środa, 23 października 2013

''Quality Time''

   Kilka tygodniu temu, za posrednictwem jedengo z portali spolecznosciowych, dostalismy zaproszenie na impreze urodzinowa znajomej M. jeszcze z czasow liceum. Przynajmniej wydawalo nam sie, ze dostalismy - w liczbie mnogiej, trzyosobowej rodziny. Na chwile obecna to juz nie jestem taka pewna czy zaproszenie to obejmuje jedynie M. czy tez i ogon w postaci zony. Stwierdzilismy, czemu nie - nie wychodzimy za czesto, a tu spotkamy sie ze znajomymi, rowniez tymi, ktorych nie widujemy za czesto...solenizantka na codzien mieszka w Nowym Jorku. Odpisujemy, ze sie piszemy na impreze, o ile nie bedzie nieprzewidywanych akcji...Po otrzymanej odpowiedzi zrobilo nam sie nieco przykro, jakos niesmacznie...'Bardzo sie ciesze...licze na to, ze wpadniesz (zwracam uwage na liczne pojedyncza), ale 'no children', bo to kolacja w intymnym gronie, na siedzaco przy stole a potem tance. Hmmm, czyli moj maz nalezy do wybranych...co do mnie to mam juz mocne watpliwosci....natomiast nasze dziecko wyraznie nie jest mile widziane...I jakos tak, z wydarzenia na ktore poszloby sie z mila checia zostal jedynie niesmak...M. nie ma juz najmniejszej ochoty isc, bo skojarzylo mu sie to dosc snobistycznie...jakby mial przechodzic selekcje przy drzwiach 'Ty tak...a Ty nie'. Doskonale rozumiem, ze nie kazdy ma dzieci i nie kazdy musi je lubic...ale wyrazny zakaz przyprowadzenia dziecka wydal nam sie dosc przykry. My nie mamy komu zostawic naszego skarba...w sytuacji alarmowej na chwile ktos by sie znalazl, ale urodziny znajomej do takich nie zaliczamy. Poza tym, jeszcze w czasach bezdzietnych...czy wrecz sprzed zamazpojscia nigdy nie przeszkadzala mi obecnosc dzieci. Wierzcie mi, nie jestesmy osobami, ktore jak nakrecone gadaja tylko o swoim potomku.
Wraz z odpowiedzia przyszlo oficjalne zaproszenie...strona internetowa....cos w stylu fejsowego eventu, tylko lepiej dopracowane graficznie...czytam, ze solenizantka chce spedzic 'quality time' (tak to pewnie mowia na Manhatanie) z osobami jej najblizszymi...az mi sie w odpowiedzi na usta cisnelo, ze dla mnie czas spedzony z moim Stefim to wlasnie jest 'quality time'!!


Tymczasem w niedziele idziemy na chrzciny...tam chca nas wszystkich :) :)

9 komentarzy:

  1. Bardzo niegrzecznie ze strony solenizantki zapraszać tylko jedną osobę wiedząc, że ta osoba ma jeszcze żonę i dziecko. Ja bym odwróciła się na pięcie od takiego zaproszenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym napisała, żeby wsadziła sobie to zaproszenie w tyłek, no wkurzona jestem nie miłosiernie, ja jestem wybuchowa i pewnie gdyby mnie dotyczyła bezpośrednio ta sytuacja odpowiednio bym skomentowała do tej osoby tak by jej weszło w pięty eh szkoda prądu na idiotów :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż... Zawsze możesz w ostatniej chwili odmówić wymawiając się tym iż maluszek właśnie zaczął... ( i tu do wyboru: bawić się klockami, sam siadać na nocniku, recytować wierszyk itd. ). Niech babsztyl wie że jej impreza jest g. warta ;) Ps. Nie przejmuj się. My odkąd jesteśmy małżeństwem to wszyscy nasi znajomi maja nas w poważaniu ;) Blask magicznych pierścieni na palcach przytłacza znacznie więcej osób niż nam się wydawało :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niektorzy uwzaja, ze malzenstwo to wiezienie...a dzieciaci to juz sa w ogole straceni bo przeciez tylko o dziciach potrafia mowic. Kiedys szwagierce jak zaszla w ciaze, znajomi oznajmili, ze no gratulacje, ale teraz to juz nie mozemy sie widywac!!

      Usuń
  4. To, że Ciebie pomija w zaproszeniu faktycznie jest niegrzeczne. Z kolei zaznaczenie, że impreza bez dzieci jestem w stanie zrozumieć. Bo są imprezy, gdzie dzieci rzeczywiście nie są na miejscu. Nigdy nie rozumiałam po co ludzie ciągną maluchy na imprezy gdzie leje się alkohol, gdzie jest głośno, a dziecko ani nie ma się czym zając, ani usnąć w takich warunkach nie umie. Ale jezeli to zwykła spokojna nasiadówka nie zakrapiana ostro alkoholem, to nie rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, ze to zaznaczenie, ze bez dzieci otrzymalismy jak juz zdarzylismy potwierdzic, ze przyjedziemy w trojke. Tez nie jestem za ciaganiem dzieci po nocach po pubach...ale nie kazdy ma z kim zostawic potomka. Ta impreza to akurat domowka...kolacja na siedzaco...tyle, ze po podobno maja byc tance.

      Usuń
    2. Aha, no to niedokładnie doczytałam. Myślałam, że jeszcze przed potwierdzeniem przez Was wysłała informację, że bez dzieci. W takim razie totalny brak kultury zaprezentowała. Chyba na prezent urodzinowy kupiłabym jej jakieś "abc dobrego wychowania"...

      Usuń
  5. Bardzo brzydko zachowala sie ow znajoma. Dla mnie to szczyt ,gdy ktos np daje zaproszenie na slub I zyczy sobie bez dzieci... to ja powinnam decydowac czy zabieram dzieci,czy nie... egh...szkoda slow

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm przykre, że niektórzy ludzie nie mają za grosz empatii i wyczucia.

    OdpowiedzUsuń