wtorek, 10 grudnia 2013

CO SIE ODWLECZE...

Tak, tak dorwalo i nas - a juz bylo tak pieknie, polowa grudnia a my wszyscy zdrowi. Wirusy uznaly jednak, ze za bardzo nas do tej pory rozpieszczaly i zaatakowaly...tego najbardziej bezbronnego czyli Stefolinskiego.  Tak naprawde to podejrzewam, ze wirusa zaaplikowala Malemu kuzynka - niby wedlug rodzicow zdrowa (zawsze pytamy czy wszyscy sa zdrowi zanim udamy sie na obiad w powiekszonym gronie) a co chwile smarkajaca i rzecz jasna rece nie umyte i do zabawy ze Stefkiem. W ogole wkurza mnie Ich (szwagier z zona) ignorancja, bo za kazdym razem zapewniaja nas, ze wszystko ok a dzien pozniej na obiedzie okazuje sie, ze 'ale mnie trzyma to przeziebienie'. Nosz kurde!!

Mama od dwoch miesiecy codziennie serfuje sobie kilka lyzeczek domowego syropku czosnkowo-cytrynowo-miodowego i poki co trzyma sie w pionie. Jak tylko czuje, ze zaczyna cos sie ze mna dziac aplikuje sobie kilka dodatkowych dawek. Tata patrzy na mame z grymasem, jak ta popija to swoje cudo, ale mieszanka chyba dziala i tej wersji sie trzymam. Jako, ze Steffi wciaz codziennie dostaje kilka kropel matczynego pokarmu, mam nadzieje, ze i jemu pomoze to szybko wybabrac sie z chorobska.

Serce sie kraje jak On tak cierpi, niby tylko nochal zapchany, ale dla Stefka, ktory oddycha tylko noskiem to naprawde wielki problem. I za kazdym przeziebieniem modlimy sie by na nochalu sie skonczylo...bo w pamieci wciaz dzwonia slowa 'dysplazja oskrzelowo-plucna' a to niemaly lek.

Ostatnia noc byla ciezka...maly wiercil sie i wiercil, nosek zapchany, nie mogl znalezc dogodnej pozycji. Ostatecznie zdecydowalismy sie go obudzic i wyczyscic zakatarzone nozdrza i druga czesc nocy poszla znacznie lepiej. W dzien dzialamy sola fizjologiczna podowana strzykawka do nosa, woda morska w spray'u i inhalacje. O ile na te pierwsze Steffi ma wrecz alergie, tak, ze ledwie w dwojke dajemy rade mu zaaplikowac tak inhalacje nie stanowia problemy i wrecz sam zainteresowany kaze sobie przykladac maseczke do twarzy.  Szkoda nam tego naszego szkraba, tym bardziej, ze to ostatni tydzien spotkan fizjoterapii grupowej, na ktora Stefek ostatnio chodzi z wielka radoscia (a pamietacie jak poczatkowo narzekalam?).Nie chcialabym mu odbierac tych ostatnich spotkan z rowiesnikami. Do jutra pewnie cudow nie bedzie, wiec zostaniemy zapewne w domowym wiezieniu, ale mamy nadzieje, ze w piatkek uda nam sie pojsc na zakonczenie. W ogole to trzymajcie kciuki, zeby nam sie maly do czwartku wykaraskal z tego chorobska, gdyz czeka nas wizyta okulistyczna...a z zapchanym gilonem to pierworodny na pewno nie bedzie kolaborowal.

Zdrowka zyczymy i sobie i Wam wszystkim!!

8 komentarzy:

  1. Ewus, my tez chorzy,wiec jedyne co mi pozostaje to zyczyc duzo,duzo zdrowka Stefciowi i oby na katarze sie skonczylo!

    OdpowiedzUsuń
  2. My póki co się trzymamy i oby tak dalej.
    Wam życzę duuuużo zdrówka, kurujcie się bo idą święta
    i trzeba być pełnym energii i radości!!!
    3majcie się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrówka dla Stefcia, trzymajcie się cieplutko! U nas - na szczęście - ozdrowienie przybyło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki strasznie mocno i zdrówka życzę!! :* I powiem Ci, że dzielny chłopczyk ze Stefusia, nie boi się inhalacji - zuch z niego!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrówka, zdróweńka dla Stefiego i Ciebie. Ja podobny syropek jak Ty podaję na odporność Lulince łyżeczkę od herbaty codziennie. A co do katarku ja na zapchany nosek najlepiej polecam oczyszczanie noska katarkiem u nas zdał egzamin.

    I tak apropos zapraszam Cię do zabawy, do której Cię zaprosiłam szczegóły u mnie na blogu- BLOGOTEKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za zaproszenie, jestem w trakcie opracowywania szczepionki ;)

      Czytalam o 'katarku', chyba nawet u Ciebie na starym blogu - moj maz jest jednak nieugiety, nie przekonuje go to cudo nic a nic.

      Usuń
  6. Katarek jest super, początkowo też byłam przeciwna,ale po wypróbowaniu nie wyobrażam sobie kataru u dziewczyn bez tego cuda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nastepnym razem jak bede w PL to chyba to cudo przemyce ;) Moj maz to nawet zwyklego aspiratora nie chcial bo uwazal, ze to okrucienstwo tak biedne dziecko stresowac...Przyjemne to to nie jest, ale jak trzeba to trzeba!!

    OdpowiedzUsuń