piątek, 22 listopada 2013

NIEJADEK???

   Zaczne od tego, ze nigdy nie mielismy problemow z jedzeniem. Pomijam, rzecz jasna, okres hospitalizacji i ten krotko po, bo wtedy Steffi nie tyle odmiawial jedzenia co nie dawal rady skonczyc tego co zawierala butelka i zasypial wykonczony...tu dala o sobie znac dysplazja oskrzelowo-plucna. Wspomagany lekami na dysplazje i refluks (bo i to nas dopadl) Steffi z czasem zaczal ladnie wypijac mleko. Nadeszlo rozszerzenie diety - poszlo idealnie. Steffi swietnie zareagowal na zmiane konstystencji i lyzeczke. Nasz pierworodny praktycznie od pierwszego dnia zjadal cale przygotowane danie, az pediatra przecierala ze zdziwienia oczy. Wprowadzalismy nowe produkty...jagniecina, mieso z krolika, kurczak, indyk, ryba, fasola - jadl wszystko bez mrugniecia okiem...Zewszadz dochodzily nas 'ochy' i 'achy' - jak On pieknie je.

 Gdybym to ja teraz mogla powiedziec 'Jak on pieknie je'. Stopniowo zaczelismy wprowadzac coraz to nowe konsystencje i do pewnego momento szlo sprawnie...do czasu az zamiast tradycyjnej zupki (gestej, ze az lyzka stoi) Steffi, wydawac by sie moglo, ze awansowal i dostap talerz makaronu dla dzieci...jedna lyzeczka i zeby zacisniete i ryk...to samo z pulpecikami...i rybka...Dawalismy mu makaron z kremem z groszku (bleee)...z philadelfia (bleee)...pomidorem (pol bleee)...pomidorem i tunczykiem (raz ladnie zjadl...ostatnio i to jest bleee). Rece opadaja...Mysle, szperam po internecie i dochodze do wniosku, ze moze jeszcze nie jest gotowy na takie dania???....a moze jest leniwy i nie chce gryzc???...a moze zdrobil sie z niego niejadek? a moze jest juz taki wybredny???

Jednoznacznie nie potrafie odpowiedziec na nurtujace mnie pytania...bo on biszkopta, chleb, rogalika i 'Mleczna kanapke' i szynke gotowana ladnie pogryzie i je z przyjemnoscia...gruszki, jablka, makaronu, miesa nie chce.  Probowalismy brac go na przetrzymanie, na glod - nie dziala i ostatecznie dostaje swoja papke bo przeciez dziecko nie moze caly dzien nic nie jesc. Troche mnie to martwi...dzis idziemy na kontrole do pediatry to zagadam ja na ten temat. Co ja sie jednak nadenerwuja to moje.

Nie wiem czy moze wybralismy nieodpowiedni moment na wprowadzanie produktow bardziej wymagajacych bo Steffi jest z fazie wychodzenia zebow trzonowych i jak patrze na jego dziasla to plakac sie chce...moze dlatego nie chce gryzc niektorych rzeczy...tylko znowu inne gryzie...chleba to by zjadl pol bochenka. Ratunku....

11 komentarzy:

  1. Ewcia odczekaj odłóż te bardziej stałe pokarmy na później, jak ząbki wyjdą, spróbuj ponownie za jakiś czas. I ja Ci powiem od siebie mama niejadki, gdzie pora posiłku była dla mnie gehenną męczyłam się z nią by cokolwiek zjadła godzinami, lalkami, książeczkami, śpiewaniem ją zabawiałam, masakra i ciągle słyszałam tylko jaka ona chudziutka jakie nóżki ma chude co dodatkowo mnie wpędzało w poczucie winy i pewnego dnia poszłam do pediatry, a ona powiedziała, że zaufaj dziecku jak nie chce jeść niech nie je zgłodnieje to zje, z głodu zapewniała mnie, że nie umrze i tak zrobiłam i są takie dni, że nie je nic tylko pije, a są dni, że je jak stara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No my tez odstawiamy przedstawienie, ale zeby mocno zacisniete az nie pokaze sie tradycyjna zupka. Czasami probuje Go przechytrzyc i jak juz ladnie je to podaje lyzeczke z makaronem lub do zupy dokladam inne skladniki, ale skurczybyk cwany jest i wszystko wyczuje. Ja wiem, ze on w tej swojej 'papce' ma wszytsko czego mu potrzeba, ale...Zdaniem pediatry dawac mu jesc to co chce i jak my jemy to klasc przed nim jedzenie zeby mogl sie z nim zaznajomic, 'pobawic' czy posmakowac i w ten sposob przywyczajac sie do nowych smakow. Zobaczymy.

      Usuń
  2. Ewciu,ewidentnie zęby. U Nas Mikula jeden dzień wypije np 150 ml mleka,a drugiego nie tchnie. Nie wpychaj na siłę. Często dzieci nie mają ochoty na jedzenie przy ząbkowaniu. I potwierdzam co pisze Szczypta - jak będzie naprawdę głodny to zje wszystko :) zapewniam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cos z tymi zebami jest na rzeczy - dwie 4 juz sie przebily, teraz wychodza nastepne dwie. Przy pierwszych zebach rzeczywiscie tak mial, iz odmawial butli...ale z lyzeczki jadl ladnie. Odczekamy chwile i sprobujemy jeszcze raz. Jedna rzecz mnie w tej teorii nie przekonuje - to, iz ta swoja tradycyjna zupke to je az sie uszy trzesa. Mozliwe, ze wybralismy zly okres na takie eksperymenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia jeszcze mogę poradzić metodę BLW u nas na naszego niejadka podziałała. Prócz tradycyjnej papki dawałam jej również różne warzywka, mięsko, makaron pokrojone w paski na tacy krzesełka i na początku siedziała bawiła się jedzeniem, aż w końcu kiedyś za którymś razem zainteresowała się i zaczęła jeść, aż kiedyś zjadła wszystko, jeśli nie zjadła dawałam papkowatą zupkę. Może tak wypróbuj :)

      Usuń
  4. heh my bez tego problemu. nasze dziecko jest ciekawe smaków, ale Tobie polecam spokój. może to za szybki przeskok?? może pomiędzy papką a stałym powinno być papkosateł?? 3mam kciuki za Stefiego i za Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papko stale bylo - z reszta on stale tez je...chleb, banan w kawalkach, ciastko, babka. Mysle jednak, ze trafilas w sedno - Stefano nie jest ciekaw nowych smakow, przynajmniej mniej niz kiedys. I pewnie zebole robia swoje. Spokoj nade wszystko, ale czasaem rece opadaja.

      Usuń
  5. Ciekawa jestem jak się skończy ta przygoda z jedzeniem, tzn kiedy Steffi polubi się ze stałym...dawaj znać na bieżąco!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nom ciekawa i ja - Steffi je i produkty stale, twarde jesli je lubi. Problem znalezc te co lubi..ehhh. Wybredne dziecie nam rosnie. Albo jak to ujela moja mama wychodzi z niego Polak maly to co sie bedzie makaronami obzeral :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe no ja za makaronem nie przepadam, więc w pełni łączę się ze Steffim ;))

      Usuń
  7. I ja myślę, że to wina ząbkowania, choć patrząc przez pryzmat mojej Córci, to Ta ma swoje kulinarne ''gusta''. U nas królują wszelkiego rodzaju makarony. Lubi też: ziemniaki, pierogi, pulpeciki, pomidorki, ogóreczki, zupki: kalafiorową, brokułową i rosołek. Resztę przemycam - miksuję i komponuję dania tak, aby czasem zjadała to, czego nie lubi - nieświadomie oczywiście.Od pewnego czasu nie lubi nowości, nawet nie chce próbować, od razu jest ''nie''...No i też wiemy co to dni, kiedy w brzuszku nie ląduje prawie nic.Mam nadzieję, że Stefciowi apetyt wróci.

    OdpowiedzUsuń