niedziela, 16 czerwca 2013

zegnaj Toskanio, witaj Umbrio

Urlop, urlop...tyle czekania a tu 7 dni i juz po wszytskim!!

  Bardziej od pakowania nie lubie chyba tylko rozpakowywania...pewnie dlatego walizki wciaz leza rozwalone na srodku pokoju. W sumie to wrocilismy dopiero wczoraj poznym popoludniem, wiec nie jest zle - w koncu po urlopie nalezy sie chwila relaksu :)

Strasznie nie lubie wracac do domu z wyjazdow, przez pierwszych kilka dni chodze z lekka zagubiona.W ostatnich 4 tygodniach w domu bylismy zeledwie 5 dni, wiec tym bardziej mi dziwnie. Stefo tez sie po katach rozglada...przydaloby sie kilka dni na aklimatyzacje, a tymczasem juz jutro o 8:20 trzeba sie zameldowac w szpitalu. Twarde zderzenie z rzeczywistoscia.


  Powoli zaczynam nadrabiac blogowe zaleglosci...

4 komentarze:

  1. Ale Wam zazdroszczę tych podróży! A już na pewno - Italii:))) Czekam na kolejne posty! pozdrowienia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie lubię rozpakowywania. Zawsze mam wrażenie, że jakoś 3 razy więcej prania jest, prasowania... Ale póki co odliczam z ustęsknieniem do naszego urlopu w lipcu ;) Fajnie, że wyjazd się udał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie takie samo odnosze wrazenie...zazdroszcze lipcowego urlopu, choc po cichu licze, ze uda nam sie jeszcze w tym roku wyrwac nad morze (chociaz na weekend) i juz pracuje nad przekonaniem M.

      Usuń
  3. Ja też zawsze mam chandrę z tytułu powrotu z wakacji do domu. U nas urlop koniec sierpnia :/

    OdpowiedzUsuń