czwartek, 14 listopada 2013

LUNAPARK

Przelom pazdziernika-listopada - na ta chwile czeka chyba kazde dziecko z naszego miasta.  Tradcyjnie juz, w tym wlasnie okresie, przyjezdza do Perugii lunapark. Jako mala dziewczynka, z powodu okropnych zawrotow glowy, sama niewiele korzystalam z tych atrakcji. Mimo to pamietam jaka byla radosc jak wesole miasteczko zawitalo do mojego rodzinnego miasta...Steffi jest jeszcze za malenki aby swiadomnie ciagnac rodzicow na karuzle...tak wiec rodzice sami go zaprowadzili :) i warto bylo bo radosc pierworodnego byla ogromna :) Usmiech natomiast na tyle szeroki, zeby przekonac rodzicow do ponownego sie tam udania... darmowe bilety stanowily dodatkowy bodziec :)

ciuchcia...

Mammi na dumbo ;)

Pierwszy konik...

....drugi....

...no coz, Steffi szcezgolnie upodobal sobie koniki :)

13 komentarzy:

  1. Ale super :) Widać że Stefi jest w siódmym niebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę chętnie sama bym się wybrała... jak Mału urośnie będę miała ku temu okazję ;) w dzieciństwie nie byłam nigdy w wesołym miasteczku i z tego samego powodu co Ty. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też z tych co się bały ;) Do dziś pamiętam jaką traumę przeżyłam na "kołyszącej się łódce"! W sumie do dziś ostrożnie podchodzę do takich atrakcji. Chciałabym żeby Zosia była odważniejsza niż mama, oczywiście w zdrowym tego słowa znaczeniu ;D Darmowe bilety? Suuuper!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi to do tej pory zostalo - przejechalam sie raz ze Stefkiem ciuchcia i mialam dosc, bo juz mi sie w glowie krecilo. A na sloniku (unosil sie w gore) mialam lek wysokosci :P
      Darmowe bilety - kazdego roku, oglaszaja tzw. dni dziecka i rozdaja w szkolach/przedszkolach darmowe bilety na te dni. Tylko nigdy nie wiesz na co trafisz, ale widzialam, ze sporo osob sie po prostu wymienia z innymi. Mi dostalismy kila od kuzynki, kilka od kuzyna i sie uzbieralo :)

      Usuń
  4. Stefek zadowolony:) Świetne atrakcje, zazdrościmy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam wszystkie wesołe miasteczka, tylko u nas w PL to nie są za ciekawe. Pamiętam jak byłam w IT w Mirabilandii to był czad nad czadami. Nasza Lulinka byłą w tym roku w wesołym miasteczku ale nie z nami a z dziadkiem i z początku się bała, a potem zejść nie chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W MIrabilandii nigdy nie bylam...pewnie jak Steffi podrosnie to sie wybierzemy. W IT jest kilka znanych parkow, ale ceny biletow wstepu zwalaja z nog :(

      Usuń
  6. Ja w dzieciństwie chyba nie miałam instynktu samozachowawczego i pchałam się na największe karuzele :D Teraz już taka odważna nie jestem. A Stefi widać, że zadowolony, szczególnie na pierwszym zdjęciu z Tatusiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ojjj ja to mam jakieś złe skojarzenia z lunaparkami:D z dzieciństwa chyba bo jak miałam może z 7 lat byłam z wieeelkieeej karuzeli.. wysokooo.... o jesssuu jak ja się bałam:D a nie możn abyło zatrzymać.. nigdy wiecej:)

    Wpadniecie do nas poszukać Renifera?:)

    http://zawodkobieta.blogspot.com/2013/11/co-sie-stao-z-rudolfem-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Nasz Toto ma niechęć do huśtawek po mnie, od razu wymiotuje;p
    Mam nadzieję, że Wasz Steffi je pokocha bo to wielka frajda!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać, że zabawa przednia :) wcale nie dziwię się, że koniki sobie upodobał bo są takie urocze i kolorowe :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń