niedziela, 23 czerwca 2013

zagadka stulecia

   Co roku zadajemy sobie z M. to samo pytanie...mimo przegrzania mozgu odpowiedzi wciaz brak. No bo po prostu nie potrafimy sobie logicznie wytlumaczyc dlaczego w sklepach, w ktorych zima nagrzane jest tak, ze temperatura siega niemal 30 stopni...latem jest ich zaledwie 15. Czy grzac lub chlodzic trzeba od razu na maxa? Zakupy zima to masakra bo trza sie rozebrac i taszczyc grube kurtki...ba i swoja i dziecka....a latem, wraz z przekroczeniem tego samego progu, z ponad 40 stopni ,w ulamku sekundy temperatura spada mi srednio o 25 stopni. Czy tym samym ekspedientkom, ktorym zima bylo tak zimno...latem jest az tak cieplo?? Gdzie tu logika....A ja, za kazdym razem poczatek sezonu 'klimatyzacyjnego' przyplacam bolem gardla....no nic do sklepu bede chodzila z szalikiem...a niech sie na mnie gapia...



3 komentarze:

  1. No nic przyjemnego wejść ze skwaru do chłodziarki... U nas w niewielu miejscach spotkałam się z takim chłodem... Generalnie jest przyjemnie, a zimą zwykle w sklepach takich w CH temperatura pokojowa jest. Bo tu w osiedlowych sklepikach, to mało kto ma klimę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam podobny dylemat jak w mieszkaniu mam temp +20 a na dworze króluje
    +10 to wszystko jest w porządku, sytuacja się zmienia kiedy na dworze jest -10 to już tak komfortowo ciepło się nie czuję. I kto mi to wytłumaczy :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez zimą z tego powodu zakupów nie lubię.

    Dziękuję za Twoje rady:)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń