poniedziałek, 21 października 2013

ksiazkozerca

Stefi po raz pierszwy dzis zwymiotowal (nie licze wczesniejszego ulewania)...
KSIAZKA...
tak tak dobrze widzicie ksiazka*!!
Ja to przez tego mojego urwisa kiedys na zawal zejde!!
Ehhh.....

* ksiazka to byl czynnik wywolujacy, zjadl jej na tyle duzo, ze podraznila/utknela w gardle i reszta jak wyzej :(

15 komentarzy:

  1. A to Stefek! Ja od dawna już wiedziałam, że nadmiar wiedzy szkodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami nie sposób w każdej sekundzie upilnować takiego małego brzdąca. Dobrze, że skończyło się tylko na książkowej cofce :) Przy okazji przypomniałaś mi ile nerwów było u mnie w domu kiedyś jak moja siostra spuszczona dosłownie na moment z oka, wgryzła się w szklaną, choinkową bombkę... Ach te maluchy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko tylko nie bombki...od ubieglej zimy zastanawiam sie jak to w tym roku u nas bedzie z choinka.

      Usuń
    2. Historia z siostrą nie była w Święta ;) Tylko wiosną bodajże... Bo jakimś cudem jedna malutka bombka znalazła się w takim pojemniku na niskiej półce na szafce, zamiast w pudełku z bombkami. Ale nie powiem Ci czy to ja tam wrzuciłam tą zbłąkaną bombkę, czy może tata ;) a dla 1,5 rocznej siostry wtedy sekundy starczyły by pojemnik zwalić i chwycić pierwszą lepszą rzecz i do buzi wsadzić. Trafiło akurat na bombkę ;) Teraz to ze śmiechem wspominam, ale pamiętam jaki mama miała stres.

      Usuń
  3. Tak jak Ala napisała dobrze, że skończyło się na książkowej cofce,oczy na około głowy trzeba miec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze, ze ja Go trzymalam na kolanach,,,on wtulony we mnie trzymal swoja ksiazeczke, Spiewam mu kolysanki i nagle slysze, ze sie dlawi...

      Usuń
  4. O mamo... Biedny Stefcio! Zawał na miejscu! Choć celuloza niby nie jest taka szkodliwa... Ale farba... klej... Masakra... Steffi jakiś czas temu ugryzła dziąsłami ( bo zębów brak) kawałek ulotki. Na szczęście w porę wydłubałam jej wszystko z buzi paluchem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz gagatek to ma juz troche pozartego papieru na swoim koncie - rogi ksiazeczek, etykietki z ubran. Ciagle cos pakuje do buzioli i co jakis czas trza palacami interweniowac a ze zebow juz troche ma (9 calkowicie wyklutych i kolejne w fazie przebijania) to niekiedy jest to bolesne.

      Usuń
  5. Ojej... Całe szczęście, że skończyło się wszystko dobrze...
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka!? Pomysłowość dzieci nie zna granic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No prosze jaki Stefi był zaczytany, dobrze że jednak ją zwrócił

    OdpowiedzUsuń
  8. Zwrócił, ale uratować już jej się pewnie raczej nie udało ;-) Ciekawa jestem co to za książka była...

    OdpowiedzUsuń