środa, 3 lipca 2013

lada dzien...

moze tydzien...
do miesiaca raczej nie dociagniemy
On wroci,
i w dodatku w duzej sile.
Nie powiem zebym czekala z niecierpliwoscia, 
bo dobrze mi bylo przez te 20 miesiecy rozlaki (na dzien dzisiejszy), 
wcale nie tesknilam, 
ale od zawsze wiedzialam, ze ten dzien w koncu nadejdzie.


   Po miesiacach biegania ze Stefkiem po lekarzach, przyszedl w koncu czas zeby zadbac i o siebie. Mama wybrala sie wiec do ginekologa...rodzinnie...bo i Pan doktor chcial poznac Tego, ktory tak sie pchal na ten swiat. USG wykazalo, ze jajniki pracuja i w sumie to jest pelna faza przedmiesiaczkowa...i rytm z jakim wciaz odciagam mleka juz dlugo tego nie zablokuje. Czas sie zaopatrzyc w odpowiednie przybory!!

   Ze Stefanowych wieci: rosnie, broi, nie nadarzam za nim...nie lubi siedziec na kolanach, nie chce byc na rekach...tylko turlac sie po podlodze...na czterech zasuwa jak gepard...jak kot znaczy teren, cale szczesie nie moczem a SLINA...zatrzymuje sie co jakis czas wywala jezyk  i z glosnym 'ummmm' lize podloge.
Markery na HIV i zoltaczke typu 'B'i 'C' - negatywne. Ulga ogromna...mimo, ze krew przed transfuzja jest skrupulatnie badana to jednak jakas tam nic niepewnosci zostaje. 

Slonecznego dnia

5 komentarzy:

  1. Ależ się ubwiłam tym porównaniem do kota znaczącego teren :))) Masz wyobraźnię! Wcale się nie dziwię, że nie tęsknisz za tym konkretnym kobiecym "urokiem".

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też rozbawiłaś tym znaczeniem terenu. To by dopiero było gdyby dzieciaki faktycznie tak robiły!
    Pozdrawiam Ciebie i małego rozrabiakę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ;-) Super post! Świetnie piszesz!!! Pozdrowienia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też wcale sie nie cieszyłam kiedy do @ mnie wrociła po 4mc mimo że karmiłam 1.5 roku

    OdpowiedzUsuń