyny :(

      Usuń
  8. Ewuś! Wiesz, że wczoraj myślałam nad tym jak wyglądają Święta we Włoszech! Jeszcze przed ciążą pracowałam, moim szefem był Włoch, zawsze opowiadał jakieś ciekawostki kulturalne, a ja uwielbiam takie historyjki. Byłam ciekawa czy napiszesz coś o tym, a tu proszę! Jest post!
    Wierzę, że tęsknisz za rodzimymi tradycjami świątecznymi. Polska tradycja jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadrabiam zaległości blogowe (ogrom pracy związany z końcem roku) Nie wiedziałam że taki piękny post nasmarowałaś. Szkoda ze nie masz tych wszystkich obrzędów co u nas, u mnie 6 grudnia mikołaj, 24 grudnia cudna wigilia, prezenty, pasterka, 25 grudnia obiad i jednej z mam, 26 grudnia cala rodzina ze strony mamy ląduje u babci :) ech kocham te nasze święta :)

    OdpowiedzUsuń